fbpx

Błogosławię Cię, Panie w Jej pogodnym uśmiechu,
którym mnie wita, żegna i co chwila częstuje.

Błogosławię Cię, Panie w Jej przytulnej twarzy,
w Jej całuśnym czole, głowie, co na pierś mi najszybciej ląduje,
nosie, którego o niesforność mało jest posądzać,
w Jej spojrzeniu Czubkowym i Pysiowych ustach.

Błogosławię Cię, Panie w Jej codziennej serdeczności,
w Jej stałości i oddaniu, w Jej trosce o wszystko.

Błogosławię Cię w słowach, które wypowiada,
w Jej milczeniu, gdy cisza jest mi nader miła.

Błogosławię Cię w Jej wzruszeniach, w Jej modlitwach,
w Jej pytaniach, w słuchaniu i sztuce pojmowania rzeczy.

Błogosławię Cię w czasie, który mi daje,
w Jej pragnieniu wolności, której przyjąć nie chcę.

Błogosławię Cię w naszych krzesłach w kuchni,
w Jej wdzięcznym Amen, w myciu wspólnym zębów.

Błogosławię Cię w najszczęśliwszych gwiazdach
i wygrzanej mojej połowie łóżka.

Błogosławię Cię w tym, że jest taka gruba,
że się cieszy i słucha, co życie przynosi,
że pamięta tygodnie i że mi przypomina,
bym i ja o tygodniach tak ważnych pamiętał.

Błogosławię Cię w tym, czym dla nas jest teraz,
Błogosławię w tym, co było i co jeszcze będzie,
i w tym, czego nigdy nie doświadczymy – błogosławię Cię!

Błogosławię…


Mojej Żonie
półtora roku po ślubie
Warszawa, 7.02.2006.