fbpx

,,Tsunami to kolejne,
ostatnie tchnienie Wiecznie Nieobecnego,
to samobójczy gol Opatrzności
świadomej swego nieistnienia.
Cierpienie wynikłe z wolności
wygrywa tę próbę niewiary.
Cierpienie zrodzone z żywiołów…”
Przegrywa?

Afirmacja świata
nie jest zjawiskiem wiecznym.
Dopóki historyczne
różne jest od zmartwychwstałego
– nie jest.
Umierające dziecko
różni się od starca
jedynie wiekiem.
A czas nie ma znaczenia
z perspektywy wieczności.
Dlatego oskarżeniem wobec Boga
nie jest takie, czy inne Tsunami,
ale zawsze i wszędzie
bez względu na formę,
bez względu na czas
– śmierć…
i nic więcej.

Dopóki lew zjada koźlęta,
afirmacja świata ma swoje granice.
Jest więc skończona,
niepełna,
niedoskonała.
Ten świat wymknął się Opatrzności.
Bóg nie uczynił historii,
choć ciągle jest w niej obecny.
Historia jest dzieckiem zdrady,
wieczność – to Jego córa.

Któż zdradził?
Któż więc jest ojcem śmierci?
Kogóż więc oskarżać nam trzeba?

Bogu niech będą dzięki,
że zstąpił do piekieł…


Warszawa, 2.10.2007.