fbpx

Spójrz!
Cisza rozłożyła swe ramiona
i modły ku niebu niesie w koszu pełnym miłości.
Tak się rodzi służba.

Spytałem największego spośród narodzonych z niewiasty
o prawdę uniżenia.
„Niegodzien rzemienia u sandałów wiązać…”

Czy trzeba nam aż się w skórę wielbłądzią odziać
i głód zaspokajać szarańczą leśną,
by stać się jak on – głosem wołającego na pustyni?

Czym będzie miłość moja ku Tobie,
gdy mnie piękno Boga uwiedzie?
Pójdę za Nim bez wahania
i wiem, że mnie miłość będzie prowadzić,
ale czy będę w tym Ci wierny?

On jest piękniejszy niż Ty!
Czy będę Ci wierny?

Czy pójdę dlatego, że jest piękniejszy?
Miłość tak nie robi.
Dlaczego więc pójdę?

Wieczność wyznacza kierunek.
Jak mam żyć, skoro nie wiem dlaczego pójdę?
I jaką ma być miłość?

„Światło na oświecenie pogan…”
Nie widzę!
Ulituj się, bo nie widzę…


Mojej Narzeczonej
Warszawa, 26.03.2004.