fbpx

O ja nieszczęsny! Krwisto-bolesny
los nastał dla mych, trudem zoranych
grzbietowych większych i żebrowych mniejszych
wsporników ciała (twardych jak skała).

Boleść tę znoszę, ale nie wnoszę
w pokorze swojej protestów. Koję
porywcze serce, które w rozterce
zerka z Twą stronę. Ach! Jakże płonę!

Szukam sposobu sumienia głodu
aby nie wzmagać. Nie chcę odkładać
owej możności do powinności
rychłej spełnienia, Cię odciążenia.

Lecz ogrom pracy, dany na tacy
od życia dla mnie, ciśnie dosadnie
dobę ściskając. W tym wszystkim trwając
widzę niemożność aby tę dążność
serducha swego zrealizować.


Tomkowi Trockiemu
Warszawa 2.06.1996