fbpx

Jeszcze chwila i kląć będę
jeśli znów mi się nie uda.
To już piąty raz się trudzę
aby zacząć. Znowu skucha!

Więc dotrzymam obietnicy.
Mać ladacznic w wianek zło¿ę,
puszczę w świat a potem znowu
w twórczą pracę siły włożę,

aby w końcu choć namiastka
wiersza dla Cię zaistniała,
wtedy może z górki pójdzie.
Już się sprężam, więc: Uwaga!

Dobrze wiedzieć o czym pisać.
W tematyczne ramy ująć
pomysł. Potem go rozwinąć.
Słowa „koniec” nie pominąć.

A po wszystkim wstać z krzesełka,
w miękkim foteliku zasiąść,
na spokojnie raz przeczytać,
potem z dumą się podpisać.

Ale co tam mi z teorii.
Czas do pracy się zabierać.
Zacznę pisać, pomysł w trakcie
przyjdzie. Nie ma tu z czym zwlekać.

I nastała chwila ciszy.
Na sekundę dech wstrzymałem.
Spokój przywróciłem myślom.
Do pisania się zabrałem.

Ale nie wiem czy był falstart,
czy przespałem strzał startera.
Fakt jest faktem – był niewypał.
Znów upadłem. Leżę teraz.

I czy znajdę znowu siły
by się podnieść i zawalczyć
o sensowny pomysł? Potem
w skromne strofy go przyodziać.

Może góry dziś opiszę
chwaląc Boga w ich potędze
lub do pracy wciąż gotowe
wyciągnięte człeka ręce.

Nie, to nie jest dobry pomysł.
Wszyscy teraz piszą o tym.
Bardziej oryginalne będą
ptaków wiosenne zaloty.

Ale to jest okresowy,
co przeminie z wiosną temat.
Ja na wszystkie pory chciałbym
wiersz napisać lub poemat.

Wiem! Mam temat bardzo dobry!
Wprost na gazet strony pierwsze!
Ale ja być dziennikarzem nie chcę,
tylko wieszczem. To po pierwsze.

– A po drugie wydarzenia
z Jugosławii żywcem wzięte,
nie są dobrym materiałem
na wierszyki. Zmień przynętę.

Lub gdzie indziej sieć swą zarzuć
byś sensowny wiersz wyłowił.
Bo ty Sylwek to nie myślisz.
Coś ty w szkole średniej robił?

– Na gitarze grałem. – rzekłem
głos wydając dość nieśmiało.
– A! To zmienia postać rzeczy.
Tak też mi się wydawało.

Zdawał mi się mądrze radzić
dochodzący głos gdzieś z wnętrza.
– Znacznie lepiej będzie jeśli
nie napiszesz dzisiaj wiersza.

-Co! Dlaczego? Kurde, za co?
Chcę napisać wiersz i basta!
– Sorry mój maleńki, ale
ty się prędzej tu zachlastasz.

Tego było już za wiele.
Ktoś mi dumę podkopuje.
– Zaraz ci tu wiersz odwalę.
Będzie niezły! Tak coś czuję.

I ruszyłem pełną parą
w wir Syzyfa godną pracę.
– Co jak co, lecz swojej dumy
byle jak to ja nie stracę.

Dosyć duże rzeki w Wiśle
przepłynęło przez Warszawę
nim długopis odłożyłem
i się wziąłem za gitarę.

Wybacz mi, żem nie napisał
na Twą cześć i chwałę wiersza,
ale niemoc od pragnienia
dużo razy była większa.

Więc zaśpiewam Ci piosenkę
pobrzdękując na gitarze.
Wierszy chwilowo nie piszę.
Co z tym będzie? Czas pokaże.

Do piosenki i brzdąkania
też dołączam to życzenie
byśmy za lat kilkadziesiąt
razem się spotkali w Niebie.


Na 18-ste urodziny Arlety.
Warszawa 28.08.1994.