fbpx

Zostałaś.

Taka moja.
Taka słodka.
Taka głupia najmądrzej,
najwdzięczniej i prosto.

Świętym znakiem
pożegnałaś haftowane szyby,
aby wrócić beze mnie
tam, gdzie Ciebie poznaję.

Kapcie moje,
co w buty co dzień Twe się wtulają,
biały ręcznik,
co zapach źródeł życia unosi
– jakimż pięknem okryte
w blasku Twego spojrzenia!

I modlitwa odległe
w bliskie myśli przemienia,
iż się zdaje, że księżyc
noc o świt już prosi.


Mojej 32-miesiecznej Dziewczynie
autobus Mrągowo – Warszawa, 28.02.2005.