fbpx

Zmęczonym oczom przywrócić blask,
nadzieją natchnąć poranny brzask,
zamienić zwykłe w niezwykłe dni
i bezsensowne w sensowne dni,
gdzie ja i ty wymalować my.

Zasadzić drzewo, by wyrósł kwiat,
niech jego zapach rozniesie wiatr,
poruszyć to, co skostniałe jest,
przemienić w śmiały nieśmiały gest,
w twórczy niepokój zamienić stres.

Poślij nas, by ocalić piękny świat,
ogrzać czas, słupem ognia wzniecić żar,
by znów chłód pustyni zasnąć mógł.
Zbudować dom,
odnaleźć pokój,
wolności poczuć smak.

Uwolnić serce z wiążących pęt,
uściskiem mocnym uciszyć lęk,
wielkie pragnienia rozniecić znów,
wypełnić pustkę zbyt lekkich słów,
by z mocą powiał Twój Święty Duch.

Opuścić siebie i stary świat,
nie liczyć więcej straconych lat.
Brzemiona własne i cudze nieść
i co dzień nucić słoneczną pieść:
Naszemu Panu najwyższa cześć!


Piosenka Oazy.
Biała Niżna, noc 3-4.07.2001.