fbpx

Na dzień dobry – jasna nadzieja.
Na sen podły – cicha nadzieja.

Na wschód słońca, deszcze, kałuże,
Parne noce, wichry i burze,
Na błyskawic grzmoty – nadzieja.
Na zmarznięte stopy i serce,
Na sparzone nosy i ręce,
Na niepokój ducha – nadzieja.

Na skreślone plany – nadzieja.
Na czas odebrany – nadzieja.

Na trud w marnej sprawie podjęty,
Na cud ludzkim sercem nietknięty,
Na zgubione drogi – nadzieja.
Na pomocne dłonie schowane,
Na talenty w piach zakopane,
Na kompleksów więzy – nadzieja.

Na milczenie nieba – nadzieja.
Na bluźnierstwa ziemi – nadzieja.

Na źrenice bólem otwarte,
Tafle sumień grzechem rozdarte,
Na goryczy ciężar – nadzieja.
Na spalone mosty, relacje,
Na sprzedane dusze i racje,
Na rozpaczy trwogę – nadzieja.

Na dzień dobry – jasna nadzieja.
Na dobranoc – cicha nadzieja.

Na niezmienny rytm przemijania,
Na tęsknotę oczekiwania,
Na zgaszone światła – nadzieja.
Na rozstania, na pożegnanie,
Na ostatni świt, na konanie,
Na zrodzone życie – nadzieja.


Magdzie
Mojej 39-miesięcznej dziewczynie
Warszawa 26.09.2005.