Zboża i plewy

Jest prawda słów i jest prawda milczenia
prosta, czysta i zawsze miła.
Z niedowidzenia jej jasność mącą słowa puste
i tępej głuchoty podszepty.

Przyśniła mi się moc ze słabości zrodzona.
Nie bał się jej nawet pętak z garnuszkiem u szyi,
a jednak wielcy chylili przed nią swe wyniosłe czoła
i nikt nie miał złudzeń, że ich po stokroć przerasta.

Kryłem wzrok przed pychą, która wszędzie była
i śledziłem tę, co się chciała ukrywać.
I widziałem pokorę, co lśniła złociście
i wiem, że jest taka, której nie widziałem.

Zapytaj mnie o coś, choćby o godzinę,
a powiem Ci o co, nie chcesz wcale pytać.
I wskaż na coś palcem, a poznam twój sekret
i powiem, że nie widzisz wyraźnie.

Bo po cieniu poznaję, że słońce już świeci
póki wzrok swój ku ziemi kieruję.


Magdzie,
Mojej 23-miesięcznej Dziewczynie
Warszawa, 26.05.2004.