fbpx

Ziemio święta, pejzażu płomienny,
piszę dziś o Tobie, Matko Przebudzenia,
bo córy wciąż nowe i synów zastępy
z dziecięcej senności odważnie wyrywasz
niepokojem twórczym dotykając serca,
co do wyjścia z siebie i służby przynagla.

Święty to przymus, co pomaga się stawać.

Ziemio piękna, malowniczy lądzie,
o Tobie dziś piszę, Matko Rozkwitania,
bo w Tobie dojrzewa i z Ciebie wyrasta
i wierzba o włosach wiatrem rozczochranych
i brzoza o cerze nie dotkniętej słońcem
i dąb silny mocą soli z Ciebie wziętych.

Piękny to przymus, co kształty nadaje.

Ziemio twarda, fundamencie życia,
piszę dziś o Tobie, Matko wytrwałości,
bo z Tobą się zmaga ramion męskich siła,
gdy pługiem rozpruwa ciała Twego jedność,
albo młody orzeł walczący o niebo,
kiedy jędrne ciało ciąży w Twoją stronę.

Twardy to przymus, co wierności uczy.

Ziemio ukochana, wieczności przedsionku,
o Tobie dziś piszę, Matko miłowania,
bo na Twoich ścieżkach i na Twoich łąkach,
w Twoich lasach i górach kształtem niepokornych
rozmów najważniejszych szept wciąż się unosi,
o miłości, o domu, o prawdzie i Bogu…

I kocham ten przymus, co tego mnie uczy.

Agnieszce i Jackowi Rosłon
z okazji ślubu
Warszawa, 20.10.2000.