fbpx

Zmęczony jestem dniem, który nastał
zbudzony rankiem o wschodzie słońca.
I choć już wiele w nim uczyniłem
to jak na razie nie widać końca.

Sennością znużone powieki moje
do snu wzywają dość natarczywie.
Lecz ja się nie dam ot tak pokonać,
bo dzielny jestem. To rzekłszy zasnął.

Dalej poemat na święto Twoje
piszę dnia następnego wieczorem.
Nie chciałem za mocno zmęczyć mych powiek
więc pozwoliłem odpocząć im trochę.

Zresztą dość często o tę przysługę
proszą zmęczone mnie powieki drogie.
Zwłaszcza nad ranem, gdy wstawać z łoża
przyjdzie. Więc dłużej śpię trochę sobie.

Ponoć to nie jest za bardzo dobrze
połowę życia swego przesypiać.
Gdy to odkryję to postanawiam
wstawać ze słońcem. Nie łatwo wytrwać.

Zwykle udaje mi się przez dwa,
no a w porywach do czterech dni.
Lecz gdy w ten sposób umartwiam się,
to potem w nocy koszmar się śni.

Że już od teraz po wieczne czasy
wstawać mi przyjdzie tak wczesnym rankiem.
I wtedy rozsądek wnet odzyskuję
no i się zrywam tuż przed południem.

Lecz uwierz mi Dejdżuśku drogi,
że tak potrzeba, to tak dla zdrowia.
Bo gdy się wstaje po środku nocy,
to w dzień na przykład boli Cię… głowa.

Tak więc się troszczyć o sen należy.
Wstawać wraz z pierwszym hejnału brzmieniem.
Włosy przygładzić, ropę wydłubać
no i uświetnić zdrowym ziewaniem.

Jednak gdy nad to wszystko zapragniesz
cosik dobrego zrobić w swym życiu,
dojść gdzieś daleko, gdzieżeś nie była
te dziwy ujrzeć, co są w ukryciu.

To warto podjąć to ryzyko
snów koszmarnych zlanych potem
i powitać ranne słońce,
które kwiaty stroi złotem.

Tak już jest w tym naszym życiu,
że nie łatwo nam przychodzi
coś dobrego z nim uczynić.
Lecz pragnienie to się rodzi,

gdy do serca dokładamy
drwa by płomień był gorący,
zimę samotności rozgrzał,
wierze w przyjaźń dodał mocy.

Bądź cierpliwym i wytrwałym
stróżem ognia swego serca,
szczęścia i wolności bliskich,
wiary oraz oczu słońca.

Chcę ja tego byś wiedziała,
że mój świat bez Ciebie Dżuśka
nie byłby aż tak cudownym.
Wdzięczny jestem. Duża buźka.

Pragnę Bogu – Panu Niebios
ciągle szczęście Twe polecać
i samemu starań wszelkich
do radości Twojej dodać.


Na 18-ste urodziny Doroty Kozłowskiej.
Ostrołęka 11.01.1994