fbpx

(szlachcic i chłopka podczas spaceru)

– Rzec bym chciał Tobie, co noszę w sobie
już z tydzień chyba.
– Na obiad ryba, dziś będzie znowu.
– Nie znam powodu, dlaczego właśnie
za dnia i we śnie myślę o Tobie.
– Kupiłam sobie nową sukienkę,
która gdy włożę wygląda pięknie,
oraz korale.
– Myślę wytrwale co to za siła,
żeś mi jest miła nad życie, sprawia…
– Zuzanna mawia, iż nie masz we wsi
chlewa co mieści w sobie więcej żyta,
oraz koryta nad te z dębu Taty.
– Polne wszystkie kwiaty chciałbym dać Tobie.
Nie myśląc o sobie szukać szczęścia Twego.
– Uśmiechu mojego – ludzie powiadają –
chłopcy wypatrują również i na dworze.
– O Panie mój! Boże! Czym ja godzien jest tego,
aby serca swego głód dziś zaspokoić?
– Ja to lubię nie robić nazbyt dużo z wieczora,
bowiem ranom jest chora. Za to lubię kąpiele.
– Oddałbym bardzo wiele, by móc choćby przez chwilę
czule i bardzo mile patrzeć w Twe jasne oczy.
– Zygmuś znowu się moczy. A matula powiada,
że to wrodzona wada, bo i mnie tak się działo.
– Więc jak dawniej bywało, tak ja teraz o rękę,
aby skrócić mą mękę, chcę Cię prosić jedyna.
– Groch już wschodzić zaczyna…
Ale coście mówili? O co żeście prosili
kasztelanie mój drogi?
– Że już bolą mnie nogi. I że wracać mi trzeba
do świń moich i chlewa.


Jurków 11.07.1997