fbpx

Ta, co ze skały strumieniem mocnym, ożywczym wypływa,
z siłą tak wielką, że belki najcięższe
– jak wiatr drobne drzazgi – z lekkością unosi
i rzuca jak plewy daleko, aż tam,
gdzie ich oko już dostrzec nie może,
ta nie jest owocem uczucia.

Poczułem zapach świetlistych stokrotek,
rumianych pani lśniących w blasku słońca.
O zmierzchu woń ucichła,
a ja dalej noszę wodę
w bukłakach, co stare z młodym winem godzą.

Kazali napełnić dzbany.
Czerpali ze strumienia, co gasi pragnienie,
by zachować aż dotąd to, co mieli najlepsze.
Napełnili, choć nie nadeszła godzina.
I chwalą ich dzisiaj, choć nikt nie zna ich imienia.

Znam imiona, których nikt nie chwali,
a chwalą też takie, których znać nie warto.
Kogo pochwalą za miłość przedniejszą od wina?

Powiedz mi – dlaczego nie mija?
I jakim sposobem ma wszystko przetrzymać?
Czy dom z lichych cegieł sklecony,
nawet ten, co nie w piasek fundament swój wszczepia
przetrzymać może burzę, co drzewa figowe z korzeniami wyrywa?

Mówią, że największa.
Największa?!
Większa od wiary, co góry przenosi?!
Większa od nadziei, co zawieść nie może?!
Czy naprawdę większa?!

Ukochał Dziewicę Zwiastun Dobrych Wieści,
bo ta nic dla siebie nie chciała.


Monice i Arkowi Gawkowskim
na święty początek drogi
Ostrołęka, 26.06.2004.