I poczułem, raz jeszcze,
czym jest ów szacunek,
jaki cieszy męskie oczy,
gdy ręce i usta nie biorą zbyt dużo.

To jest dar to – niebranie.

I poczułem raz jeszcze
smak zadowolenia,
gdy swe ciało w ryzach
z wewnętrznym pokojem w czułości trzymałem.

To jest żar to – oddanie.

Cóż za radość z tej walki,
która – gdy zwyciężysz –
z wdzięcznością na lustro
patrzeć ci pozwala.

I płynie z ust twoich
do Boga – mężczyzny
piękna pieśń zachwytu
nad swym własnym ciałem.

Dla Niej
Warszawa 12.09.2002.