fbpx

I gruchnął raz jeszcze…
Już mocniej nie trzeba.
Nie wstanę by drugi nadstawić.

Bo nie chcę, nie umiem,
nie kocham, bom zły…

Nie całuj – nie wierzę!
I nie proś – dam kamień!

Bo świętość po grzechu nie rodzi się nagle.

A drażni gdy powód znienacka umyka
i każe mi sądzić, żem złość swą wymyślił.


Prawia dwa lata po…
Warszawa, Łazienki, 21.06.2002.