fbpx

Siedząc raz przy stole zastawionym obiadem,
myśl takową w książce pewnej wyczytałem,
że z pisaniem książki – według pewnej pani –
jest jak z świeżych zbiorów z lasu owocami.

Bowiem najpierw przez wiele lat się trudzisz aby,
drzewka rosły zdrowo, lecz nie głusząc trawy,
aby światło słońca dotrzeć mogło śmiało
wszędzie tam, gdzie by go coś potrzebowało.

Aby z tak niezbędnej życiodajnej wody
każdy krzak i drzewo, każdy kwiatek młody
mógł bez ograniczeń korzystać do woli
i by nie zabrakło mineralnych soli.

Wszystko to zajmuje ilość czasu taką,
że nie wszyscy mogą się odważyć na to
i swą rezygnację składają zawczasu
godząc się z utratą swych owoców z lasu.

Są też jednak tacy, którym nie brak siły
by tę trudność podjąć i proces zawiły
drzew w lesie sadzenia wziąć na swe ramiona
i pracować ciężko od samego rana.

I tacy to właśnie po latach swych trudów
w czas zbiorów nierzadko doznają zawodu,
bowiem ilość pracy i inwestowania
przewyższa wynik zaowocowania.

I to co zebrane to część bardzo mała.
Z Twej pracy owoców więcej mieć byś chciała.
I jak początkowej myśli autor pisze
z lasu swego mchu garść wyniesiesz jedynie.

Tak też ma być ponoć i z książki pisaniem,
że to co w niej zawrzesz jest zaledwie cieniem
treści, którą w głowie swojej porodziłaś,
a którą na dzienne światło wynieść chciałaś.

Smutna jest to z jednej strony perspektywa,
co odkrywa ubogość naszego języka,
którym tak niewiele wyrazić możemy
z tego, co w swych sercach czasem znajdujemy.

Ale jeśli na to z innej spojrzeć strony
(wszak też po to mają kociaki ogony)
to nie jest tak licho z położeniem naszym.
Zaraz to wyjaśnię (jak Wróblewskim Ptaszyn).

Bo widzisz Ewuniu, jeśli ktoś Ci z trudem
słów kilka daruje, które z chęcią słuchem
swym ogarniać będziesz, to znaczy to właśnie,
że w duszy swej nosi barwniejsze też baśnie,

o których by wspomnieć słów mu nie starczyło,
co wcale nie znaczy, że ich tam nie było.
Gdy dobroci słyszysz pod kierunkiem Swoim
pewność miej niezłomną, że je możesz troić.

Bo z całą pewnością, temu, kto je mówił
słów trochę zabrakło, a więc niedomówił.
Zatem śmiało możesz wypowiedź rozwinąć
na jej siłę twórczą w sercu swoim wpłynąć.

Wiedząc, że z pewnością skorzystasz z mej rady,
mając co do tego poważne powody,
życzeń Ci zbyt długich dziś nie będę pisał,
bowiem Twój talent do wszelkich rozwinięć przewidział.

Troszcząc się byś nadto głowy nie zmęczyła
nad pomnażań życzeń czasu nie traciła,
to Ci tylko powiem, droga Ewo M.,
że świat z Tobą lepszy. Od Lidki to wiem.


Ewie Mierzejewskiej.
4.01.1998.