fbpx

Tak ciężkie Twe słowa,
tak rwą spokój w środku
i gniotą…
gniotą.

Czy pycha się kruszy,
czy złość słuszną wzbudzasz?
Nie wiem.

A smutek powstaje na nowo do życia.

Ślady, które bolą.
Pamięć, która krzyczy.
Przebaczenia jak lekarstwa trzeba?

Czy kurczę się w sobie,
czy w bólu powstaję,
gdy klecisz tak słowa jak święty?


Warszawa, 28.01.2003.