fbpx

Wszakże Nicponiem nikt się nie staje
zaraz po wyjściu z rodzicy łona.
Jednak po pierwszym chrzcie pieluchowym
do nicpowatości nie długa droga.

Z początku ostrożnie, na reakcję patrząc
kroczek po kroczku czyni kandydat.
Tu zbije wazon, tam młodszą siostrę
i mówią rodzice – „to jest aparat!”

Więc Szczyl się cieszy bo jest Aparatem.
Zawsze to więcej niż Grzeczny Synek.
Pragnąc kolejne szczeble zdobywać
wyrzuca z okna brata bębenek.

Wpierdziel spuszczają mądrzy rodzice
w nadziei, że się Będzwał poprawi.
Ale Aparat Będzwałem będąc
o mianie Łobuza nieśmiało marzy.

Więc całkiem śmiało gdy przyjdzie okazja
wypuszcza kamień przypadkiem w szybê,
idzie na wagary, gubi tornister,
jako zakładkę traktuje rybę.

Z czasem gdy lata w dziesiątkach liczy
lepsze numery ma w repertuarze:
pobicia, upicia, przepicia, zapicia,
napady, gwałty, porwania, kradzieże.

Wcale nie przeciętny, wierny ideałom
być Nicponiem pragnie i to jak najprędzej.
Więc się bardziej bestwi, z przeszkodami zmaga
na cel nieszlachetny z siebie daje więcej.

Godzinami ćwiczy kieszonkowców sztuczki,
kurs spawacza kończy by pruć kasy sprawnie,
klucza też nie nosi aby nie wyjść z prawy,
rzuca nożem. Byæ Nicponiem bardzo pragnie.

Wreszcie schwytany podczas jednej z akcji,
kiedy bombę podkładał tuż pod ambasadą
do aresztu trafia, miejsca snów dziecięcych
potem staje dumnie przed przysięgłych ławą.

Do celi wracając na najbliższe lata,
czuje satysfakcję z dzieł, które dokonał.
Siadł na swojej pryczy, nogi w przód wyciągnął,
świeże wiadomości w gazecie przeczytał.

A z wieści najnowszych jedno go pochłania,
absorbuje w całości, ego wznosząc w górę.
Nowina, co sprawia, że nic mu nie trzeba,
bo ma to na co czekał, czemu poddał wiarę.

W głównej rubryce tytułowej strony
taka notatka oto widniała:
„Wczoraj wieczorem, tuż przed ambasadą
policja wielkiego NICPONIA schwytała”.

Morał z historyjki odgadnęło wielu.
Teraz swoim dzieciom mądre rady dają.
Ucz się od Nicponi jak dążyć do celu.
Oni także mądrą swą opowieść mają.

Wybacz Beti droga Sylwkowi niecnemu
nieobecność jego parę dzionków temu,
gdy to świętowanie wielkie w domu Twoim było.
Jemu owej nocy kolokwium się śniło.


Beacie Szaramie na 18-ste urodziny
Warszawa 10.04.1994