Reminiscencje

Któż przewidzieć zdoła owych rzeczy przebieg,
których w dniu jutrzejszym przyjdzie nam doświadczać?

Kto ów kształt odgadnie, który z lat upływem
stroić będzie codzień twarz umiłowaną?

Czyja myśl dogoni słodki smak owoców
z kwiatów dzisiejszego zrodzonych spotkania?

Poznałem dziewczynę tak piękną jak Lilia.
Słuchałem jej głosu słodszego niż karmel.
Widziałem jak kwitnie pod Nieba wejrzeniem.
Oddałem…

Ujrzałem mężczyznę – zwykłego jak święci,
co drogę odnalazł do domu gdzie mieszka.
I Jezus raz jeszcze kościołem się wzruszył.
Myślałem…

Są takie tęsknoty, co Niebu są miłe.
Bywają pragnienia, których się nie spełnia.
Jest radość ogromna, bo wyczekiwana.
Czekałem…

Był szlak, którym zwykle chodziłem po lesie
– droga do mądrości i dobrego życia.
Pięknych myśli kwiecie rosło dookoła,
a radość im była niczym rosa trawom.

Jagody tam rosły tak słodkie jak Psalmy,
a drzewa swym cieniem osłaniały wszystkich.
Odszedłem na moment, a ona zarosła…
Płakałem…

Obudził mnie wczoraj ulic gwar warszawski.
To życie – normalne i pięknie prawdziwe.
Zwykłych rzeczy przebieg nie czekał wieczora
i kazał radować się chwili przemijaniem.

Ujrzałem wróbelka, co z wiatrem się zmagał
i parę gołębi na dachu kościoła.
Wyszedłem na słońce, by światła zaczerpnąć
i zielenią trawy oczy uradować.

Podszedł do mnie Chłopczyk z lizakiem przy nosie.
Błysnął medalikiem Rodziny Najświętszej.
Spytał, czy ja kocham tych Jego Rodziców.
Cóż mu odrzec miałem?
Kochałem…


Dla Ani Wojdy i Michała Lasota
– by co raz bardziej kochali.
Przasnysz 7.09.2002