fbpx

Liturgia.
Uprzywilejowane miejsce zbawczego dialogu z Bogiem.
To Ona, nam we Wrzosowie
stanowiła myśl przewodnią i inspirację.
Zwykłych osiem liter tworzących ład,
który niekoniecznie musi być porządkiem.
Osiem – jak ośmiu animatorów,
jak ósmy dzień, w którym za Chrystusem Połamanym
– bez ręki, bez nogi i bez ludzkiej twarzy,
szliśmy z miłością na Golgotę.
Zwykłych osiem liter tworzących ład,
który niekoniecznie musi być porządkiem.

L – jak Logos,
Słowo, przez które wszystko się stało.
Pośrednik, bez którego nie ma dialogu,
co pełniejszym czyni każde spotkanie.
Jak słowo Andrzeja, sakramentów szafarza,
Bożego kapłana, a naszego pasterza na łąkach świętości.
In Persona Christi na uczcie Baranka.
L – jak las, co Wrzosów otacza, jak laska,
która morze otwiera i czyni suchą drogę,
co z niewoli ku wolności wiedzie.
Jam jest Drogą i Prawdą i Życiem
mówi Ten, Który Jest, który żyje…
i kocha nad życie.

I – jak inność, wielość, różnorodność,
jak bogactwo smaków,
jak miłość i chleb,
jak intencja czysta,
o stół zatroskanie,
jak dobroć pani Jadzi,
jak owoc jej pracy.

T – jak Trójca Święta.
Dialog Doskonały,
pełnia posiadania siebie w oddawaniu.
T – jak trzy grupy dziewcząt,
jak trwanie w milczeniu gdy Jezus umiera…
jak tęsknota za prawdą, tajemnica misterium.
Wreszcie T jak transport,
bez którego Paweł mógłby mieć kłopoty
i jak trudność pytań, które Sylwek zadaje.

U – jak uobecnienie,
powołanie do bycia tego, co i tak istnieje.
Jak ukazanie i ukrycie zarazem
Bożej obecności w świętych znakach.
U – jak ucałowanie,
miłość wyrażona,
jak obecność Uli
cicha, lecz istotna.
U – jak uwaga, skupienie, uznanie…
Jak wielkoduszność w dawaniu
i umiar w pragnieniach.

R – jak radość,
wdzięczna córa pokoju
świętszego niż spokój zrodzony z bezruchu.
Jak uśmiech naszej Reni,
jak Tomkowy taniec,
jak wieczór
pogodny mimo deszczu co ognisko nam spłoszył.
Jak radość z dyżuru podjętego wspólnie
i cichej modlitwy w samotności serca.
Jak radość rozumienia sakramentów świętych,
jak zręczność Rafała w opowieściach o nich.

G – jak gościnność,
jak otwartość serca,
jak wieczorne granie i śpiew o miłości,
jak godność małżeńska,
nieskalaność łoża,
jak granice piękna i płomienna czystość.
Wreszcie G jak Grzesiu,
dobry duch wspólnoty,
jak las gęsty nocą w czasie naszej Paschy.
Jak grad, co w Egipcie sprzyjał Mojżeszowi,
jak genialność pomysłu narodzona z błędów.

I znów – I – jak istota,
krucjaty, wędrówki,
podróży ze śmierci do miejsca rozkwitu.
Wreszcie I jak iskra,
co zapał roznieca i do twórczości przynagla.
Aby słodycz realnych kształtów nabierała
i dawała się spożyć jak ciasta Anetki,
jak wielkanocne sakramenty.

A – jak Agape,
jednocząca siła,
motyw główny wariacji na temat pojednania.
To o nią tu chodzi.
Bez niej wdzięk naszych dziewcząt byłby bez znaczenia,
a ciekawość mężczyzn cuchnąłby marnością.

To Ona – Miłość
pozwala nam szybować po przestworzach wolności
wszczepionych niczym gałązka oliwna
w Świętą Liturgię Kościoła.

Meldunek Oazy Studenckiej II °
lipiec, Wrzosów 2000.