fbpx

Tak mi z Tobą pięknie, Kochana.
Tak czule i ciepło,
tak jędrnie i mądrze,
tak prawdziwie i tak pogodnie,
zwyczajnie i dobrze.

Mieni się w mych oczach
uśmiech Twój serdeczny,
a nos bez skrupułów
Twój policzek marze.
Lubię siadać za Tobą…

Za oknem skórka dla ptaszków,
na oknie rzeżuszka,
o świcie napój od Red Bula
sto razy mocniejszy
i to nic, że nam złe prądy
kwiatki chcą zasuszyć.

Cieplutko mnie żegnasz,
ja jędrnie wychodzę,
cieplutko wychodzisz,
ja jędrnie Cię żegnam.
I śmiesznie nam z sobą
i śmiesznie nam z Tobą,
i ze mną zapewne śmiesznie.

Ładnie ustawione książki,
zorganizowana wyprawa
– słabość się w mocy odnajduje
i przez to ją doskonali.
I wzrastasz Ty,
i ja wzrastam,
i my – wciąż za rękę – wzrastamy.

Mówią, że przez brzuch do serca.
Lecz nie może być, że w Twym brzuchu
się serce moje nie mieści.


Mojej 44-miesięcznej Dziewczynie
Pociąg Warszawa-Wrocław-Warszawa
27-28.02.2006.