fbpx

Gdy pałka zbyt ciężka, a czapka przyduża,
Gdy szczęki kajdanek rdzewieją od deszczu,
Gdy lizak z mandatem zielone z czerwonym
Jak ślepy kierowca okrutnie mieszają,

Gdy pasy rozpięte, a światła zgaszone,
A radar pijanych znów robi w balona,
Gdy korki na rondzie minimalną prędkość
Mają gdzieś tak samo, jak przechodnie pasy,

Gdy pies nie chce słuchać, w radiowozie zimno,
Gdy kumpel na służbie przysypia jak sowa,
Gdy pijak w rynsztoku przeklina gliniarzy,
Że dziś go nie wzięli do izby wytrzeźwień,

Gdy dość będziesz miała tego zakręcenia,
Kradzieży, napadów, gwałtów i wykroczeń,
Gdy marzyć się będzie urlop wieczny w Niebie,
Gdzie są tylko sami dobrzy, prawi ludzie,

To wspomnij cichutko ową chwilę, kiedyś
Naiwnie jak dziecko w uczciwość wierzyła.
I popatrz na chłopca, co być policjantem
pragnie znacznie bardziej niż nowych zabawek.

On już to pojmuje swą główką maleńką,
Że szczęście przynosi wierność słusznym prawom
I jak wartkiej rzece wałów i umocnień,
Że trzeba nam ludzi, co owych praw strzegą.


Gosi – policjantce
Warszawa 18.01.2003.