fbpx

Czy stanie się kiedyś symbolem złączenia, synonimem aktu,
 co ciała zjednoczy, a innym w początku brać udział pozwoli
 radośnie?

Czy wtulę się kiedyś tak mocno w Twe ciało, że w sobie odczujesz
 zachwyt mej miłości, a oddech pospieszny ogrzeje Twe usta
 spragnione?

Czy będę mógł z Tobą zatrudnić Niebiosa, do pracy owocnej
 nad dziełem stworzenia, by głośny płacz dziecka życiu chwałę złożył
 raz jeszcze?

Czy Twoje ramiona będą mym zakonem, spokojnym klasztorem,
 gdzie miłość dojrzewa, z sanktuarium życia wewnątrz Twego łona
 … mojego?

Czy oprę swą głowę na ciepłych Twych piersiach, by słuchać
 jak serce krew rytmicznie toczy, by mogła odmierzać okresy i czasy
 jak wiosna?

Nie słuchaj, nie pytam, nie proszę, nie ja,
 lecz Dawca Upojny odpowie.

Autobus czerwony przez ulice mego miasta mknie…
 A ja wiem i Ty dobrze wiesz, że miłość – dziki wiatr
 – wieje gdzie chce.

Mojej Ulubionej Dziewczynie
Warszawa 19.12.2002.