fbpx

Zszedłem niziutko,
do głębi,
tam gdzie szum wiatru zamiera
a serce bić równo przestaje.
Gdzie Cię odnajdę, jeśli nie tam,
Światłości Przedwieczna?
Na górze gwar zabaw i uciech słonecznych
i śpiewów radosnych melodia.
Zszedłem w milczeniu.

Kamień spadający torował mi drogę
echem dudniącym i ostrym.
Zimno.
Nie wielu tu było przede mną
i wielu pójść pewnie nie zechce.
Kto?
Kto mi zaśpiewa pieśń wesela
w milczących głębinach poznania?

Znam lekkość bez treści i głębi.
Znam głębię wyzutą z lekkości.
Jakie imię nadać ich synowi?
Bo córkę chcę wołać – nadzieja.


Innej
Warszawa, noc 6-7.01.2004.