Na trudną drogę

Zachwieje się nadzieja pokładana w człowieku,
jak szmata w czereśni gałęzie wplątana,
co odstraszać miała owocu soczystego żądne szpaki,
gdy wiatr jesienny powieje.

Umilknie zachwyt nad słońcem,
gdy to grzać już mocno nie będzie.

Tak samo jak wtedy,
gdy moc ich promieni trudno było znosić
zatęsknisz za porą, której właśnie nie ma.

Miłość w bólu będzie się rodzić.
Powtórnie.
Jak Nikodem – z wody i z Ducha.

Nim kształt właściwy odnajdzie,
okryje Cię po wielokroć płaszczem rozczarowania
i podda w wątpliwość, coś dotąd wytrwale
za pewne jak skała w swym życiu uważał.

Głupcem jest, kto nadzieję pokłada w człowieku,
choć drogi miłości przez człowiecze serce wiodą.

A radość prawdziwa ze smutku się rodzi,
jak życie ze śmierci ochoczo przyjętej.

I wiem, że są chwile, gdy słabą nadzieję
na jednej już myśli utrzymać się zdoła.
Choć grzech wciąż powstaje, jak chwasty na łące,
On Kościół niezmiennie miłuje.

Dla Magdy Bluj i Maćka Siciarka
W dniu zaślubin. Warszawa, 6.09.2003.