fbpx

I tak cieszę się okrutnie,
   gdy mi marzeń swych ukrywać pod poduszką nie trzeba.
   Kiedy mogę na głos wyrzec
   jak bym chciał, a jak chcieć nie chcę,
   czego pragnę, a co jest zbytkiem w moich oczach
   takowoż nadmiarowym jak i nieprzydatnym.

I gdy ból takowych odkryć
   jest z lubością przyjęty,
   me dziwactwa jak normalność
   swoje miejsce znajdują,
   to już wiem, że ta przemiana,
   która z Tobą przyszła,
   nie jest w życiu rewolucją,
   co struktury burzy,
   ale nowym upiększeniem
   kształtów dawnych struktur.

I tak bardzo chcę podtrzymać ten kierunek drogi,
   co miłości ku innym kierunkom nie gubi.

Mojej Dziewczynie
Warszawa 7.10.2002.