fbpx

Mojej nie starczy, zbyt słaba i chwiejna,
jak dom z kart na piasku rozsypie się w gruzy.
Lecz wiem, kto jest skałą – tam mocy chcę szukać,
jak proch się ukorzę przed cnoty skarbnicą.

Gdzie myśl zbyt wnikliwa – tam krzyż odpowiedzią,
tam twarz swą pochylę, gdzie cisza myśl tuli.
Tam ugnę kolana przed prawdą poznania,
gdzie miłość całuje najczulej.

Zwykłej
Warszawa, 4.03.2003.