fbpx

***

Filuta kumpla psa lubiła Beata.
Normalny Zbycha pies? Nieprawda! Coś w nim jest.
Ma zarośnięty tors i dziarsko brzmiący głos,
nie wiele łat, lecz lat za sobą ma już szmat.

Kesz go wołali, duzi i mali,
także Beata i Wojtka tata.
Ale on słuchał się Zbycha.
Nikogo więcej. Bo WIERNY BYŁ!
Nikogo więcej. Bo wierny był.

Przyjaznych ludzi miał, bo głaskać się dawał.
I ciągał sanki też, bo siłę miał ten Kesz.
Bezpieczny byłeś z nim gdy się szykował
i żarciem dzielił się. Gdy trzeba mówił NIE!

Kesz go wołali…

Dziś mało takich psów, które nie szczerzą kłów
gdy powód błahym jest i starczy mały gest.
Czy w słońce, czy to w deszcz niezmienny wciąż jest Kesz.
Niechaj ten dobry pies wierności wzorem jest.

Kesz go wołali…

***

Siedem dziewcząt z Kiliniaka jeden Wojtek.
Którą wybrać by ją nazwać miła ma?
Esz, by miała z siedemnaście lat dziewczyna,
albo więcej tak o cztery, albo pięć.

Niech na imię ma na przykład… Zofia!
Piękne imię muszę przyznać miła ma.
Będę brał ją z sobą na fregatę
by miłością swą upajała mnie.

Ale Zofia to nie była dobra babka
dla takiego chłopa jakim Wojtek był.
Więc rozstali się dość szybko i w przyjaźni
a już w nocy Wojt o innej dziewce śnił.

Niech na imię ma na przykład… Henryka!
Piękne imię muszę przyznać…

Lecz z Henryką również mu się nie powiodło.
Potem była Joachima pewien czas.
Wreszcie Zuza, po niej z tydzień Baltazara,
a gdy z Lolą nic nie wyszło śpiewał tak.

Już od dawna Ciebie nie widziałem.
Tak mi smutno jest bez Ciebie, tak mi źle.
Lecz myślę, że kiedyś się spotkamy
w Ostrołęce, tam nad Narwią w biały dzień.

Minął dzionek, słońce zaszło za ratuszem.
Smutny Wojtek wlókł się smętnie pod swój dom.
Nagle ujrzał Tę, na którą czekał długo.
Zna³ Ją dobrze, ale wcześniej ślepym był.

A na imię miała właśnie – BEATA!!!
Piękne imię muszę przyznać miła ma.
I zabierał ją z sobą na fregatę
by miłością swą upajała go.

Już w pamięci Wojtowej pozostanie
ta dziewczyna, co w tenisa nieźle gra.
Będą razem ziemniaki obierali
i miłością swą upajali się.

A na imię miała właśnie – BEATA!!!


Dla Wojtka i Beaty już Filochowskiej.
Pociąg do Ostrołęki 17.04.1997