A co, jeśli…?

A co, jeśli Tobie tańczyli nad grobem
i wiłeś się z bólu jak ziarno, co bez sensu gnije,
a we mnie radość i szczęście widziałeś,
gdym niczym natchniony siew i obfite zbiory opiewał?

I tańczyłem (bo lubię),
a Tyś widział, jak coraz bliżej me stopy
gniotą ziemię i trawę, co Ciebie niechybnie
wkrótce miały przykryć?

A co, jeśli zamknęły Ci się wszystkie drogi,
w których kiedyś widziałeś swój rozkwit i szczęście,
a wskazano Ci tę, która innym jakoś służy,
lecz której byłeś przeciwny od zawsze,
a mi te wszystkie inne Twoim kosztem otwarto?

I widziałeś jak rozpościeram promienny ramiona,
jak się ze mnie cieszą, bom apostołem radości,
a Tyś w samotności – bo komuż się skarżyć?
– rozpacz ostatkiem sił próbował odpędzić?

A co, jeśli nieświadomie godziłem w każdą Twą niezabliźnioną,
niezrozumianą, zaszczutą w krytyce,
każdą, co nadzieję odbiera i wiarę miażdży,
krusząc Twój kręgosłup i przetrącając kolana…

A co, jeśli dlatego właśnie nie wytrzymałeś
i zwaliłeś mnie z konia, na którym tak buńczucznie pędził?

Cóż winieniem rzec, gdy już to teraz wiem
i wstaję obolały po upadku z ziemi?

. . .

Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła. 
Miał siedmiu synów i trzy córki. 
Był najwybitniejszym człowiekiem spośród wszystkich ludzi Wschodu.

Warszawa, 9 październik 2022