fbpx

Kimże jesteś o wspaniała,
piękna pani o pięciu twarzach?
Czyś radością dnia każdego?
Czyś jest żarem w otwartych ranach
mego serca palącym okropnie?

Tak bardzo zapomniana.
Tak mocno wypaczona.
Tak strasznie inna gdyś jest ze mną,
gdyś w ramiona me wtulona.

Którą z czterech strasznych masek
włożę dziś na Twe oblicze?
Dziś nie byłem dla niej bogiem,
więc Zawiści Ci użyczę.

Za to wczoraj była moją,
od jej serca klucz posiadłem.
A Ty mówisz, żeś Egoizm
i że ja jej wolność skradłem.

Żem zapomniał kim Ty jesteś,
żem Cię dawno już nie widział,
tej prawdziwej w pełni czystej,
żem Cię w nową twarz przyodział.

Lecz ja przecież dla jej dobra
robię to, nie sam dla siebie.
By jej było ze mną dobrze,
by nam było tak jak w Niebie.

Lecz Ty rzekłaś – „Jam jest Pycha”
i że czwartą twarz Ci dałem.
Ale czy to jest co złego?
Dałem to, co dać Ci chciałem.

Zresztą zawsze będzie miejsce,
tam gdzie Ciebie mi zabraknie,
na największą – Zazdrość moją,
gdy już kochać nie potrafię.


Ostrołęka, Pracownia Miernictwa 11-12.06.1992