Nie m贸w nic

Prosz臋 Ci臋, nie m贸w nic, czego ju偶 艣wiatu objawi膰 nie wolno. Z prostoty serca nape艂nij ten kielich, kt贸rym chc臋 gasi膰 pragnienie. Daj pozna膰 niezwyk艂y smak 偶ycia, kt贸ry w zwyczajnym si臋 kryje oddaniu i cichej modlitwie milczenia, kt贸rej si臋 przerwa膰 nie godzi. Wi臋c nie m贸w. Na c贸偶 te s艂owa, co pod ci臋偶arem tre艣ci nie chc膮 upa艣膰 […]

Nie i pokoje

Ta, co ze ska艂y strumieniem mocnym, o偶ywczym wyp艂ywa, z si艂膮 tak wielk膮, 偶e belki najci臋偶sze – jak wiatr drobne drzazgi 鈥 z lekko艣ci膮 unosi i rzuca jak plewy daleko, a偶 tam, gdzie ich oko ju偶 dostrzec nie mo偶e, ta nie jest owocem uczucia. … Poczu艂em zapach 艣wietlistych stokrotek, rumianych pani l艣ni膮cych w blasku s艂o艅ca. O […]

Tryptyk mi艂osny

1. Zaproszenie Zastuka艂 wzruszeniem mi Anio艂 do serca – chod藕, mi艂o艣膰 czeka… ,,Zawo艂any” Wezwa艂 mnie na dr贸g swoich nieznajomo艣膰 wiatr, co kierunku nie myli. – Dok膮d? – pyta艂em wzruszony nie w膮tpi膮c, 偶e mi odpowie. Milcza艂. Milcza艂 jak echo, gdy w z艂膮 stron臋 krzyczysz. Krzycza艂em… Wskaz贸wki jasne i mgliste zarazem odczytywa艂em z ruchu li艣ci. Nachyla艂y si臋 […]

Ostatni wiersz dla Narzeczonej

Ja, Sylwester bior臋 Ciebie, Magdaleno za 偶on臋 i 艣lubuj臋 Ci mi艂o艣膰, wierno艣膰 i uczciwo艣膰 ma艂偶e艅sk膮, oraz, 偶e Ci臋 nie opuszcz臋 a偶 do 艣mierci… Mi艂o艣膰 W uciszeniu i samotno艣ci rodzi si臋 t臋sknota za mi艂o艣ci膮 prost膮, wypalon膮 s艂o艅cem, przejrzyst膮 i otwart膮 jak serce w艂贸czni膮 przebite. Taka mi艂o艣膰 nie mo偶e nie bole膰. Nic dla siebie. Jak偶e udr臋ki pe艂n膮 […]

Teraz

Sennym wejrzeniem unosz臋 my艣li ku tym chwilom, kt贸re jeszcze na nas czekaj膮. 艢wi臋cie niecierpliwe. Ju偶, ju偶, ju偶, nie ma na co czeka膰. Teraz jest chwila sposobna, by wol臋 w 偶yczliwo艣膰 przystraja膰. Cho膰 s艂owa nie zawsze jednakie, cho膰 gest wci膮偶 jak jab艂o艅 dojrzewa, niezmiennie jest chwil膮 w艂a艣ciw膮 ta, co si臋 w艂a艣nie ju偶 rodzi. Teraz. Nie ma […]

Pie艣艅 o kwiecie

O kwiecie, co z ziemi ku niebu wyrasta pie艣艅 nios臋 ku 藕r贸d艂u ciep艂a i jasno艣ci. Wschodzi. Faluje na wietrze oddechem miarowym i w jego ramiona 艂apczywie wpleciony nasyca zg艂odnia艂e mi艂ej woni nozdrza, jak dzban l艣ni膮cej wody zdrojami. 呕ycie w nim rozkwita. I jest w nim przyczyna i cel. Jest trwanie i jest wzrost. Jak pi臋kno, […]

Czekaj膮cej

Czym wiedzia艂 kierunek zmieniaj膮c, 偶e mnie t臋dy droga poprowadzi? Ostro偶nie, z namys艂em, jako fundamenty kroki w nieznane stawiane. Szukaj膮c spe艂nienia dla cia艂a, ducha spe艂nienia szuka艂em, szukaj膮c spe艂nienia dla ducha i cia艂a spe艂nienia dozna艂em. W nadziei, bo los nasz ju偶 w r臋kach nie naszych. Mojej Magdzie Warszawa, 15.07.2004.  

Zdecydowani

Nie by艂o wi臋kszej. I zdaje mi si臋, 偶e nie b臋dzie. By艂y bardziej no艣ne i bardziej 艣wiatowe, a b臋d膮 bardziej trwa艂e i bardziej owocne. Jak膮 miar臋 wielko艣ci przyk艂adam? Czym wiedzia艂, na co si臋 decyduj臋? Czy艣 Ty te sprawy wiedzia艂a? Czy wiemy i teraz, gdy u progu drzwi domu ju偶 wsp贸lnego stoimy? 艣wi臋ta Nie艣wiadomo艣ci Opatrzno艣ciowych Zamys艂贸w, czy […]

Z nosem przy szybie

Z nosem przy szybie na 艣wiaty spogl膮dam – za moj膮 dziewczyn膮 wygl膮dam. Serdecznym wejrzeniem jej posta膰 maluj臋 i czuj臋, 偶e 艣wiaty jej wszystkie oddam. Mojej Magdzie w dniu imienin Warszawa, 29.05.2004.  

Zbo偶a i plewy

Jest prawda s艂贸w i jest prawda milczenia prosta, czysta i zawsze mi艂a. Z niedowidzenia jej jasno艣膰 m膮c膮 s艂owa puste i t臋pej g艂uchoty podszepty. Przy艣ni艂a mi si臋 moc ze s艂abo艣ci zrodzona. Nie ba艂 si臋 jej nawet p臋tak z garnuszkiem u szyi, a jednak wielcy chylili przed ni膮 swe wynios艂e czo艂a i nikt nie mia艂 z艂udze艅, 偶e […]

Czule jak poca艂unki

U Jego st贸p niziutko z ramieniem czule obj臋tym obca艂owanym budzi si臋 mi艂o艣膰 zaspana i ziewaj膮ca czule jak poca艂unki. Serce otwiera si臋 jak dzwon co zapowiada czas zwiastowania i wszyscy smakuj膮 rado艣ci B艂ogos艂awionej. On jest Drog膮 i Prawd膮, i 呕yciem. 呕yj膮 Ci, co krocz膮 ku prawdzie prze偶ytej i wypowiedzianej tak, 偶e ka偶demu wolno si臋 ni膮 wzruszy膰 […]

Moja

艢wie偶o艣ci膮 porusze艅 i 艣piewem ptak贸w zimowym nape艂niam d艂oni z艂膮czone palce. Nie przesypie si臋 jak piasek mi艂o艣膰 w form臋 o kszta艂cie solidnym wt艂oczona. Jak kamie艅 rzucony w wod臋, co w kr臋gi fale uk艂ada zostawia po sobie pami臋膰 tym, co jej wzloty widzieli. Nie przemija to, co do trwania powo艂ane. Czym偶e jest chwila, je艣li nie smakiem wieczno艣ci? […]

Ptaki

Nie wiatrem kierowane, lecz dziwnym zrz膮dze艅 wewn臋trznych tchnieniem rozdziera艂y niebo lotem nieprzewidywalnym. Tysi膮ce! Czarna chmura wewn臋trznie niezgodna. Nie czeka艂em ciszy, co w ga艂臋ziach je skryje, lecz gwizdem g艂o艣nym i przenikliwym sp艂oszy艂em do lotu. Wzlecia艂y. Zaszumia艂o przed oczyma od kierunk贸w zmiennych, a serce uciszy艂o zdumienie. Uj膮艂em czu艂o艣ci膮 Twych ust kszta艂t tak mi艂y… Z wysoko艣ci nieba – […]

Przemiana

Skrytym my艣lom czas nadaje kszta艂ty jasne i przejrzyste. Niewiadome w wiadomym miejsce swe znajduje i pyta艅 tych samych zadawa膰 nie trzeba. Nowego imienia szukam dla tych rzeczy, kt贸rych znaczenie ju偶 si臋 przedawni艂o i unie艣膰 nie umie tre艣ci w nich zawartych. A tre艣膰 ro艣nie w oczach, jak syn. Lecz nie pytam mniej. I nie jestem pewniejszy […]

Modlitwa poganina

Sp贸jrz! Cisza roz艂o偶y艂a swe ramiona i mod艂y ku niebu niesie w koszu pe艂nym mi艂o艣ci. Tak si臋 rodzi s艂u偶ba. Spyta艂em najwi臋kszego spo艣r贸d narodzonych z niewiasty o prawd臋 uni偶enia. 鈥濶iegodzien rzemienia u sanda艂贸w wi膮za膰…鈥 Czy trzeba nam a偶 si臋 w sk贸r臋 wielb艂膮dzi膮 odzia膰 i g艂贸d zaspokaja膰 szara艅cz膮 le艣n膮, by sta膰 si臋 jak on 鈥 g艂osem wo艂aj膮cego na […]

Dzie艅 kobiet 2004

艢wie偶o艣ci膮 porusze艅 i 艣piewem ptak贸w zimowym nape艂niam d艂oni z艂膮czone palce. Nie przesypie si臋 jak piasek mi艂o艣膰 w form臋 o kszta艂cie solidnym wt艂oczona. Jak kamie艅 rzucony w wod臋, co w kr臋gi fale uk艂ada zostawia po sobie pami臋膰 tym, co jej wzloty widzieli. Nie przemija to, co do trwania powo艂ane. Czym偶e jest chwila, je艣li nie smakiem wieczno艣ci? […]

Przedsionki

Zna艂em ju偶 to odczucie. Wspomnienie futrzak贸w 偶ywcem ze sk贸ry odzieranych rozdar艂o i mego sp贸jno艣膰 cia艂a. Teraz sz艂o o cz艂owieka. Sine oczy, wargi rozgryzione i 贸w charcz膮cy g艂os, co dusz臋 cia艂u chcia艂 wydrze膰 (zwykle, to cia艂o si臋 duszy odbiera). Obraz, co mia艂 by膰 dowodem powali艂 mnie z n贸g. Zadziwiaj膮ce uczucie trwogi… Patetyzm s艂贸w jedynie pomniejszy realno艣膰 […]

Dobosz

Z nogi na nog臋, jak kula 艣niegowa, co w odrzwi futrynie 艣lad trwa艂y zostawia b臋benek poka藕ny toczy. Very Big Ball… Z trzeszcz膮cych krzese艂 i szw贸w ciuch贸w wszelkich czytasz istot臋 owych l臋k贸w lod贸wki. To troska o przetrwanie. ,,Im偶e艣 dalej schowany, tym Ci臋 p贸藕niej zjedz膮” szepcze nie na ucho konserwowy og贸rek. Ma racj臋. Ten ju偶 dzie艅 drugi […]

Baran

Wiedzia艂e艣, 偶e cho膰 zawile, to m贸wi臋 sprawy jasne i proste, niewygodne i nie pasuj膮ce do uszu bardziej ciasnych ni偶 brama. (Rozum zwiedziony 偶yciem, kierunkiem nauczania, rodzi stereotyp i zdolno艣膰 s艂yszenia prawd jednostronnych. S艂ysza艂e艣 obie… Mam pewno艣膰.) Rozumia艂e艣, 偶e si臋 nie myl臋, 偶e dowodz臋 s艂uszno艣ci, kt贸r膮 sam si臋 kierujesz. Owce wiod艂e艣 inaczej… Nie twierdz臋, 偶e posz艂y […]

呕arty z pogrzebu

,,Tsunami to kolejne, ostatnie tchnienie Wiecznie Nieobecnego, to samob贸jczy gol Opatrzno艣ci 艣wiadomej swego nieistnienia. Cierpienie wynik艂e z wolno艣ci wygrywa t臋 pr贸b臋 niewiary. Cierpienie zrodzone z 偶ywio艂贸w…” Przegrywa? Afirmacja 艣wiata nie jest zjawiskiem wiecznym. Dop贸ki historyczne r贸偶ne jest od zmartwychwsta艂ego – nie jest. Umieraj膮ce dziecko r贸偶ni si臋 od starca jedynie wiekiem. A czas nie ma znaczenia […]

Posu艅 si臋!

No po prostu… Piti i Funia, Gapcio i Furfel, Furfuncel i 呕aba, Niulek i Uszy, Andrzej, Dupeczka, Fr臋dzel i F… S… i Mongi, Paszcza i Brzucho, 艣licznotka i T… Kole艣 i 艁ysek… i kilka innych, jak Mama. Magdzie, w pierwsz膮 rocznic臋 urodzin Ma艂gosi Warszawa, 2.07.2007.  

Pi膮ty rok za r臋k臋

Stuletnie drzewo jest 艣wiadkiem. Widzia艂o, zna i tajemnic pocz膮tku nie kryje przed s艂o艅cem. Wyb贸r zrodzi艂 kszta艂t, nada艂 smak wyrazisty, konkretny, szeroki, przejrzysty jak strumie艅, co kr臋tym biegiem do pewnego celu kieruje ufne wody. I zapl膮ta艂y si臋 nasze d艂onie i cia艂a, i my艣li, i s艂owa, i Twoim ju偶 jestem po 偶ycia mego wieki. Mojej 60-cio miesi臋cznej […]

Bez po偶egnania

W krzywej wie偶y fajni ludzie o fajnych rzeczach fajne prowadz膮 rozmowy. Wie偶a o krzy偶 oparta i stu艂膮 kamienie zwi膮zane. Pod krzy偶em zezowaty. G艂ow臋 zadziera w g贸r臋 i sepleni w sercu, nieczysto i nier贸wno, 偶e nie tak… i 偶e miejsca na nowo 鈥 jak kulawy 鈥 szuka. Trzy lata dogl膮da艂em kwiat贸w Przyszed艂. Bez s艂owa, patrz膮c w […]

Jedno艣膰

To jedno zaburzenie jedno艣ci u 藕r贸de艂 nosi w sobie b艂ogos艂awione znamiona. Odpoznany w oczach w艂asnych jako ten, co ma warto艣膰 i moc nadawania imion odkrywa, 偶e jest sam, 偶e jest inny. Tak zasypia, pe艂en godno艣ci i smutku. Budzi go b贸l serca, co 偶ebra rozrywa i samotno艣膰 wi臋ksza, ni藕li by艂a pierwotnie. Inno艣膰 ju偶 nie wype艂nia znacze艅 […]

呕ona

Serdeczno艣膰 jest 藕r贸d艂em s艂odyczy. Utulenie w s艂owach, spojrzeniu i d艂oniach. Tyle mi艂ych gest贸w, 艣miesznych sytuacji, tyle zrozumienia i tyle czu艂o艣ci. I jak szcz臋艣cie z rado艣ci膮 przychodzi ta pewno艣膰, 偶e gdyby czas m贸g艂 si臋 cofn膮膰, o偶eni艂bym si臋 z Ni膮 jeszcze raz. Mojej Magdzie, w rocznic臋 urodzin. Warszawa, 10.10.2006.  

B艂膮kanie

Wci膮偶 wraca, pytaniem prostym i otwartym podwa偶a jasno艣膰 tera藕niejszych rzeczy. Po co i jaka w tym iskra wieczno艣ci? Bez troski o jutro dzisiejszych spraw kierunek 艣lepy i wieczne b艂膮kanie w tera藕niejszej walce. A by膰 ma tera藕niejsza walka o wieczno艣膰. … Tuptu艣 – to pi臋kne imi臋. Figlarne, radosne, prawdziwe. I 偶ywe, jak spacer przesi膮kni臋ty mi艂o艣ci膮. Mojej […]

Jezus

Poranek przywraca pami臋膰 o rado艣ci, kt贸ra czeka, kt贸ra jest, kt贸ra przychodzi. Spe艂nienie cz艂owieka, kt贸ry staje si臋 sob膮 – cz艂owiekiem, na podobie艅stwo Tego, Kt贸ry Jest. T臋sknoty jasne na nowo budzi, t臋sknoty ciemne cierpliwie usypia i zn贸w przypomina, 偶e Mi艂o艣膰 ma jedno Imi臋. Mojej 呕onie w 10-ty miesi膮c po pierwszym roku 7.06.2006, Warszawa  

Dzie艅 Dziecka

Ca艂uj臋 czule Cieplutki Brzuszek, strojny w sukienk臋 i dwa warkocze. Przytulam uszy i s艂ucham szmer贸w, co cisz臋 serca tak upi臋kszaj膮. Przymykam oczy, by widzie膰 lepiej, otwarte d艂onie do ust przyk艂adam i o Kr贸lestwie Ojca w Niebie piosenk臋 nuc臋 呕onie w p臋pek. Mamie Mojej C贸reczki. Warszawa, 1.06.2006.  

Kocham Ci臋!

Kocham Ci臋! Jak le艅, jak niepo偶ytek, jak 艣pioch, jak kpiarz… Kocham Ci臋! W brzucho najwi臋ksze, w uszy i szyj臋 ca艂uj臋 czule i mizdrz臋 si臋 ze szcz臋艣cia, jak dzieciak, co mu rozumu nie starcza. Bo kocham Ci臋 i jest mi z Tob膮 dobrze! Mojej Magdzie, w dniu imienin. Warszawa, 29.05.2006.  

Oh, oh, oh鈥

Oh, Boy! S艂abe 偶ycie. Si臋 smutki w prutki zamieniaj膮 niepr臋dko. A cierpliwo艣膰 niecierpliwa, 偶e wci膮偶 niecierpliwa. Prawda literowa i duchowe zmy艣lania. Jakim偶 ol艣nieniem b臋dzie owa chwila, Gdy si臋 wszystko wyda tak niebia艅sko proste. Mojej 46-miesi臋cznej Dziewczynie, Warszawa, 26.04.2006.  

Wiosennie

Sta艂o艣膰 woli. Ile偶 razy mo偶na sobie t臋 prawd臋 przypomina膰 i jak偶e cz臋sto ta z g艂owy umyka. Sta艂o艣膰 woli. W niej chcenie znajduje fundament i oparcie w posuchach serca. Serce to dobra miara mi艂o艣ci, nie mojej jednak, a Twojej, tak samo jak Twoje m膮 mi艂o艣膰 z uwag膮 mierzy. Lecz i miara mo偶e by膰 krzywa i w贸wczas […]

Dzie艅 Kobiet

Rado艣膰 z kobieco艣ci. Inno艣膰 tak zabawna, tak urocza, tak po m臋sku nieporadna, czasem wr臋cz niem膮dra… A przy tym tak s艂odka, tak ciep艂a, tak mi艂a i serdeczna, jak dom, jak spe艂nienie t臋sknot, jak przedsionki pe艂ni… Ta dopiero jest ko艣ci膮 z moich ko艣ci i cia艂em z mego cia艂a! Kr贸lowej Anielskiej 艣piewajmy! Mojej Kochanej 呕onie Warszawa, 8.03.2006.  

Tak mi z Tob膮…

Tak mi z Tob膮 pi臋knie, Kochana. Tak czule i ciep艂o, tak j臋drnie i m膮drze, tak prawdziwie i tak pogodnie, zwyczajnie i dobrze. Mieni si臋 w mych oczach u艣miech Tw贸j serdeczny, a nos bez skrupu艂贸w Tw贸j policzek marze. Lubi臋 siada膰 za Tob膮… Za oknem sk贸rka dla ptaszk贸w, na oknie rze偶uszka, o 艣wicie nap贸j od Red Bula […]

Ojcze nasz

Jak偶e mam m贸wi膰 do Ciebie, m贸j Ojcze, by艣 nie pomy艣la艂, 偶e gadatliwy jestem? I o czym mam wspomnie膰? Przecie偶 Ty wszystko wiesz. I wiesz, 偶e Ci臋 kocham. Z przebaczenia ta mi艂o艣膰. Z Twego daru, co go potem sobie I innym nosz臋 鈥 z Twego mi przebaczenia, O kt贸re i dzi艣 鈥 jak o chleb 鈥 […]

Walentynki

To si臋 bardzo dobrze sk艂ada, 偶e r贸偶owe 艣wi臋ta nam wypad艂y w dniu, gdy ju偶 nie w Gaudium a Dolor si臋 wpatruj臋. Tu mi艂o艣ci 藕r贸d艂o! Tu jej dope艂nienie. Zatrzyma艂em si臋 przed fina艂em. Braknie jeszcze pi膮tego kroku. Nie starczy艂o czasu… by skona艂. Jutro Gloria, a dzi艣 r贸偶owe 艣wi臋ta i nie r贸偶owa pochwa艂a rozpostartych ramion. Tu mi艂o艣ci moc! […]

B艂ogos艂awi臋 Ci臋, Panie

B艂ogos艂awi臋 Ci臋, Panie w Jej pogodnym u艣miechu, kt贸rym mnie wita, 偶egna i co chwila cz臋stuje. B艂ogos艂awi臋 Ci臋, Panie w Jej przytulnej twarzy, w Jej ca艂u艣nym czole, g艂owie, co na pier艣 mi najszybciej l膮duje, nosie, kt贸rego o niesforno艣膰 ma艂o jest pos膮dza膰, w Jej spojrzeniu Czubkowym i Pysiowych ustach. B艂ogos艂awi臋 Ci臋, Panie w Jej codziennej serdeczno艣ci, w […]

Sp贸jnia

Jak wsch贸d z zachodem, Jak dusza z cia艂em Tak si臋 艣wi臋te ze 艣wieckim w rozwodach lubuje. Dlaczego? Mi艂o艣膰 do poranka gardzi pe艂ni膮 nocy, A z zachwytu nad zmierzchem nie wyp艂ywa pochwa艂a po艂udnia. Krzy偶 na ratusz si艂膮 by wepchali ci, Co rozs膮dku 艣wiata dostrzec nie potrafi膮, A pierzaste koguty, co na g贸rze siedz膮 Drwi膮 z nieratuszowej […]

Miga艂kom

Takie to nasze – cz艂eka w臋drowanie. Zaproszeni do pe艂ni wszechogarniaj膮cej jedno艣ci, ponad granic膮 samomy艣lenia, samoprze偶ycia i samoczynienia. Nic bez siebie, nic wbrew sobie, wszystko ku wi臋kszej chwale Tego, Kt贸ry Jest i jest Komuni膮. Jedno艣膰 jako cel i inspiracja, jako sakrament tej Mi艂o艣ci, kt贸ra nie przesta艂a by膰 wierna. Z niepierwszym dobrym s艂owem i z nieostatni膮 modlitw膮, […]

A niech to…

Taki przylaz艂 Nieborak, si臋 schowa艂 do 艣rodka i jedzenia sprawami rozrz膮dza. G艂upie to jeszcze takie, za grosz z 偶ycia nic nie pojmuje, a na decyzje m膮drzejszych skutecznie ju偶 wp艂yn膮膰 potrafi. Od komara by dosta艂, a spr贸buj tylko si臋 z nim nie liczy膰… szcz臋艣cia nie zaznasz. I jak tu nie wierzy膰, 偶e do Takich nale偶y Kr贸lestwo […]

Artysta

Gdy tak kuj臋 kolejn膮 ska艂臋, rani膮c sobie d艂onie, gdy potem patrz臋 jak wiatr w py艂 j膮 przemienia, jak nic, albo prawie nic z niej nie pozostaje, i gdy szum oklask贸w ust臋puje miejsca zasadniczemu pytaniu ciszy: ,,Po co?” to rozumiem coraz lepiej, 偶e nie艣miertelno艣膰 duszy jest najw艂a艣ciwsz膮 odpowiedzi膮. Mojej Magdzie Mojej 40-miesi臋cznej Dziewczynie 15-miesi臋cznej 呕onie Mojej […]

Wojtusiowa C贸ra

Mo偶e powiem ,,bomba!” mo偶e powiem ”spoko!” sedno sednem b臋dzie – Wojtu艣 to ma oko! C贸rce Wojtusia, w dniu urodzin Warszawa, 10.10.2005.  

Nadzieja

Na dzie艅 dobry – jasna nadzieja. Na sen pod艂y – cicha nadzieja. Na wsch贸d s艂o艅ca, deszcze, ka艂u偶e, Parne noce, wichry i burze, Na b艂yskawic grzmoty 鈥 nadzieja. Na zmarzni臋te stopy i serce, Na sparzone nosy i r臋ce, Na niepok贸j ducha 鈥 nadzieja. Na skre艣lone plany 鈥 nadzieja. Na czas odebrany 鈥 nadzieja. Na trud w […]

Taki

Taki sp贸藕niony, na wietrze z przymkni臋tymi oczy, w u艣cisku, co puls krwi przez serce t艂oczony pozwala uchwyci膰, jak chwil臋 tak wa偶n膮 – ca艂us dla Mojej 呕ony. Mojej Kochanej 呕onie Warszawa, 19.09.2005.  

Przemija z nadej艣ciem

Czas daje i odbiera. Rozw贸j 偶ycia wiedzie przez 艣mier膰. Znamy t臋 przypowie艣膰 o ziarnie… Wi臋c trzeba nam biec bez zatrzymywania si臋 na stra偶nikach, co zapytani, informacji o Oblubie艅cu sk艂onni s膮 udzieli膰, bez wpatrywania si臋 w Anio艂y, zwiastuj膮ce zmartwychwstanie, bez nostalgicznych wspomnie艅 o 艣ladach, kt贸re艣my kiedy艣 gdzie艣 zostawili, a kt贸re ju偶 s膮 gdzie艣 daleko, nieosi膮galne. To […]

Szcz臋艣cie Mojej 呕ony

呕e taki le艅 ze mnie o poranku, 偶e puzdereczko nie cacy – to nic? 呕e lewostronne skr臋cenia, i 偶e tak rzadko prasuj臋 – to nic? 呕e dziury mam w ulubionych, a w艂osy 艂atwo policzy膰, 偶e g艂o艣nik wci膮偶 rozebrany – to nic? I 偶e koronki przeoczam, 偶e se nie mo偶esz pogada膰, i 偶e si臋 musz臋 jak […]

艢wi臋ty Dawca 呕ycia

Prostuj臋 swe 艣cie偶ki. Bij臋 si臋 w pier艣 zasmucony, 呕e mi艂o艣膰 uchyla si臋 od d藕wigania ci臋偶aru prawdy. Cho膰 chc臋 p贸j艣膰 za Tob膮. 艁aska. Wybrzmiewa wdzi臋czno艣膰 w potr贸jnym ,,Ojcze” I przywracasz mi jasno艣膰 spojrzenia i my艣li. Ponownie zaczynam nowe 偶ycie I rodz臋 si臋 z Ducha i Prawdy. Wi臋cej nie pami臋tam. I 偶a艂uj臋. I prosz臋 o rozgrzeszenie. I […]

Powitanie

Witaj, kropelko ma艂a, 艂zami rado艣ci zroszona, B艂yszcz膮ca w blasku wzruszenia Jak granit w kolumnach 艣wi膮tyni! Pochyla si臋 g艂臋bia spojrzenia I szumi w targanym uchu Melodia piosenki 偶o艂nierzy ze wzg贸rza. Jasne echo 偶ycia. Witaj, s艂o艅ca i deszczu c贸ro, barw wiosennych koszyku, Pachn膮cy czerwieni膮 i wiatrem Jak w parku r贸偶 aleja! 艢wi臋tych kadzide艂 wo艅 mi艂a, Pulsuje oddechem […]

Niek艂opoty

Niech kapi膮 cierpliwie krople, co ska艂臋 krusz膮. S艂udzy nieu偶yteczni jeste艣my. Po c贸偶 wi臋c nam si臋 trwo偶y膰? Kszta艂t w艂a艣ciwy b臋dzie, nie dzi艣 to jutro, nie jutro to kiedy艣. A dzi艣 trzeba nam si臋 uczy膰 cierpliwo艣ci od wody. Pom贸c du偶emu by膰 wi臋kszym, pom贸c ma艂emu nie znikn膮膰, uczyni膰 serce wolnym od siebie i od wszystkich. Je艣li m艂otek i […]

G艂odni napomnie艅

Poka偶 mi – jasne s艂o艅ce, jak kre艣li膰 艣wiat艂em granice! Naucz mnie pyta膰 o drog臋, Bez l臋ku stawa膰 przed lud藕mi jako z natury b艂膮dz膮cy. Naucz, jak s艂ucha膰, co m贸wi膮, Milcze膰, gdy nie mam s艂贸w dobrych I jak serdeczn膮 wdzi臋czno艣ci膮 odp艂aca膰 s艂owom napomnie艅. Ku zdrojom pierwotnej prawdy nakieruj zw臋偶one 藕renice. Z ,,jestem” wydob膮d藕 natur臋, Niech zgubi, co […]

艢wie膰 nam s艂o艅ce jasne

艢wie膰 nam s艂o艅ce jasne, str贸偶u dnia zielonego. B膮d藕 nam 艣wiat艂em na o艣wiecenie, na chwa艂臋 twego ludu. Prawda w promienie twoje palce swe m艂ode wplata, by pocz膮膰 ducha komunii i zrodzi膰 wolno艣膰 od z艂ego. Teraz jest 偶ycie w艂a艣ciwe. Tutaj jest droga zbawienia. Niechaj nas 偶ar tw贸j rozpala. Niechaj nas blask tw贸j przemienia. Mojej Magdzie Warszawa, 14.06.2005. […]

Ja to mam tak膮 g艂upi膮 偶on臋

Ja to mam tak膮 g艂upi膮 偶on臋. Z byle czego si臋 cieszy, za wszystko dzi臋kuje, 艢piewa mi o mi臋ciuszku i gdzie b膮d藕 ca艂uje, Wzrusza si臋 zawsze wtedy, gdy ju偶 trzeba zasypia膰. Potem wtula si臋 tam w艂a艣nie, sk膮d jest lepiej zmyka膰. Rano zawsze 艣pi臋 d艂u偶ej, nie wiem sk膮d bu艂ki bierze, Lubi me ulubione i wieczorne pacierze, Klucze […]

Ogr贸d

Rozja艣nia si臋. Rozja艣nia si臋 w g艂owie i na dworze. 艢wieci jak w czerwcu po raz dwudziesty drugi. Z ka偶dym dniem ja艣niej i ja艣niej, cho膰 s艂ycha膰 to dopiero po fazie ksi臋偶yca. Dziwne to s艂o艅ce, kt贸remu czas dodaje jasno艣ci. Nie wypala si臋, nie niknie, nie kurczy w 偶arze w艂asnej mocy. Czy widzia艂 kto kiedy kwitn膮ce s艂o艅ce, wiecznie […]

Szuka艂em Was

Z sinych palcy i bezruchu tryska p艂omie艅 gorej膮cy. – Szuka艂em Was. Niczym jednej, zagubionej, niczym ojciec – syna szuka艂em Was. Z piedesta艂贸w na bezdro偶a, z blasku 艣mierci, w mroki 偶ycia… stan膮艂 Pan nad brzegiem. Szuka艂 ludzi. – Pozw贸lcie takim przychodzi膰 do mnie! Do nich nale偶y… Do nich nale偶臋. Je艣li si臋 nie staniecie… Spojrza艂 Pan na […]

Odszed艂 Pasterz od nas

Wiesz, 偶e za Tob膮 p贸jd臋. Jak szczeniak za sw膮 matk膮 pa艂臋ta艂 si臋 b臋d臋 po 艣cie偶kach, kt贸re wydepta艂y Twoje stopy. Nie trzy razy si臋 zapr臋. Ale to nic. To nic. Ty wiesz, 偶e Ci臋 kocham. Jak za g艂osem ojca piszcza艂 b臋d臋 cicho z t臋sknoty, i merda艂 nieskoordynowanie ogonem na my艣l, 偶e nied艂ugo Ci臋 spotkam. Wtedy podzi臋kuj臋, […]

Modlitwa poporanna

Za nocha jak syfon, za opadaj膮ce powieki, za prac臋 i szukanie sensu, za amoll i funkcj臋 Lagrange’a, za b艂臋dy w dzie艂ach sko艅czonych, za Passio Domini Nostri Jesu Christi, za 艣niadanie i przemian臋 materii, za zaczepnych ch艂opak贸w, za niepoznane dziewcz臋ta, za serdeczno艣膰 呕ony, za dwa pi臋膰dziesi膮t, za mr贸z, za s艂o艅ce, za brak wiewi贸rek, za modlitw臋 dojrzewaj膮c膮, […]

Rozstanie

Zosta艂a艣. Taka moja. Taka s艂odka. Taka g艂upia najm膮drzej, najwdzi臋czniej i prosto. 艢wi臋tym znakiem po偶egna艂a艣 haftowane szyby, aby wr贸ci膰 beze mnie tam, gdzie Ciebie poznaj臋. Kapcie moje, co w buty co dzie艅 Twe si臋 wtulaj膮, bia艂y r臋cznik, co zapach 藕r贸de艂 偶ycia unosi – jakim偶 pi臋knem okryte w blasku Twego spojrzenia! I modlitwa odleg艂e w bliskie my艣li […]

Wys艂annicy nieba

,,Anio艂” Utuli艂 serdecznie, ochraniaj膮c skrzyd艂em przed 偶arem s艂onecznego po艂udnia. Nazbyt mocno 艣wieci艂o jak na ow膮 por臋. Trawa jeszcze tak w膮t艂a, kwiaty dopiero wschodzi艂y. Nie czas, by im s艂o艅ce o sobie m贸wi艂o. Drugim skrzyd艂em przed deszczem chroni艂. Kryszta艂owe krople, co mog膮 da膰 偶ycie, nie w czas druzgocz膮 doszcz臋tnie. Wi臋c chroni艂 przed 艣wiat艂em i 偶yciem. ,,Rze藕biarz” Wpatrywa艂 […]

Jasna cisza

Jasna cisza d艂awi g艂os Ptak贸w 艣piew zamiera Blado-purpurowy los Cia艂u cze艣膰 odbiera Suchych spojrze艅 ostry kszta艂t Zn贸w otwiera skronie Tul膮 gwo藕dzie niczym 艣wiat Dr偶膮ce, Boskie d艂onie Drzewo 呕ycia zmienia w proch Ludzkich serc pustynia Przeszytego serca szloch Stopy z krwi obmywa Jak niechciany octu 艂yk Dusz臋 karmi b贸lem Z 艂otra ust piekielny krzyk: “Wybaw, je艣li艣 […]

Ojcze Sprawiedliwy M贸j

Ojcze Sprawiedliwy M贸j, otocz syna chwa艂膮! Aby 艣wiat rozdarty m贸g艂 Twoje ujrze膰 艣wiat艂o. Objawi艂em imi臋 Twe tym, kt贸rych mi da艂e艣. Teraz w 艣wiat posy艂am ich tak, jak mnie pos艂a艂e艣. Ojcze 艢wi臋ty, prosz臋 by艣 ustrzeg艂 ich od z艂ego. Aby oni, tak jak My stanowili jedno. Aby rado艣膰 mogli mie膰 w sobie w ca艂ej pe艂ni. Aby ze […]

W czym jeszcze?

W tym, co jednakie, co niezmienne, co trwa艂e, w tym, co jak 艣niegu p艂atki pierwsze nag艂e i niebywa艂e, w tym, co szukania szuka, do serca co puka i czekania czeka, co widzi z daleka ja艣niej to co du偶e i nie mniej co ma艂e, w tym, co zmienne, co inne, co najzmy艣lniej niesta艂e, co pierwsze, co […]

P贸艂roczna

Wzrusza si臋 ze wzruszenia, wzrusza si臋 z zasmucenia, 偶e nie wszystko si臋 dobrze i pi臋knie udaje. Potem kuca o 艣wicie i tobo艂ek obficie niczym serce ufno艣ci膮 kanapkami nape艂nia. Nim pe艂nia do 艂贸偶ka jasne s艂o艅ce u艂o偶y, swe usta na kom贸rce najczulej u艂o偶y. Zrobi potem zakupy, przerwie granie, bym zupy zjad艂 cho膰 troch臋, nim wr贸c臋 do swych […]

Ojciec

Milczy. Co raz cz臋艣ciej milczy. A gdy m贸wi, to nie wiele ju偶 mo偶na zrozumie膰, cho膰 tak du偶o ma do powiedzenia. Nie s艂yszy i nie rozumie go ten, kto z milczenia czyta膰 nie umie. S艂abo艣膰 jest kontrastem tak silnym wobec mocy s艂贸w, mocy ramion, mocy spojrzenia… ,,Musicie od siebie wymaga膰!” Wymaga… Milczeniu towarzyszy膰 mo偶e tylko cisza […]

Taki tam

Takie zwyk艂e i proste, takie znane, nieostre, pe艂ne smaku i wdzi臋ku s艂owa usta dzi艣 nios膮. W膮sk膮 szos膮, bez l臋ku, poprzez jasno艣膰 i cienie, drepcze sobie mi艂osne wejrzenie. Czubeczkowi Mojej 5-miesi臋cznej 呕onie Warszawa, 7.01.2005.  

Ku blisko艣ci w臋drowanie

Podej艣膰 chcia艂 bli偶ej ten, co chodzi膰 nie umia艂, a pragn膮艂 by膰 blisko. – 艢lisko – westchn膮艂 ci臋偶ko odnalaz艂szy ziemi臋 tu偶 przy swoim ciele. Upad艂 razy wiele. Smak – bez owocu, owoc – bez drzewa, drzewo – bez ziemi, kt贸r膮 trzeba ora膰 p艂ugiem dro偶szym ni偶 czas przep臋dzony na niczym. G艂upim ten, kto na smak 贸w tak […]

Chwa艂a imienia

Na w艂asn膮 mod艂臋 i na w艂asne szcz臋艣cia zagubienie gubi cz艂owiek mod艂贸w cel i godne imi臋. Zw膮tpienie. T臋sknota za dobrem i za szcz臋艣ciem bez granic. Zapomnie膰 si臋 w mi艂o艣ci, a zapomnie膰 o mi艂o艣ci to dobrze wymierzona niespe艂nienia t臋sknot granica. Nie nam, lecz Jego Imieniu chwa艂膮 niech b臋dzie spe艂nienie. Agnieszce Z… Imieninowo Warszawa, 24.01.2004.  

Poranek

Nie znam 艣wiata prostego, jasnego jak s艂o艅ce, bez kant贸w, na kt贸rych promienie kierunek zmieniaj膮. Rozproszy艂a si臋 prostota i oczywisto艣膰 i chce ten, kto nie chce, a m贸wi, kto milczy. Jest s贸l ziemi i s贸l w oku i 艣wiat艂o艣膰 na o艣wiecenie ju偶 nie tylko pogan. Ciemno艣膰 jej nie przy膰miewa cho膰 mrok ziemi臋 ogarn膮艂 i ciszy na […]

Trud tworzenia

Za szkicem pi臋knym, co 艣wiat艂a dziennego si臋 nie boi, a usta krytyka s膮 mu mi艂e – nawet te niewprawne i dalekie od zdolno艣ci odczytania intencji artysty – zat臋skni艂 pergamin rozpi臋ty na ramie o kszta艂cie stosownym. Wolno艣膰 s艂owa, wolno艣膰 my艣li, przestrze艅 swobody, by m贸c wypowiedzie膰 – ,,To pi臋kne! A to podoba mi si臋 mniej.” Do dzie艂 […]

Nieprzystaje

Nieustanne pytanie, nurt mocny, wyniszczaj膮cy – jak? Wiatr wieje z wielu stron i wiele spraw apeluje o uwag臋. Uwa偶am. Jak chyba nigdy dot膮d – jestem uwa偶ny. Odpowied藕 nie przychodzi 艂atwo, wie o ty ka偶dy, kto umie pyta膰. Mi艂o艣膰 nie jest z tego 艣wiata, a nam w tym 艣wiecie trzeba 偶y膰. Jak? Milczeniem wiatru otulam t臋sknoty […]

Niepodobny

Z samotno艣ci wychylam 偶yczliwe spojrzenia na inno艣膰, co szcz臋艣cia mego dope艂ni miary. Bez b贸lu nic si臋 nie rodzi i w b贸lu wszystko umiera. Jestem, bo Ty jeste艣 – Mi艂o艣ci Ukrzy偶owana i kocham, bo艣 siebie samego zni贸s艂 wiernie do ko艅ca. Inny – to Twoje Imi臋. Gdzie偶 szuka膰 podobnego? Zamykam nadziej臋 w Twych ma艂ych 藕renicach, a serce […]

Inny

Zszed艂em niziutko, do g艂臋bi, tam gdzie szum wiatru zamiera a serce bi膰 r贸wno przestaje. Gdzie Ci臋 odnajd臋, je艣li nie tam, 艢wiat艂o艣ci Przedwieczna? Na g贸rze gwar zabaw i uciech s艂onecznych i 艣piew贸w radosnych melodia. Zszed艂em w milczeniu. Kamie艅 spadaj膮cy torowa艂 mi drog臋 echem dudni膮cym i ostrym. Zimno. Nie wielu tu by艂o przede mn膮 i wielu p贸j艣膰 […]

Bo偶onarodzeniowy

Ty si臋 chyba naprawd臋 nigdy nie zmieniasz? Czy Ci臋 chc膮 jak pasterze, czy nie chc膮 jak Herod – przychodzisz, przemieniasz… Oblicze wo艂贸w i stajni na nowo malujesz Nowin膮 Nienow膮, 偶e pok贸j od woli naszej zale偶ny. Gloria nie dla nas, my j膮 mamy 艣piewa膰 gdy ch贸ry anielskie milkn膮 ze zdumienia. Niech wielcy si臋 korz膮 przed gwiazd膮 […]

M贸j Ko艣ci贸艂

Zerkam M贸j Panie na Tw贸j Ko艣ci贸艂 艣wi臋ty, na Tw膮 mi艂o艣膰 ku 偶yciu, kt贸re w Nim si臋 rodzi. Na niedosz艂ych 艣wi臋tych i dosz艂ych nie艣wi臋tych, i 艣wi臋tych, co wcale nie umieli chodzi膰. Zerkam pe艂en wiary i cichego b贸lu, jak si臋 mi艂o艣膰 czasem w g艂upie szaty stroi, jak chce bardziej od Ciebie szcz臋艣cie umi艂owa膰, jak si臋 myli i […]

Nie mo偶e

Nie pytam o zdanie tych, co si臋 nie znaj膮. Do艣膰 ju偶 s艂uchania s艂贸w pr贸偶nie nad臋tych. Nie pytam o zdanie tych, kt贸rzy przegrali. W goryczy na pr贸偶no jest szuka膰 nadziei. Zapytam o drog臋 w臋drowc贸w zwyci臋skich, m臋偶贸w pe艂nych mocy i szczerej prostoty. Zapytam o 艣wiat艂o starych latarnik贸w, znawc贸w m贸rz wzburzonych i zacisznych port贸w. Zapytam o s艂owa milcz膮ce […]

My艣l

Dzie艅 ka偶dy ostatnim by膰 mo偶e i jest, jako wiecz贸r, co ju偶 nie powr贸ci. Niech nas 艣wi臋ci cierpliwie chowaj膮 do mi艂o艣ci, co nigdy nie smuci. Mojej Magdzie Warszawa, 25.11.2003.  

Siedemnasto-miesi臋czna

Dotkn膮艂em sw膮 my艣l膮 szczero艣ci oddania i prawda o szcz臋艣ciu rozkwit艂a. Pokorna prostota zamkn臋艂a mi oczy, bym pr贸偶nych rozprosze艅 nie widzia艂. Zmy艣li艂em kszta艂t dobra wi臋kszego ni偶 ma艂o艣膰 i rytm serca zn贸w sta艂 si臋 bliski. Z nadziej膮 zielon膮 jak wiara w nieznane wlepi艂em swe oczy ma艣lane. – Gdzie 偶ycie si臋 rodzi? – spyta艂em przemile zbudzon膮 czekaniem jutrzenk臋. […]

Niezmy艣lone SMutki

S膮 chwile, 偶e wiem. Potem zapominam i smuc臋 si臋, 偶e ju偶 nie wiem. S膮 chwile, 偶e potrafi臋. Potem jako艣 wszystko leci z r膮k i zdumienie i wstyd mnie ogarnia, 偶e mnie sprawno艣膰 opu艣ci艂a. S膮 chwile, 偶e rozumiem i czuj臋 si臋 zrozumiany. A potem t臋skni臋 za samotno艣ci膮, by w niej czu膰 si臋 samotnym. Wiem i nie […]

Nie wszystko wolno

My艣l臋 o dobrych sercach, kt贸re wyrastaj膮 na gruncie duszy pokornej i pe艂nej skruchy. Nikt nie jest bez grzechu! My艣l臋 o sercach prawych, kt贸re ws艂uchane w szepty swych sumie艅 znajduj膮 艣cie偶ki najbardziej w艂a艣ciwe. Jeszcze nie umiemy, mamy prawo si臋 myli膰. My艣l臋 o sercach szerokich, kt贸re nie gubi膮c prawdy oddania w wierno艣ci jednej twarzy odnajduj膮 oblicza wszystkich. […]

Czterdziestolatek

Czterdzie艣ci lat min臋艂o odesz艂o w cie艅, czterdzie艣ci lat i jeszcze jeden dzie艅 – szcz臋艣liwy. Na drugie tyle teraz przygotuj si臋, a mo偶e i na trzecie, kt贸偶 to wie? Bo 艣wiat wci膮偶 Ci roztacza uroki swe i czeka 偶eby bra膰. Na karuzeli 偶ycia pokr臋cisz si臋, byleby tylko nie za wcze艣nie spa艣膰. A gdy Ci臋 czas pogania, […]

Wi臋ksza

Wi臋ksza jest, wi臋ksza jest ni偶 moje serce, wi臋ksza jest ni偶 moc mojego umys艂u, wi臋ksza ni偶 woli sta艂o艣膰 i si艂a, wi臋ksza… Nie ogarn臋 prawdy o tej mi艂o艣ci, co w dobru nie znajduje granic. Najdro偶szej, cho膰 nie jedynej Warszawa, 6.11.2003.  

Ja i Ty

Zadr偶a艂em z przej臋cia na my艣l, bym mia艂 Twym skrzyd艂om powiewu wiatru odj膮膰. Niech mnie dobry B贸g chroni przed takim ,,zatroskaniem”! Boj臋 si臋 wielko艣ci, kt贸ra nie jest pokorna. A ja chc臋 by膰 wielki… L臋kaj si臋 o siebie, gdy w mych ramionach swoje sprawy sk艂adasz! L臋kaj si臋 i m贸dl gorliwie, bym i ja boja藕艅 do serca zaprosi艂 […]

Znocne Zmy艣lenia

Nie ciche i 艣mia艂e stukanie w drzwi dobrych odludzi domu. Serdeczno艣膰 przez dziurk臋 zagl膮da i klamka za serce a偶 chwyta. Klucz z r臋ki na ziemi臋 wypada, by spad艂o nam z nieba zmy艣lenie, 偶e dzie艅 cho膰 si臋 nowy zaczyna, to nocy wci膮偶 tli si臋 wspomnienie. 艁ukaszowi Dzier偶anowskiemu Warszawa, noc 15-16.10.2003.  

艢wi臋ty!

Zdumiewa mnie wielko艣膰 tego Cz艂owieka! A przecie偶 jest tylko cz艂owiekiem! Mniejszym od najwi臋kszego spo艣r贸d narodzonych z niewiast! Wszystko wydaje si臋 nie do艣膰 g艂臋bokie, nie do艣膰 艣wiadome, nie do艣膰 Chrystusowe… Jak nigdy dot膮d chyba razi mnie w oczy banalno艣膰 偶ycia, co ucieka przez palce. ,,Musicie od siebie wymaga膰!” Musimy wymaga膰, musimy… Czy kocham Go bardziej ni偶 […]

Takie tam

Na g贸rze r贸偶e, na dole dzwonki, w sadzie na drzewie siedz膮 skowronki. A ja si臋 pytam Pani Jesieni: – Jakim kolorem si臋 mi艂o艣膰 mieni? – Przyja藕艅, sympatia, upodobanie, szczera 偶yczliwo艣膰 i po偶膮danie. Wzruszenie uczu膰 wol臋 porusza, a woli sta艂o艣膰 uczucia wzrusza. U艣miechem 偶egnam Jesie艅 jak trzeba, 偶yczliwym s艂owem pozdrawiam drzewa, rw臋 jedn膮 r贸偶臋, cmokam skowronki […]

Na trudn膮 drog臋

Zachwieje si臋 nadzieja pok艂adana w cz艂owieku, jak szmata w czere艣ni ga艂臋zie wpl膮tana, co odstrasza膰 mia艂a owocu soczystego 偶膮dne szpaki, gdy wiatr jesienny powieje. Umilknie zachwyt nad s艂o艅cem, gdy to grza膰 ju偶 mocno nie b臋dzie. Tak samo jak wtedy, gdy moc ich promieni trudno by艂o znosi膰 zat臋sknisz za por膮, kt贸rej w艂a艣nie nie ma. Mi艂o艣膰 w b贸lu […]

Niezaczepna my艣l zaczepna

Za wod膮, co dr膮偶y膰 ska艂y nie przestaje, za s艂o艅cem, co nawet w deszczu ci膮gle 艣wieci, za ciep艂ym ogniem, kt贸rego 偶aden wiatr nie zgasi, za smakiem, co swoj膮 艣wie偶o艣膰 zachowuje, za drog膮, na kt贸rej ju偶 si臋 nie da zboczy膰, za cisz膮, gdzie ka偶de s艂owo ma znaczenie, za nieustannie brzmi膮cym 艣piewem, za czystym niebem… Jak 偶ycia nie […]

Jak Ma艂a Tereska

Piszcza艂a Tereska za Swym Ukochanym i wsz臋dzie Go chcia艂a w swym sercem oddanym zabiera膰 ze sob膮 jak skarb ceny wielkiej, by czu艂o艣膰 okaza膰 przy okazji wszelkiej. Wi臋c bra艂a Go tam, gdzie j膮 mile witali i tam, gdzie z jej wzrostu ma艂ego si臋 艣miali. Bra艂a, gdzie lubi艂a przebywa膰 samotnie i tam, gdzie by膰 przy kim艣 nie […]

Na dobry pocz膮tek drogi

Tul膮 si臋 s艂owa niepierwsze do serca i my艣l wyszukuj膮 w艂a艣ciw膮. Czym jest? Czym? ,,Opu艣ci膰 siebie i stary 艣wiat…” Nie wystarczy! Broni膰 przed 艣wiatem i przed sob膮 samym tej prawdy, 偶e艣 wart jest mi艂o艣ci. 呕e艣 warty jest 偶ycia! Bo偶ego! I mego… ,,Serce na Krzy偶! Na Krzy偶!” Nie szukaj tu 偶artu. Je艣li chcesz, abym szcz臋艣cia Ci 偶yczy艂, […]

Meldunek ON呕 I stopnia w Lach贸wce

Maria Chrobak – kobiecina o 偶yczliwym sercu, go艣ci艣 w domu nie przywyk艂a jeszcze innowierc贸w, lecz z g贸ralsk膮 偶yczliwo艣ci膮, prosto i przyja藕nie, wita w domu tych, co przekonuj膮, 偶e s膮 chrze艣cijanie. Ale nie my艣l bracie drogi i ty, moja siostro, 偶e w te progi na Lach贸wce dosta膰 jest si臋 prosto. Nie wystarczy, 偶e poka偶esz odpis Chrztu […]

Przys艂owia o mi艂o艣ci

Tam gdzie 艣wit modlitw臋 budzi mi艂o艣膰 si臋 nie znudzi. … Gdzie 偶yczliwe zrozumienie pragnie艅 tam spe艂nienie. … Komu smutki mo偶na m贸wi膰, tego nie da si臋 nie lubi膰. … Doskona艂ym jest w mi艂o艣ci, kto nie chwieje si臋 w wierno艣ci. … Tylko ten si臋 znajdzie w Niebie, kto nie szuka siebie. Jedno skrzyd艂o – oddawanie, drugie skrzyd艂o […]

Mi艂o艣膰 w czterech aktach ods艂oniona

Akt pierwszy Wierz臋 ca艂ym sercem, 偶e brzemi臋 Twej mi艂o艣ci nie mo偶e by膰 zbyt ci臋偶kie, a s艂odycz Twego jarzma z latami nie mija. Nie odm贸wisz 艂aski mi艂uj膮cym czysto艣膰 i nie skruszysz ska艂y, gdzie dom sw贸j zbuduj臋. Wiem, czas mnie pochyli. Niczym trawa na wietrze b臋d臋 si臋 ugina艂. Lecz nie wzruszy korzeni w 偶yzn膮 gleb臋 wro艣ni臋tych, bo […]

Inna

Nie jeste艣 tak膮, jak膮 Ci臋 zmy艣li艂em. Tw贸j kszta艂t nie pasuje do mych wyobra偶e艅. Inna. Jeste艣 inna. Odzywa si臋 co raz d藕wi臋k mowy nieznanej, kt贸rej nie rozumiem i w cale najbardziej nie lubi臋. I smuc臋 si臋 czasem widz膮c Ciebie tak膮. Tak trudno mi wtedy nazwa膰 Ciebie moj膮, jedyn膮, wybran膮, t膮, kt贸r膮 najbardziej Bo s艂ysz臋 tu偶 obok […]

Tak

Umi艂owa艂 j膮. Ramiona rozpostar艂 w u艣cisku najczulszym i pozna膰 dozwoli艂 smak trwania w jedno艣ci. ,,Moja, Moja… 艣wi臋ta.” Opatrywa艂 zranion膮, umacnia艂 zal臋knion膮 i przygarnia艂, gdy skruszona wraca艂a z oddali. ,,Chod藕, Pi臋kna Moja, Go艂膮bko Moja, chod藕!” Przychodzi艂a spragniona zdroj贸w wody 偶ywej. A on siebie jej dawa艂 na o艂tarzach mi艂o艣ci i porywa艂 ku temu, co nigdy nie mija. […]

Z nocy

Tul臋 do serca Twe ciep艂e d艂onie – Moje. O krok ju偶 bli偶ej w ten wiecz贸r staj臋 wobec mi艂o艣ci najczystszej. Niech mnie umocni ta noc bez Ciebie, bym b臋d膮c z Tob膮 wzrusze艅 nie p艂oszy艂, a ranek otuli mocn膮 nadziej膮, 偶e kocha膰 pi臋knie potrafi臋. Magdzie Warszawa, 5.07.2003.  

T艂uczkowe Zmy艣lenia

My艣la艂 T艂uczek m艂ody, 偶e sam to wymy艣li jak by膰 dobrym ch艂opcem w 偶yciu, a nie w my艣li. A偶 mu zastuka艂o serce ci膮gle m艂ode rytmem krwi miarowym w my艣li pe艂n膮 g艂ow臋. ,,W 偶yciu si臋 nie zi艣ci, o czym T艂uczek my艣li, je艣li b臋dzie w g艂owie my艣la艂 wci膮偶 o sobie.” Zasmuconej Warszawa, 3.07.2003.  

Chc臋

Pukam cichutko do Twego serduszka. Otw贸rz otw贸rz prosz臋. Nie my艣l, 偶em smutny, bo wiatr w oczy wieje. Polubi艂em go serdecznie. On mi kszta艂t nadaje i uczy jak by膰 – Twoim! Naucz臋 si臋 nie chcie膰 zbyt wiele. Wtedy b臋d臋 mia艂 wszystko. I p臋ka艂a b臋dziesz ze 艣miechu, gdy b臋d臋 m贸wi艂 kawa艂y. Pami臋tasz go艂臋bie? Zobacz jak zm膮drza艂em! Ju偶 […]

Ojcowskie 偶yczenia

Widz臋. Widz臋 jak odchodzisz, by prosi膰 Naj艣wi臋tsz膮 o 偶ycie 艣wi臋te i bez skazy – co dzie艅. Widz臋. To dobry znak, nie zwa偶a膰 na to, co m贸wi膮 i my艣l膮 inni – cho膰by naj艣wi臋tsi. To dobry znak. M臋stwo! Jak wilk, co w stadzie 艣cie偶ek swych nie gubi, Jak orze艂, co w g贸r臋 wznosi si臋 samotnie… Mi艂o艣膰 na […]

Ty i ja.

Z dniem ka偶dym powraca膰 do tych poszukiwa艅 – gdzie, jak i czym jest? Wpl膮tane jej losy w naszych dni mijanie. Zwyczajna i niezwyk艂a! Prosta… i tak trudna. Pokocha膰 tak bardzo, by siebie zatraci膰! Uwalnia膰, wyzwala膰 i cieszy膰 si臋 pi臋knem! Pokor膮 jak wod膮 sw膮 twarz wci膮偶 obmywa膰 i 艣piewem wychwala膰 ju偶 nie swoj膮 chwa艂臋. Jestem dla […]

Prawo mi艂o艣ci

Odchodz臋. M贸j czas dobiega ko艅ca. Dojrzewa owoc po to, by potem sta膰 si臋 ziarnem. Obumr臋. Ju偶 dobrze to pojmuj臋. M贸j wdzi臋k otuli ziemia, a inny Ci臋 poruszy. I nikt si臋 nie zapyta, czy chc臋 swe 偶ycie odda膰. I nikt si臋 nie zlituje, ni 偶ycia praw nie zmieni. Tak b臋dzie mimo woli. I mimo upodoba艅, przemin臋 […]

Niezamy艣lanki

Mo偶e to i prawda, 偶e szcz臋艣cie mieszka tam, gdzie si臋 o nim nie my艣li zanadto. Nie nie my艣l臋, a drog臋 do spe艂nienia widz臋 przed oczyma. Mo偶e wi臋c to nie prawda, a mo偶e nie mo偶e. Aczkolwiek cokolwiek rzec tu mo偶e nie wielu, wi臋c poc贸偶 nie s艂ucha膰 nie wszystkich uwa偶nie? Kto s艂ucha艂 wnikliwie, gdy inni m贸wili, teraz […]

Zas艂ona

Nie umiem jeszcze. S艂abo艣膰 mnie zaskakuje i kpi z moich stara艅. Ale wiem, w Kim z艂o偶y艂em nadziej臋. Odmawiam rado艣ci swym oczom. Strzeg臋 spojrzenia jak skarbu. W wewn臋trznym napi臋ciu jak w tyglu kszta艂t swojej woli nadaj臋. Mi艂o艣膰 to trud, jarzmo s艂odkie i brzemi臋 lekkie. Jak os艂a zaprz臋gam leniwe golenie w rydwan anielskich zast臋p贸w. I rodzi mnie […]

Niepoznana

Naiwny, kto s膮dzi, 偶e pojmuje, 偶e wie kiedy i w jaki spos贸b. Czy偶by nie ka偶da cnota cnot膮 by艂a? Sta艂o艣膰, niezmienno艣膰… zawsze! 呕e motywu to zalet膮 to wiem, ale czy formy, miejsca i czasu? Wytr膮cony z pewno艣ci zn贸w si臋 sobie przygl膮dam i pytam o s艂owa, o gesty najmilsze. Jedno艣膰. Nie wierz臋 w jej prawd臋, bez prawdy […]

Jak wiosna kwiatami

Jak wiosna otula 艂膮k臋 kwiatami, tak chc臋 Ciebie – poca艂unkami… Jak drzewa chowaj膮 piskl臋ta w konarach, tak chc臋 Ciebie – w ramionach… Jak s艂o艅ce swym 偶arem rozpala p艂omienie, tak chc臋 Ciebie – spojrzeniem… A mi艂o艣膰 dziki wiatr, wieje gdzie chce. Mojej Magdzie Warszawa, 7.05.2003.  

Burkowa M膮dro艣膰

Spoza g贸r i spoza rzek, wprost na nieba drugi brzeg leci Anio艂 od Maryi. Kwiat贸w wieniec ma na szyi uwi膮zany mocnym sznurkiem, kt贸ry wcze艣niej razem z burkiem zakosili ze stodo艂y. Jest szcz臋艣liwy i weso艂y, bo obieca艂 Maryi dziecko, a na niebie jest s艂oneczko. Nagle dostrzeg艂 obok ptaka. – Ale b臋dzie zaraz draka, jak go wezm臋 […]

Nie nowa

Od nowa, od nowa, od nowa… Jak rze藕biarz wiecznie nie zadowolony ze swego dzie艂a, szuka膰 kszta艂tu wci膮偶 i stale pi臋kniejszego. Doskona艂o艣膰 mi艂o艣ci – nie mo偶na by膰 do ko艅ca szcz臋艣liwym, je艣li w ni膮 si臋 nie wierzy. Wierzysz? P贸jd藕my pospiesznie, szukajmy wytrwale, kolanom o zmierzchu nie dajmy wytchnienia. B贸g nie odmawia 艂aski tym, co Go pokornie szukaj膮. […]

Cmoki

W nocha, w ucho, w szyj臋, w brzucho, w pup臋, w plecy, w knot od 艣wiecy, w rami臋, w nog臋 i w pod艂og臋, w pier艣 waleczn膮, niebezpieczn膮, w Centrum Zdrowia Matki Polki, w rolki, w szprychy i wytrychy, wreszcie prosto w same usta… A kapusta, g艂owa pusta, rzecze – takie 艣ciemy, lubi臋 gdy je spe艂nia […]

Dobranoc

Powraca膰 dwa razy, noc ju偶 przywitawszy, raz jeszcze ustami twarzy Twojej szuka膰, zamilkn膮膰, cho膰 cia艂o tak du偶o chce m贸wi膰 i tuli膰 modlitw膮 pi臋kny czas rozstania… Moja, Moja, Moja… Tw贸j, Tw贸j, Tw贸j… Magdzie Warszawa, 12.03.2003.  

Niepierwszy

M贸wi膮 mi Ci, kt贸rzy Ci臋 znaj膮, 偶e mam szcz臋艣cie. Bez obaw opowiadaj膮 o s艂odyczy, jak膮 m贸j B贸g w Tobie stale sk艂ada. Rado艣膰 spokojna wype艂nia me wn臋trze, cho膰 dr偶臋 sam o siebie, bom sobie sam znany. Odchodz臋 wi臋c na bok, lecz tylko troszeczk臋, tak by艣 nie czu艂a, 偶e mnie w Tobie zbyt wiele. Staj臋 sobie w […]

Kocham Ci臋

Kocham Ci臋… Tak prosto, zwyczajnie, tak wdzi臋cznie, tak 艂adnie, tak 艣wie偶o, powabnie, tak stale, tak zn贸w… 偶e my艣li mi braknie i s艂贸w. Ukochanej Warszawa, 10.03.2003.  

艢liczna Sukienka

Nie przypuszcza艂em wtedy, gdym wita艂 Ci臋 u艣miechem zwyczajn膮, jak wszystkie dziewcz臋ta, 偶e przyjdzie mi Ci臋 pragn膮膰 bardziej ni藕li inne. Nie znaj膮c czasu, co mia艂 wkr贸tce nadej艣膰 przechodzi艂a艣 w mych my艣lach niezauwa偶ona. Nie zdobi艂em swego domu zapachem Twego cia艂a i nie szuka艂em wzruszenia, kt贸re z ust Twoich p艂ynie. Mi艂膮 mi by艂a艣 i s艂odycz Tw膮 zna艂em, lecz […]

One

R贸偶ane, ma艣lane, kwitn膮ce, pachn膮ce i te, tak zwyczajne jak kwiaty… Te ma艂e i du偶e, te chude i grube i te, co sikaj膮 na raty… O w艂osach jak jedwab i kr臋tych jak 偶ycie, i te, kt贸rym czas bieg艂 zbyt szybko… Promienne, wiosenne, pogodne, ozdobne i te, kt贸re smuc膮 si臋 tylko… 艁agodne jak lwice, cichutkie jak 偶aba […]

Porankowe zmy艣lunki

Sznurek i sznurek, to sznurki dwa, 艣wierszcz p贸藕n膮 wiosn膮 melodie gra, zim臋 nie ka偶dy skrzat le艣ny lubi, a kto si臋 lubi ten – bywa – si臋 czubi. Na g贸rze fio艂ki, na dole r贸偶e, paj膮k ma domek w k膮cie na rurze, w lesie s膮 drzewa, ptaki i grzyby, rybak do pracy chodzi na ryby. A ja […]

Mutkowe Wzruszenie

Jak T艂uczek w butelce si臋 sprytnie uwijam, przek艂adam to to, to zn贸w tamto, wyjmuj臋 raz 艣liczne, raz szare zmy艣lunki i tak sobie Tob膮 oddycham. Drogiemu Helmutkowi Warszawa, 6.03.2003.  

Proch i Py艂

Ty Jeden od dobra odst膮pi膰 nie umiesz. Niewzruszenie trwasz i jeste艣. Mnie my艣l moja zwodzi. Sobie si臋 przymilam, a potem bole艣nie jestem sobie przykry. Najczystsze w贸d zdroje umiem zmieni膰 w bagno, a zwyk艂ym ka艂u偶om pie艣ni bym wy艣piewa艂. Czym jestem sam z siebie? Gdzie siebie odnajd臋, je艣li Ciebie w stworzeniu szuka膰 chcia艂 nie b臋d臋? Gilczkowi 艢roda […]

Poranny

Me oczy sw膮 艣lin膮 i prochem dzi艣 przetrzyj. Chc臋 patrze膰 na ludzi jak Ty patrzysz na nich. Gdzie dobro – chc臋 chwali膰 Ci臋 w nim bez zazdro艣ci, gdzie s艂abo艣膰 – zrozumie膰 tak, jak Ty rozumiesz. Wi臋c daj mi t臋 艂ask臋 bym m贸g艂 si臋 ukorzy膰 przed pi臋knem i dobrem cz艂owieka. Mojej Magdzie Warszawa, 5.03.2003.  

Skupienie

Mojej nie starczy, zbyt s艂aba i chwiejna, jak dom z kart na piasku rozsypie si臋 w gruzy. Lecz wiem, kto jest ska艂膮 – tam mocy chc臋 szuka膰, jak proch si臋 ukorz臋 przed cnoty skarbnic膮. Gdzie my艣l zbyt wnikliwa – tam krzy偶 odpowiedzi膮, tam twarz sw膮 pochyl臋, gdzie cisza my艣l tuli. Tam ugn臋 kolana przed prawd膮 […]

:-o

Gor膮ce, soczyste i w uchu 艣wiszcz膮ce, cichutkie, z szelestem zarostu na brodzie, zaczepne i dziarstkie, jak ogie艅 p艂on膮ce, tak lekkie i s艂odkie jak lilie na wodzie… Ale co, tego ju偶 nie pami臋tam. Esz to no! (To po w臋giersku – Kocham Ci臋!) Mutkowi Warszawa, 27.02.2003.  

脫semka

Mia艂a艣 pono膰 by膰 ,,贸semk膮” 艣liczn膮 pann膮 bez ch艂opaka, a tu cosik mi si臋 zdaje lekko, 偶e si臋 robi ma艂a draka! Miesi膮c 贸smy dzisiaj mija, Ty nie m贸wisz – ,,ja niczyja”. I co gorsza si臋 zanosi, 偶e o r臋k臋 Ci臋 poprosi. Ale wsypa! Kto to widzia艂? Kto 贸w rzeczy bieg przewidzia艂? W czyjej g艂owie owe wie艣ci […]

Za Ciebie

S艂o艅ce 艣wieci prosto w okno, pi臋kna dzisiaj jest pogoda, wi臋c spogl膮dam prosto w niebo i cichutko, na paluszkach modl臋 si臋 o szcz臋艣cie Twoje. O艣miomiesi臋cznej Warszawa, 26.02.2003.  

Mi艂o艣膰 zakatarzona

Wiedzia艂em od dawna, 偶e mi艂o艣膰 ma zapach kwiat贸w rwanych na 艂膮kach wiosennych, 偶e smakuje jak jab艂ko dojrza艂e, soczyste, 偶e 艣piew le艣nych ptak贸w jest g艂osem mi艂o艣ci, 偶e stroi si臋 w zach贸d nadmorskiego s艂o艅ca, 偶e pe艂ni膮 ksi臋偶yca nocami si臋 wzrusza, 偶e w oczach jej p艂omie艅, a w ustach szept mi艂y, 偶e d艂o艅mi czu艂ymi si臋 tylko otula, 偶e […]

Tych spojrze艅

Tych spojrze艅 szczeg贸lnych, co twarz ukochan膮 onie艣mieleniem okryj膮, co wzrusz膮 odczuciem, 偶e艣 pi臋kna w mych oczach, co znami臋 wybrania na sercu odcisn膮… tych spojrze艅 szczeg贸lnych chc臋 strzec. Pi臋knej Warszawa, 23.02.2003.  

Pytasz mnie czy t臋skni臋

Za przejrzysto艣ci膮 oczu, s艂owami jaskrawymi, za prawd膮 gest贸w, spojrze艅, my艣lami najczystszymi, za sob膮 po za sob膮, mi艂o艣ci膮 po za nami, za Niebem, za rado艣ci膮, i pi臋knem mi臋dzy nami, za otwarto艣ci膮 serca, co skrywa膰 nic nie musi, za woni膮 dobrych dziewcz膮t, co ku wierno艣ci kusi, za Tob膮 w pi臋knej szacie, co orszak dziewic zdobi, za Tob膮 […]

Nie prawda

Nie prawd膮 by膰 musi, 偶e s艂o艅ce swe kwiaty otula膰 zapomni, 偶e chmury nam deszczu odm贸wi膰 zapragn膮, 偶e Anio艂 przegapi sw贸j czas zwiastowania, 偶e serce si臋 znu偶y rado艣ci膮 dawania, 偶e brzuch swoje prawa nad rozum wyniesie, 偶e krzy偶 mi艂owany do Nieba nie wzniesie, 偶e rzeczy codzienne si臋 staj膮 jednakie, 偶e gesty powszednie s膮 ju偶 byle jakie, […]

Okropnie bym si臋 ucieszy艂

Wsiad艂em wczoraj z Ni膮 do windy – wind膮 nie je藕dzi艂a nigdy. Chcia艂em ruszy膰 na szesnaste, dodam – windy nie s膮 ciasne, wi臋c pobryka膰 mo偶na w ko艂o, tak, 偶e potem jest weso艂o. Ale winda pojecha艂a na sam d贸艂, a moja Ma艂a krzycze膰 nie chce w niebog艂os – ,,Dam ci fang臋 w nos!”. Szkoda, pomy艣la艂em sobie w […]

Modlitwa do Miko艂ajka

Miko艂ajku kolorowy, m膮dro艣膰 wepchaj mi do g艂owy, naucz wierszy o mi艂o艣ci, o wolno艣ci i wierno艣ci, ucz mnie cmoka膰 jak najpi臋kniej, my艣le膰, patrze膰 jak najlepiej, m贸wi膰 same dobre s艂owa, aby mi艂a by艂a mowa, siedzie膰 cicho, kiedy trzeba, prosto kroi膰 kromk臋 chleba, jak smarowa膰 serkiem nos, wdzi臋cznie jak wydawa膰 g艂os, nosi膰 przez ulic臋… siatki, a na sobie […]

Litania do Naszych 艢wi臋tych

Pani Pi臋knej Mi艂o艣ci – Pani膮 nasz膮 b膮d藕 艢wi臋ty J贸zefie – od z艂a wszelkiego chro艅 Kr贸lowo Dziewic – w czysto艣ci prowad藕 nas 艢wi臋ta Teresko – rozbawiaj w ka偶dy czas 艢wi臋ty Augustynie – m膮dro艣ci przymn贸偶 nam 艢wi臋ta Gertrudo – do szcz臋艣cia prowad藕 bram 艢wi臋ty Franciszku – prostot臋 w serca wlej 艢wi臋ta Faustyno – cierpliwo艣膰 dla nas miej […]

Wolno艣膰 serca

Tej pi臋knej wolno艣ci co pi臋knem kobiety si臋 wzruszy膰 pozwala nie burz膮c spokojnej rado艣ci oddania co twarz膮 dziewcz臋c膮 pogodn膮 i prost膮 ucieszy膰 si臋 umie nie daj膮c si臋 uwie艣膰 co pragnie rozkwitu i woni najmilszej tych kwiat贸w co inne ramiona uciesz膮 co na pi臋kno patrzy bez uzasadnienia i jak ojciec c贸rk臋 dalej w 艣wiat posy艂a tej pi臋knej […]

Dla Jagny 偶yczliwe s艂owa

呕e wdzi臋ku Niebiosa posk膮pi膰 Ci zapomnia艂y, to kwestia powszechnie ju偶 znana. Kt贸偶, jak Ty, Biskupa wita膰 umie, lub s艂odko艣ci膮 wyrob贸w serce uraczy膰? Rozsypa艂 przy Tobie Pan B贸g swe wonno艣ci, lecz Tobie ju偶 trzeba je skrz臋tnie pozbiera膰, jak kwiaty najmilsze we wianek poplata膰 i odda膰… by 艣wiat ju偶 nie Tobie, lecz Jemu cze艣膰 odda艂. Zna On […]

Nie mija

S膮 chwile, gdy s艂abo艣膰 przemawia tak mocno, 偶e ciszy juz wcale nie s艂ycha膰. Dr偶臋 wtedy jak pies mokry z zimna, bo krew puls wybija nieznany. My艣l nielogiczna rozs膮dek omamia, i plecie, 偶e si艂 nie wystarczy. Zak艂adam wi臋c buty i p臋dz臋 na g贸r臋… tam pewna ostoja przetrwania. Gdzie niebo si臋 z ziemi膮 w u艣cisku splataj膮, kolanom […]

艢wi臋ty?

Tak ci臋偶kie Twe s艂owa, tak rw膮 spok贸j w 艣rodku i gniot膮… gniot膮. Czy pycha si臋 kruszy, czy z艂o艣膰 s艂uszn膮 wzbudzasz? Nie wiem. A smutek powstaje na nowo do 偶ycia. 艢lady, kt贸re bol膮. Pami臋膰, kt贸ra krzyczy. Przebaczenia jak lekarstwa trzeba? Czy kurcz臋 si臋 w sobie, czy w b贸lu powstaj臋, gdy klecisz tak s艂owa jak 艣wi臋ty? Warszawa, […]

Zdrada

Cho膰 czas po mszy kr贸tki i z dnia my艣l radosna, to pycha pogod臋 zm膮ci艂a. I nie ma znaczenia, czy inne zbyt pi臋kne, czy inni zbyt wdzi臋czni dla oczu. Zasmuci Ci臋 s艂abo艣膰 tak nagle, tak mocno, 偶e nic ju偶 si臋 ukry膰 nie uda. I spali we wn臋trzu ta my艣l tak bolesna, 偶e艣 mi艂o艣膰 do wiatru wystawi艂. […]

Nieproszona Dama

Przysz艂a. Przez bole艣膰 wieczoru przedar艂a si臋 sprytnie, by ulg膮 nama艣ci膰 zanadrza. Jak 偶ona przemi艂a pie艣ci艂a najczulej, szepta艂a do ucha nami臋tnie, 偶e jej ci膮gle jestem, 偶e w niej me spe艂nienie… dop贸ki mnie inna nie przyjmie. 艢mieszna i bez sensu, bez ramion i piersi i twarz ca艂a skryta przed noc膮, a owoc realny, cho膰 pusty, bez smaku, […]

Spami臋tanie

呕e艣 drog膮 ku szcz臋艣ciu jak jab艂o艅 wybrana pami臋ta膰 i uczy膰 si臋 pragn臋, by s艂odycz owocu m贸c 艣wiatu objawi膰 jak dziecko. Mojej Magdzie Warszawa, 19.01.2003.  

Nie wiem

Wdzi臋czno艣膰 przybiera r贸偶nobarwne kszta艂ty. Jak rosa o 艣wicie – si臋 mieni w kolorach odblaskiem swej siostry barwnow艂osej t臋czy. I nie wiem doprawdy, kt贸ry dzi艣 mam wybra膰 za Twoj膮 serdeczno艣膰 zwr贸con膮 w m膮 stron臋. Wiolka! Jak ja Ci臋 nie lubi臋! Wioli Prachnio Warszawa, 19.01.2003.  

Na zbola艂e kolana

Zbud藕 na nowo ufn膮 wiar臋, 偶e艣 nam bliski i 偶yczliwy. Daj cierpliwie tuli膰 b贸l oczekiwania. Ilonie – Izia Warszawa, 19.01.2003.  

Gdy

Gdy pa艂ka zbyt ci臋偶ka, a czapka przydu偶a, Gdy szcz臋ki kajdanek rdzewiej膮 od deszczu, Gdy lizak z mandatem zielone z czerwonym Jak 艣lepy kierowca okrutnie mieszaj膮, Gdy pasy rozpi臋te, a 艣wiat艂a zgaszone, A radar pijanych zn贸w robi w balona, Gdy korki na rondzie minimaln膮 pr臋dko艣膰 Maj膮 gdzie艣 tak samo, jak przechodnie pasy, Gdy pies nie chce […]

Pojmuj臋

呕e i艣膰 poprzez Ciebie do Nieba, z mi艂o艣ci膮, jak dzieckiem w ramionach, 偶e patrze膰, jak kwitniesz promienna za moj膮 i nie moj膮 spraw膮, 偶e trudzi膰 si臋 w sobie ze sob膮, by trudno Ci przy mnie nie by艂o, 偶e my艣le膰, jak bardzo by艣 chcia艂a, przez kogo艣 by膰 pomy艣lana, 偶e s艂u偶y膰, jak s艂u偶膮 m臋偶owie, by艣 w oczach […]

Tego

Prostych wzrusze艅, jak u艣miech, ci臋偶kiej pracy, co kszta艂ci, 偶yczliwo艣ci przytulnej i wierno艣ci mi艂o艣ci. Tego dzi艣 Ci 偶ycz臋. Porannej Warszawa 17.01.2003.  

Czy偶bym znowu nic nie poj膮艂

Czy偶bym znowu nic nie poj膮艂 i tam gdzie si臋 echo t臋sknoty o 艣ciany serca odbija, zwyk艂ej nudy wypatrywa艂? O wybacz je艣li i tym razem m臋ska logika mnie zwiod艂a! Lecz strze偶 si臋, je艣li szepta艂a mi trafnie! Tam gdzie nadmiar obowi膮zk贸w zmusza, by wybiera膰 jedne, a inne porzuca膰, wie艣膰 o nudzie dzia艂a jak p艂achta na byka. Niech […]

Bo偶e Narodzenie 2002

Nie ilo艣ci膮 siana, nie jako艣ci膮 偶艂obu, nie wielko艣ci膮 stajni… Nie to jest szcz臋艣cia miar膮 i nie w tym tre艣膰 偶ycia jest ukryta. I gwiazda nad g艂ow膮 nie przypadkiem 艣wieci – to jest znak wybra艅stwa, znami臋 misji 艣wi臋tej. W kogo dzi艣 si臋 ws艂ucham? Czyja pie艣艅 mnie wzruszy? Czy pojm臋 to w ko艅cu, 偶e nad byd艂a g艂osy, […]

Autobus

Czy stanie si臋 kiedy艣 symbolem z艂膮czenia, synonimem aktu, 聽co cia艂a zjednoczy, a innym w pocz膮tku bra膰 udzia艂 pozwoli 聽rado艣nie? Czy wtul臋 si臋 kiedy艣 tak mocno w Twe cia艂o, 偶e w sobie odczujesz 聽zachwyt mej mi艂o艣ci, a oddech pospieszny ogrzeje Twe usta 聽spragnione? Czy b臋d臋 m贸g艂 z Tob膮 zatrudni膰 Niebiosa, do pracy owocnej 聽nad dzie艂em stworzenia, […]

Tobie

Zasmucam si臋 czasem smutnymi rzeczami, a potem mi papla 贸w smutek do ucha, 偶e s艂aba ma wola, a my艣l rozproszona. Zmy艣la mi te偶 inne niezmy艣lone rzeczy, 偶e pycha si臋 pyszni miast odej艣膰 z pokor膮, a moja 偶yczliwo艣膰 tak strasznie znikoma. Niby bez obmowy obmawia mi innych, 偶e lubi膮 uk艂ady, intrygi i plotki, 偶e prawdy nie […]

Tak i o tym

Zaprze膰 si臋 nogami mocno o ziemi臋 聽聽聽聽聽聽聽聽i niewzruszenie, jak ska艂a, 艣piewa膰 聽聽聽聽聽聽聽聽t臋 sam膮, cho膰 zawsze inn膮 pie艣艅 – 聽聽聽聽聽聽聽聽偶e艣 pi臋kna i warta jest tego, 聽聽聽聽聽聽聽聽by 偶ycie swoje Twojemu powierzy膰. Uchro艅 mnie 艢wi臋ty od tej niewierno艣ci, 聽聽聽聽聽聽聽聽co p艂aszcz zatroskania o innych przywdziewa. 聽聽聽聽聽聽聽聽Ochro艅 przed pych膮, co pi臋kno wszelakie 聽聽聽聽聽聽聽聽we w艂asnych ramionach jest sk艂onne zadusi膰. 聽聽聽聽聽聽聽聽I bro艅 […]

Mi艂osny dla Mojej Dziewczyny II

Kto Ci to zrobi艂, m贸j Kwiatku Ma艂y? 聽 Kto chcia艂 zag艂uszy膰 wo艅 Twoj膮 mi艂膮? 聽 Kto to powiedzia艂, 偶e nie rozkwitnie 聽 kwiat, co ma p艂atki niefarbowane. Wdzi臋k oczywisty, a niepozorny 聽 ujdzie uwadze tylko pysza艂kom, 聽 co pi臋kno 艣wiata widz膮 jedynie 聽 w czczych 艣wiecide艂kach i pawich pi贸rach. Wyjmij z zegara 艣rubk臋 najmniejsz膮, 聽 […]

M膮dro艣ci Mamy Henryka.

Smutek ogarn膮艂 raz s艂onia Henryka. A smutek u s艂oni tak szybko nie znika jak to na przyk艂ad zaj膮com si臋 zdarza. Spojrza艂 wi臋c sm臋tnie wprost do kalendarza, by nabra膰 pewno艣ci, czy wiecz贸r ma wolny. Stwierdziwszy, 偶e w czwartek ma przyj艣膰 konik polny, podrapa艂 si臋 nog膮 w nie ma艂膮 sw膮 g艂贸wk臋 i wnet postanowi艂, by odwiedzi膰 mr贸wk臋. […]

Odchodz臋

…aby wiatr m贸g艂 sta膰 si臋 wiatrem, rzeka rzek膮 by si臋 sta艂a, aby droga raz wybrana, tak膮 w艂a艣nie pozosta艂a. …by rozwi膮za膰 to, co wi膮偶e, wolno艣膰 by uczyni膰 woln膮, aby s艂aba chwiejna wola do oddania by艂a zdoln膮. …by nie maza膰 owej prawdy, 偶e nie z nas jest szcz臋艣cia trwa艂o艣膰, by ods艂oni膰 owo miejsce, gdzie niezmienna mieszka rado艣膰. […]

Pi臋tnasta

Niebo z ziemi臋 po艂膮czone. To nie koniec! Nie sko艅czone dzieje 偶ycia i mi艂o艣ci. Gdzie krwi kropla z serca spada, nios膮c ziemi swe wonno艣ci, krzy偶 zbawienie zapowiada. Warszawa, 12.11.2002.  

Anio艂 Pa艅ski IV

P臋d藕 Anio艂ku po przez chmury, wprost do wr贸t Czarnieckiej G贸ry. Spytaj Tat臋 o Piosenki, Paw艂a – o frytkowe wdzi臋ki, Kasi臋 – jak 偶yczenia sk艂ada膰, Mam臋 – jak na 艣mier膰 zagada膰. Od Teresy we藕 Marcina, bym zrozumia艂 czym rodzina. A Micha艂ka spytaj o to, jak dostrzega膰 w z艂ocie z艂oto. Tej, kt贸r膮 chc臋 – jak Najbli偶si – […]

Pie艣艅 Wdzi臋czno艣ci za Moj膮 Ma艂膮 M.

Uwielbiam Ci臋 Panie w Mojej Ma艂ej Magdzie! Tak ma艂ej, 偶e nigdy mi niczego nie przys艂oni. 呕e mog臋 ponad Ni膮 艣wiat pi臋kny ogl膮da膰 i niebo, i kwiaty i ptaki na p艂otach. Tak ma艂ej, 偶e mog臋 na Niej brod臋 oprze膰 nie z zadartym nosem, lecz w pokornym schyleniu, zawsze wtedy, gdy w sercu klucz do szcz臋艣cia odnajd臋, […]

Pe艂en lubo艣ci dla Mojej Dziewczyny II

I tak ciesz臋 si臋 okrutnie, 聽 聽gdy mi marze艅 swych ukrywa膰 pod poduszk膮 nie trzeba. 聽 聽Kiedy mog臋 na g艂os wyrzec 聽 聽jak bym chcia艂, a jak chcie膰 nie chc臋, 聽 聽czego pragn臋, a co jest zbytkiem w moich oczach 聽 聽takowo偶 nadmiarowym jak i nieprzydatnym. I gdy b贸l takowych odkry膰 聽 聽jest z lubo艣ci膮 […]

Pe艂en lubo艣ci dla Mojej Dziewczyny I

呕e te偶 zwyk艂e sprawy, tak si臋 komplikowa膰 musz膮. 聽Czy to ig艂y takie du偶e, czy te偶 wid艂y ma艂e? 聽I um臋cz膮 te zmy艣lenia mnie a potem Ciebie 聽nim odpowied藕 si臋 pojawi, a wraz z ni膮 – wytchnienie. Lecz ju偶 znam ja swe zap臋dy. Brn臋 gdzie sprawy dziwne. 聽I pytania stawiam proste, cho膰 odpowied藕 trudna. 聽A Ty m贸wisz, […]

Na dobranoc

Nim sen Ci臋 otuli najczulej i pi臋knie, niech uszu Twych dotknie ta my艣l niepoj臋ta, 偶e kocham Tych wszystkich, co Ciebie kochaj膮 i pragn臋 gor膮co by艣 sta艂a si臋 艢wi臋ta. Mojej Ciep艂ej Siostrzyczce Warszawa 15.09.2002  

Anio艂 Pa艅ski III

Anio艂eczku ukochany! Biegnij szybko do mej Mamy, do mej Siostry le膰 szybciutko porozmawiaj niekr贸ciutko. Odwied藕 potem Tat臋 mego, przytul go do serca swego. Bratu z 呕on膮 i ich Synem pyszniusie艅k膮 spraw go艣cin臋. Potem, nim do swej Panienki, tej Naj艣wi臋tszej wprost si臋 udasz, to dyskretnie do kieszonki zerknij, czy tam czego nie masz, czym by艣 dzisiaj […]

Poczu艂em

I poczu艂em, raz jeszcze, czym jest 贸w szacunek, jaki cieszy m臋skie oczy, gdy r臋ce i usta nie bior膮 zbyt du偶o. To jest dar to – niebranie. I~poczu艂em raz jeszcze smak zadowolenia, gdy swe cia艂o w ryzach z~wewn臋trznym pokojem w czu艂o艣ci trzyma艂em. To jest 偶ar to – oddanie. C贸偶 za rado艣膰 z tej walki, kt贸ra – […]

Anio艂 Pa艅ski II

Uprzedz臋 Go, by艣 by艂a gotowa. By Ci臋 nie zaskoczy艂 do okna nieproszonym pukaniem. Zr贸b mu dobrej herbaty i daj bu艂k臋 z mas艂em. Potem pozw贸l odlecie膰, gdy zmieszany oznajmi, 偶e Naj艣wi臋tszej Panienki tak naprawd臋 szuka艂. Mojej Magdzie 11:30 – tu偶 przed graniem na gitarze Warszawa 11.09.2002.  

Anio艂 Pa艅ski I

Przyb膮d藕! Przyb膮d藕 Str贸偶u dobrej drogi, bym nie odszed艂 od Prawdy z dum膮 ura偶on膮. Skrzyd艂ami tak mocno przytrzymaj me cia艂o, bym si臋 wyrwa膰 nie m贸g艂, gdy w pych臋 dotkliwie ugodzisz. Potem przytul serdecznie… bym w b贸lu pami臋ta艂, 偶e mi艂o艣膰 jest czu艂a i taka 艂agodna. Warszawa 10.09.2002.  

Reminiscencje

Kt贸偶 przewidzie膰 zdo艂a owych rzeczy przebieg, kt贸rych w dniu jutrzejszym przyjdzie nam do艣wiadcza膰? Kto 贸w kszta艂t odgadnie, kt贸ry z lat up艂ywem stroi膰 b臋dzie codzie艅 twarz umi艂owan膮? Czyja my艣l dogoni s艂odki smak owoc贸w z kwiat贸w dzisiejszego zrodzonych spotkania? Pozna艂em dziewczyn臋 tak pi臋kn膮 jak Lilia. S艂ucha艂em jej g艂osu s艂odszego ni偶 karmel. Widzia艂em jak kwitnie pod Nieba wejrzeniem. […]

Oto jest mi艂o艣膰…

Nie do wiary, 偶e tym by膰 by mog艂a! – bezwolnie zrodzon膮 z przypadkowego spotkania. Gdzie偶 wielko艣膰 cz艂owieka – owoc jego trud贸w? Gdzie偶 jego wolno艣膰 ziszczona w wyborze? A je艣li nawet darmo jest mu dana, to jako ziarno… nie owoc dojrza艂y. I nie zast膮pi tu 偶aden przypadek codziennych wysi艂k贸w nad kszta艂tem jej lica. Widzia艂e艣 soko艂a wysoko […]

Po艂udniowa Pie艣艅

Jak skowronk贸w 艣piew o 艣wicie, gdy s艂o艅ce ubarwia szkliste krople rosy; Jak szmer li艣ci w gaju, wzruszonych mu艣ni臋ciem zachodniego wiatru; Jak grzmot wodospadu, co falom wzburzonym wyrazisto艣膰 nadaje; Jak trzask ga艂臋zi z艂amanej, co jelenie p艂oszy przed my艣liwskim strza艂em; Jak d藕wi臋k b臋bn贸w; Jak 艣piew; Jak nocne wilka wycie; Jak rycerskie tr膮by; Jak do boju zew; Jak […]

Nie umiem

Jeszcze nie umiem wzruszy膰 si臋 Twym widokiem tak, by inni nie dostrzegli zawstydzenia. R贸wnie偶 nie umiem czeka膰 na Ciebie, aby oczy nie zdradza艂y t臋sknoty. I ci膮gle nie umiem ogarn膮膰 zmieszania, gdy inni chc膮 s艂ucha膰 mej pie艣ni mi艂o艣ci. Wci膮偶 jeszcze nie umiem cho膰 zdaje si臋 czasem, 偶e to takie proste… I cho膰 rzeczy tak wielu chc臋 […]

Ot i Ja

Wzruszy艂em si臋 widz膮c jak p贸藕ne lato parki stroi. A jeszcze kilka chwil wcze艣niej sk艂onny by艂em 艣wiat przez monitor poznawa膰. Kolory jaskrawe i 艣wiat tak bajkowy, cho膰 偶ywy i prawdziwy. Tak pi臋kn膮 realno艣膰 bywa o tej porze! Finezji w niej tyle, 偶e lichym odblaskiem mieni si臋 w mych oczach blask jej cyber-siostry. Lubi臋 si臋 zamy艣la膰 nad […]

Uproszenie

Jak Ojciec synowi, co zmarnotrawi艂 maj膮tek, 聽 Jak pustynia chmurom, bo deszczu nie da艂y, 聽 Jak sok贸艂 wiatrowi, co z gniazda piskl臋ta wypchn膮艂, 聽 Jak noc z艂emu dniowi, bo ksi臋偶yc wyp艂oszy艂, 聽 Jak dzie艅 zapomniany pami臋ci zbyt kr贸tkiej, 聽 Jak 艣wieca przy膰miona jasno艣ci b艂yskawic, 聽 Jak staro艣膰 m艂odo艣ci, bo oszuka艂a, 聽 Jak m艂odo艣膰 staro艣ci, bo […]

Mi艂osny dla Mojej Dziewczyny I

Sercu a偶 p臋kn膮膰 dozwoli膰, 聽niech si臋 tylu i tyle w nim zmie艣ci. 聽Niech a偶 boli, gdy szwy si臋 naci膮gn膮. 聽Do Nieba, do Nieba, do Nieba… Mojej Magdzie Warszawa 25.08.2002.  

Wezwanie

Wzywam Was 艢wi臋ci 艢wi臋tych Anio艂owie, przez ludzk膮 艣wi臋to艣膰 pracy pozbawionych, strze偶cie dzi艣 pilnie S艂odkiej Siostry Mojej, bo s艂aba… Wzywam Was 艣wi臋ci moi poprzednicy, co艣cie zmia偶d偶yli oddech w艂asnej woli, okr臋giem mocnym otoczcie j膮 dzisiaj, bo naga… Wzywam Ci臋 S艂odki Kwiecie Utajony, kt贸ry艣 w Karmelu cierpienie ukocha艂. W sen Jej korzenie swej mi艂o艣ci zapu艣膰, bo sama… Wzywam […]

呕ycia tajemnica

Jest to 偶ycia tajemnic膮 gdzie si臋 szcz臋艣cie za dnia chowa. By je znale藕膰, nie jednego natrudzi艂a si臋 ju偶 g艂owa. Jedni rzekn膮 Ci odwa偶nie, 偶e s膮 w sile jej nasiona, w byciu wi臋kszym, pot臋偶niejszym trwa艂o艣膰 szcz臋艣cia jest u艣piona. Jeszcze inni w powodzeniu szcz臋艣cia fundamenty wska偶膮, wi臋c o s艂awie i uznaniu cicho lub te偶 g艂o艣no marz膮. S膮 […]

Pragnienia

Miewam czasem pragnienia, by pocz膮tek bez zmru偶enia oka m贸c ju偶 ko艅cem nazwa膰. Cho膰by raz tak zacz膮膰 by mie膰 pewno艣膰!… 偶e si臋 uda. 呕e mnie nuda i wiatr nie zatrzyma w drodze. 呕e po drodze mijane – cho膰by by艂y jak kwiaty – nie zam膮c膮 pewno艣ci, 偶e to tylko droga. ,,Gdzie nie wida膰 Boga, tam si臋 kwiaty […]

Sie wie

Cicho! Cicho! Licho nie 艣pi. Nabzdryngoli膰 si臋 potrafi, ale spa膰 nie p贸jdzie. Je艣li chcesz mi co艣 powiedzie膰, to m贸w mi na palcach. Potem czmychaj szybciusie艅ko p贸艂krokiem szeptanym. Nie znam si臋 na czarach, a wr贸偶y膰 nie lubi臋. I sny mi prorocze umkn臋艂y nad ranem. Ale wzrok mam poradny i przewiew przez uszy, a z drobin膮 wysi艂ku […]

Przemijanie

Czego uczy przemijanie – – szybkich lat uparty poch贸d? 呕e rok przesz艂y nie powstanie, si臋 nie cofnie jak samoch贸d, 偶e si臋 chwile nie powt贸rz膮, nie odstanie, co si臋 sta艂o, 偶e nam 偶ycie jest podr贸偶膮 – – po艣r贸d r贸偶 przechadzk膮 ma艂膮, 偶e nie z艂apiesz przegapionych, nie odzyskasz utraconych, 偶e zapomnisz, co艣 pami臋ta艂, 偶e doczekasz, czego艣 czeka艂, […]

Mi臋dzy grupami

Dwie Siostry do uszu mi艂osn膮 pie艣艅 mi przynosz膮. 呕e zdrowa i pe艂na 艂aski, 偶e szczeg贸ln膮 obecno艣ci膮 J膮 Pan nasz dobry dotkn膮艂, i 偶e wol臋 Jego – jak Ona – wype艂nia膰 nam trzeba i u艣miech tam zanosi膰, gdzie 艂zy cz臋sto p艂yn膮. Zdrowa艣… Tak jak Maryja… Dwie siostry moje – w mi艂o艣ci wybrana i z mi艂o艣ci mi […]

Mojej Siostrzyczce

,,To nasz B贸g, to nasz Pan chwa艂臋 oddajmy mu…” Coraz ciszej, cho膰 ci膮gle tak pi臋knie. Jak 艣wiadomo艣膰, 偶e艣 moja i Jego tym bardziej… i 偶e ju偶 Ci臋 mu oddaj臋 – kolejny raz, gdy biel niewinno艣ci wyprzedza 偶贸艂ty odblask s艂o艅ca, bez niepami臋ci, 偶e czerwie艅 – jak mi艂o艣膰 – je jednoczy. Magdzie Pielgrzymka do Cz臋stochowy, 2002  

Ku Panu Bogu gadanie

Kaj Ty baby chopu nie das, tam jus pizdza艂ka sie we 艂bie mu tsensie. Smutki mu jeno na my艣li i za goza艂kom tenskni znienacka. Ty zech se to dobze 艂obmy艣li艂. Trafniu艣ko wies, co chopu tsa i co go moze 艂uciesy膰 okrutnie. Ale powiedz mi tak w cicho艣ci na usko. Cy Ty 艂oby sam dobze wies, […]

Patyczek od loda

Gosiu 艣liczna s艂uchaj teraz, bo Ci wujek rad臋 daje. My艣le膰 b臋dziesz pewnie nie raz, 偶e si臋 偶ycie smutnym staje, kiedy odda膰 trzeba b臋dzie, co艣 lub kogo艣 nie na 偶arty. Wtedy, prosz臋, miej na wzgl臋dzie wniosek ten pami臋ci warty. Mimo nieporozumienia wok贸艂 owych s艂贸w znaczenia, rado艣膰 rodzi si臋 z oddania wi臋ksza ni藕li z posiadania. Wi臋c si臋 […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania IX

Dzi臋kuj臋 Kochany, 偶e艣 pi臋kna i wzrusze艅 przede mn膮 nie ukry艂, 偶e wiatr nie rozsypa艂 ziaren Twojej 艂aski, 偶e艣 mnie poruszy艂 i co nieco skruszy艂. Ty znasz m膮 kanciasto艣膰, kszta艂ty niepokorne i nadmiar my艣lenia o mocy zmy艣lonej. Dzi臋kuj臋 m贸j Dobry za si贸str mych 偶yczliwo艣膰. Za pi臋kne spojrzenia i cieplutkie s艂owa. I 偶e si臋 nie ba艂y – […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania VII” – Meldunek Oazy

,,Gdzie dw贸ch, albo trzech, albo troje… gdzie si臋 zbierze siedemdziesi膮t w Imi臋 moje. Gdzie Zawisza – Maciej ksi臋dzem b臋dzie, gdzie honoru klerykom za grosz nie ub臋dzie je艣li dziewcz膮t animatorem jak Darek si臋 stan膮, lub jak Pawe艂 dziewcz臋tom animatork膮 oddan膮. I gdzie Kasia, Marysia, Dwie Gosie, Monika czuwa膰 b臋d膮 gorliwie czy zanadto nie znika zapa艂 w […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania VI

W Cz臋stochowie s艂onko swieci. Czyste uszy maj膮 dzieci, wi臋c ich miodek ju偶 nie szpeci, no i jako艣 leci. Trawka znowu jest zielona. Nic nowego, zawsze ona wiosn膮, latem jest zielona. Taka ju偶 jest ona. Ch艂opcy patrz膮 na dziewczynki tak ja艣niutkie jak malinki i s艂odziutkie jak cytrynki, g艂adkie jak rodzynki. A 偶e oczka wci膮偶 ch艂opi臋ce, g艂贸wki […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania V

W 偶贸艂te i bia艂e kolory si臋 stroj膮 艂膮ki – domy kwiat贸w. Gdzieniegdzie i fiolet, praw swoich nie gubi膮c, zieleni膮 okrywa przed 艣wiatem sekrety. Pomara艅cz si臋 wzbija dumnie ponad trawy, nad mlecze wznio艣lejsze ni藕li koniczyna. Chmurami szarymi okry艂o si臋 niebo, a br膮z nawo艂uje, by zn贸w nasta艂 b艂臋kit. A ja my艣l臋 sobie o mojej dziewczynie i o […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania IV

Rysiu! 艢migaj po przez g贸ry, rzeki, lasy i doliny! Gnaj jak orze艂 rdzawopi贸ry do kochanej mej dziewczyny! Znajd藕 j膮, uchwy膰 obraz twarzy, zajrzyj w serce, o czym marzy zapami臋taj. Ze wzg贸rz cudnych zbiegnij 偶wawo w stron臋 trudnych dr贸g, co nimi zwyk艂em chadza膰. Powiedz wszystko, bez tajenia, bym m贸g艂 sekret mi艂ej pozna膰, potem szuka膰 sposobno艣ci ucieszenia. […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania III

Dzi艣 napisz臋 m贸j Ryszardzie s艂贸w kilkoro o wierno艣ci. Nie jakobym w tym temacie wiedzy s艂usznej zebra艂 do艣膰 i teraz m膮drzy艂 si臋 przed Tob膮, swoja o艣wiecona g艂ow膮. Raczej w艂asne do艣wiadczenia b臋d膮 mi za przewodnika. Wniosk贸w prostych tutaj kilka Ci przedstawi臋. Poruszenia, kt贸rych nie brak w moim 偶yciu, pokaza艂y mi ponownie, 偶e rzetelnie w wiernym byciu wytrwa膰 […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania II

Wolno艣膰 serca, m贸j Ryszardzie, jest ostoj膮 mi艂owania. Si臋 szykuj膮c do 艣niadania rankiem wczesnym przy niedzieli prawdy tej cierpkiego smaku skosztowa艂em raz kolejny. Pi臋kn膮 kurz膮 twarz ujrza艂em, kurze 艂apki wdzi臋ku pe艂ne …i zadr偶a艂em. Chwil臋 potem pomy艣la艂em. Chwiejny los i szcz臋艣cie liche kiedy nosisz, cho膰by ciche, w sobie takie nastawienie, by zachowa膰 co艣 dla siebie. A Gosia […]

Cz臋stochowskie Rozmy艣lania I

Wiesz, Ryszardzie, nie my艣la艂em 偶e si臋 偶ycie tak zakr臋ci膰 mo偶e tu偶 przed lat trzydziestu. Bo gdy plany obmy艣la艂em przed wakacji rozpocz臋ciem, co by je owocnie sp臋dzi膰, nie kierowa艂 nikt protestu wobec takich spraw kolei, 偶e si臋 nauce ulubionej oddam tak gorliwie tylko jak to u mnie jest mo偶liwe. Nie mo偶liwe – jak s膮dzi艂em – by […]

Popatrz

Popatrz jak si臋 zachmurzy艂o. Szaro艣膰 na urlop b艂臋kit gdzie艣 pos艂a艂a i biegn膮cych przechodni贸w deszczem obsypuje. Popatrz jak ta艅cz膮 krople w ka艂u偶 toni ciesz膮c si臋 lata dniem dzi艣 mniej s艂onecznym. Sp贸jrz jak si臋 b艂yska! Jak grzmi nie na 偶arty. To jest burza, siostra nocy. I czuj臋 to w sobie smutkiem dzi艣 dotkni臋ty, 偶e nam dni tak […]

Napisz臋 Ci…

呕e ucieszy艂 si臋 zaj膮czek, gdy mu w lesie nie kazano rycze膰 strasznie tak jak lew. 呕e si臋 lew ogromnie wzruszy艂, gdy nie musia艂 jak zaj膮czek, zwinnie czmycha膰 mi臋dzy bez. 呕e si臋 偶abka ucieszy艂a, gdy jej wy艂upiastych oczu b贸br palcami nie wytyka艂. I 偶e b贸br si臋 zarumieni艂, gdy mu du偶ych, przednich z臋b贸w 偶aden 偶ab nie wypomina艂. […]

Niepokoje

Nie b贸j si臋 zachwyci膰 pi臋knem, kt贸rego we mnie nie ma. Nie b贸j si臋 rado艣ci, wzrusze艅, kt贸rych nie b臋d臋 przyczyn膮. Nie b贸j si臋 prawd, m膮dro艣ci, kt贸rych nie pojmuj臋. Nie b贸j si臋 te偶 kwiat贸w r臋kami zr臋czniejszymi rwanych. Nie b贸j si臋 tego smutku, kt贸ry we mnie si臋 zrodzi, kiedy stan臋 na skraju si艂 swych i mo偶no艣ci. Jestem tylko […]

Niebo

Przestraszy艂a艣 si臋 ma Pi臋kna gdym Ci niebo chcia艂 na ziemi臋 艣ci膮gn膮膰, bo tam 偶eni膰 si臋 nie b臋d膮, ani dzieci rodzi膰… Nie b贸j si臋 Siostrzyczko moja nie uczyni臋 tego. Bo nie w mojej mocy czyni膰, co nie w ludzkiej mocy. Nieba nie da si臋 na ziemi臋 艣ci膮gn膮膰 tak jak deszczu, bo zbrudzi艂y by si臋 per艂y le偶膮c […]

Na starcie

To nie koniec, nie finisz, to nie szczyt, nie zwie艅czenie… To nie czas odpoczynku po udanych 艂owach Je艣li m膮dro艣膰 mi艂ujesz to i pojmiesz me s艂owa, 偶e si臋 tutaj dopiero w臋dr贸wka zaczyna. Alicji 艁ukasiewicz i Zbyszkowi Op臋chowskiemu z okazji wielkiej. Warszawa, 22.06.2002.  

Najwi臋ksza

Wi臋c pos艂uchaj ma Droga, co Ci rzekn臋 cichaczem: ,,Nie masz wi臋kszej nad T臋, gdy kto艣 偶ycie zatraca.” Monice Banaszkiewicz i Krzysiowi Bednarz z okazji 艣lubu. Trzebunia, 22.06.2002.  

Nie do pomy艣lenia

艢luczniutka艣 Ty moja, c贸ro Najwy偶szego! 艢lucznitka i s艂odkie Twe usta. Ucieszy niewinno艣膰 szlachetne ramiona i wzruszy nie艣mia艂o艣膰 wiosenna. Pierwsze, 艣wie偶e, nowe, zawsze, trwale, dzisiaj, razem, My… Nie do pomy艣lenia, by mi艂o艣膰 takimi s艂owami nie cieszy膰 si臋 mog艂a. Agnieszce Skorykow i Arkowi Jaworskiemu z okazji 艣lubu, Warszawa, 22.06.2002.  

Q

Na nowo! Raz jeszcze! Odwa偶nie, z tupetem… Bo wiosna jesieni wyrzut贸w nie czyni. Pot臋偶nym zewem przebaczenia, co sercu wolno艣膰 przywraca obudzi膰 przysz艂o艣ci pi臋knej horyzonty. Niebo zaprosi膰 na ziemi臋, lub ziemi臋 zatoczy膰 do nieba… Kt贸偶 wie czy tkwi tu r贸偶nica? I jedno i drugie szcz臋艣ciu b臋dzie s艂u偶y膰, a Pan B贸g do s艂贸w si臋 nie czepia. Warszawa, […]

Nieprzebaczenie

Jak brudno by膰 mo偶e i jak偶e niezno艣nie, i smutek okrutnie um臋czy. Krzycza艂em do brzucha by ju偶 si臋 nie wzrusza艂 bezmy艣lnie my艣lami ci臋偶kimi. ,,Mi艂o艣膰! Mi艂o艣膰! Mi艂o艣膰!…” Wi艣ta wio! Sam spr贸buj, M膮dralo! Zamkni臋te w milczeniu rozprute wn臋trzno艣ci nie gnij膮 tak szybko jak naw贸z. Warszawa, 艁azienki, 21.06.2002.  

Wiadro

I gruchn膮艂 raz jeszcze… Ju偶 mocniej nie trzeba. Nie wstan臋 by drugi nadstawi膰. Bo nie chc臋, nie umiem, nie kocham, bom z艂y… Nie ca艂uj – nie wierz臋! I nie pro艣 – dam kamie艅! Bo 艣wi臋to艣膰 po grzechu nie rodzi si臋 nagle. A dra偶ni gdy pow贸d znienacka umyka i ka偶e mi s膮dzi膰, 偶em z艂o艣膰 sw膮 wymy艣li艂. […]

Nic jak dawniej

Zbudzi艂e艣, m贸j drogi, zapach mchu nad ranem i ju偶 nie masz odwrotu – buty zdj膮膰 Ci trzeba. Sp艂oszy艂a艣, ma dobra, cisz臋 bz贸w rumianych i ju偶 nie jest jak przedtem – teraz musisz ju偶 艣piewa膰. Pchn膮艂e艣 kamie艅 ze stoku wprost w lawiny obj臋cia i ju偶 jej nie zatrzymasz zanim ziemi臋 okryje. Tchn臋艂a艣 mi艂o艣膰 w motyla, gdy […]

Nie tak

Ju偶 nie smu膰 si臋 艣wiecie, 偶e szcz臋艣cie bez nogi niezdarnie ku艣tyka po wzg贸rzach zmartwionych. Co jest – niech zostanie, co b臋dzie – poczeka, co by艂o… niewa偶ne… Niem膮drze snu膰 treny marzeniom 艣wi臋cone, gdy zn贸w rzeczywisto艣膰 si臋 w stajni ukrywa. Na 艣wi臋ta Bo偶ego Narodzenia Warszawa 22.12.2001.  

Jak t臋cza co sob膮 nie zajmuje miejsca…

Jak t臋cza, co sob膮 nie zajmuje miejsca… tak m贸wi膰, by 艣wiat艂o na 艂zie by艂o niebem tak patrze膰, by widzie膰 zbyt skrz臋tnie skrywane tak s艂ucha膰, by s艂owo nie sp艂oszy艂o ciszy tak dotkn膮膰, by zrodzi膰… i odej艣膰 gdy s艂o艅ce ju偶 deszczem si臋 znudzi. Gilczkowi z okazji urodzin 11.12.2001  

Zmy艣lanki

Ka偶dy co艣, lub kogo艣 tam, albo te偶 dla kogo艣. Wszyscy wszystko, lub co najmniej wi臋kszo艣膰, cho膰 wcale nie wszystkim i zwykle nie wsz臋dzie. Wielu wiele o wielu, wi臋kszo艣膰 wi臋cej w wi臋kszo艣ci… A ja tak sobie my艣l臋, 偶e ten Fotograf – cho膰 g艂upoty gada艂, to mimo wszystko mia艂 oko. Gosi Bie艅kowskiej, po weselu. Warszawa 25.10.2001.  

Mi艂o艣膰 daje nam czas

艢wit budzi nowy dzie艅, zmierzch do snu uk艂ada si臋, dzi艣 pierwszy raz d艂oniom swym pozwol臋 niczym m膮偶 otuli膰 Ci臋. Ogarn臋 ca艂y 艣wiat, ogrom spraw i chwil zamkn臋 w oczach Twych. Obudz臋 w Tobie ten 艣pi膮cy wdzi臋k bo艣 jest za艣lubion膮 mi. Dam od swego serca klucz by艣 otworzy膰 mog艂a wszystkie drzwi i zamieszka膰 w nim, wzi膮膰 […]

B臋d臋 艣piewa艂

Z t臋sknoty narodzonym za艣piewam pie艣艅 wdzi臋czno艣ci za d艂ugi czas milczenia, co mowie sens nadaje. Wi臋zami ducha spi臋tym za艣piewam pie艣艅 wolno艣ci za prawo艣膰, z kt贸rej rankiem narodzi si臋 oddanie. Strudzonym codzienno艣ci膮 za艣piewam pie艣艅 wytrwania, by niebo rozpogodzi膰 b艂臋kitem pierwszych spojrze艅. Zm臋czonym samotno艣ci膮 za艣piewam pie艣艅 czuwania, by serce by艂o wolne od smaku krzywych pragnie艅. Na ziemi zostawionym […]

Przebudzenie

Rozraduj si臋 Prze艣liczna! Rozko艂ysz serca poruszenia tkliwe! Bo Tobie dzi艣 przypad艂o niewinno艣ci wianek w艂o偶y膰. 艢piewaj! 艢piewaj ziemio kwiecista! Za艣lubiny s艂o艅ca chwal jutrzenki blaskiem! Niech ta艅czy wiatr w ob艂okach! Niech smutek deszcz obmywa! Niech 藕r贸d艂em 偶ywym tryska wzbudzona zn贸w nadzieja! Bo nie masz wi臋kszej zmiany nad dziewcz臋co艣膰 w kobieco艣膰 rozkwit艂膮 co dla m臋偶a nabo偶nie szaty mi艂o艣ci […]

Po艣lij nas

Zm臋czonym oczom przywr贸ci膰 blask, nadziej膮 natchn膮膰 poranny brzask, zamieni膰 zwyk艂e w niezwyk艂e dni i bezsensowne w sensowne dni, gdzie ja i ty wymalowa膰 my. Zasadzi膰 drzewo, by wyr贸s艂 kwiat, niech jego zapach rozniesie wiatr, poruszy膰 to, co skostnia艂e jest, przemieni膰 w 艣mia艂y nie艣mia艂y gest, w tw贸rczy niepok贸j zamieni膰 stres. Po艣lij nas, by ocali膰 pi臋kny 艣wiat, […]

Tajemnica szcz臋艣cia

Za nic mie膰 tych, co J膮 w szpetne szaty stroj膮, wulgarne 艂achmany brudem postrz臋pione. Co jej czasu nie daj膮 by sama wyros艂a, lecz tyrani膮 g艂upi膮 rw膮 jej s艂abe w艂osy. Za nic i mniej jeszcze… A wtedy mo偶e, gdy jak naw贸z b臋d膮, jakie ziarno rozrzutnie przez wiatr rozsypane, umieraj膮c powoli 偶ycia stanie si臋 przyczyn膮. Przetr膮 w […]

Walentynkowy Dylemat

Co nieznane – poznania przyzywa, prawdy, co szcz臋艣cie niesie – or臋downika. Bo tylko tak wyobra偶e艅 i pragnie艅 owoc zmys艂om realnie odczu膰 si臋 pozwoli, zasmakowa膰 s艂odyczy, co zachwyt roznieca. Jednak smaku odcieni mnogo艣膰 przeogromna… I nie dla mnie s艂odycz je艣lim cierpko艣膰 polubi艂, nie dla Ciebie cierpko艣膰 je艣li s艂odycz Ci mi艂a. Lecz, czy cierpko艣膰 i s艂odycz, niczym […]

Lekcja m膮dro艣ci

Gdy tak zerkam na to siano – zimne, zesch艂e i k艂uj膮ce, na ten 偶艂贸b z czerstwego drewna, twardy jak Heroda serce, na to byd艂o – niedomyte, szpary w szopie – tak przewiewne, na t臋 gwiazd臋 – tak samotn膮… To ochota mi przychodzi, aby g艂upcem nazwa膰 tego, kto chce w sumie przyjemno艣ci szcz臋艣cia szuka膰. 呕yczenia Bo偶onarodzeniowe […]

Zagubionej siostrze

Zapomnia艂em o Tobie – siostro ma pogodna, kiedy waga w powagi szaty si臋 odzia艂a, gdym banalno艣膰 wygoni艂 niczym psa przyb艂臋d臋, kiedym m膮dro艣膰 chcia艂 zdoby膰 od pochmurnej strony. Zapomnia艂em o Tobie – siostro moja s艂odka, kiedym gorycz ugo艣ci艂 偶alem przyzdobion膮, gdy ju偶 smak przebaczenia wysech艂 niczym studnia tak, 偶e wody zabrak艂o aby ran臋 obmy膰. Zapomnia艂em o […]

W艂a艣nie taka…

Jak pstr膮g m艂ody, kt贸ry z nurtu strumienia drwi ka偶dego dnia p艂yn膮c tam, gdzie chce, a zwykle ku g贸rze. Jak kret 艣lepy, kt贸ry ciemno艣膰 polubi艂 i ju偶 jej si臋 nie l臋ka, dr膮偶膮c w ziemi tunele nowych 艣wiat贸w szukaj膮c. Jak wilk samotny, co nie stroni膮c od stada si贸str swych wilczych i braci, w le艣nych g膮szczach i gajach […]

艢wi臋ty przymus mi艂owania

Ziemio 艣wi臋ta, pejza偶u p艂omienny, pisz臋 dzi艣 o Tobie, Matko Przebudzenia, bo c贸ry wci膮偶 nowe i syn贸w zast臋py z dzieci臋cej senno艣ci odwa偶nie wyrywasz niepokojem tw贸rczym dotykaj膮c serca, co do wyj艣cia z siebie i s艂u偶by przynagla. 艢wi臋ty to przymus, co pomaga si臋 stawa膰. Ziemio pi臋kna, malowniczy l膮dzie, o Tobie dzi艣 pisz臋, Matko Rozkwitania, bo w Tobie dojrzewa […]

Oddaj臋

Swych drzew kwitn膮ce ga艂臋zie oddaj臋 pod Twoje ramiona. Przyjmij je, prosz臋, niech Ci s艂u偶膮. Niech b臋d膮 wdzi臋cznym zapachem niesionym na r臋kach wiatru, Niebios 艂agodnym tchnieniem koj膮cym spieczone nozdrza. Niech os艂aniaj膮 przed burz膮, zbyt nag艂膮 i nazbyt porywcz膮. Niech daj膮 ciche schronienie i b臋d膮 podpor膮 t臋czy. A z kwiat贸w niech b臋d膮 owoce smaczne i mi艂e dla […]

Niewolno艣膰

Przeczuwszy wi臋zy mi艂o艣ci szarpi臋 si臋 i wyrywam, jak zwierz臋 schwytanie we wnyki, co ofiary z siebie uczyni膰 nie chce. Nie艣wiadome, 偶e tylko taka 艣mier膰 nada sens jego 偶yciu. Warszawa, 26.09.2000.  

Blaskiem nieba ja艣niej膮ca

Taka cicha, taka pi臋kna, nieodkryta, niepoj臋ta, tajemnicza, taka 艣wi臋ta, w cisz臋 s艂o艅ca wtulona jak budz膮cy si臋 kwiat. Drzew rozmow膮 zachwycona, 艣piewem wiatru poruszona, w sen kamieni zapatrzona, pie艣ni膮 nieba wzruszona jak rodz膮cy si臋 ptak. Taka czysta i dostojna, wielkoduszna, taka hojna, tak cierpliwa i spokojna, w chleb mi艂o艣ci zamienia Boskich 偶niw s艂odki czas. Ziarnem 艂aski […]

Liturgia

Liturgia. Uprzywilejowane miejsce zbawczego dialogu z Bogiem. To Ona, nam we Wrzosowie stanowi艂a my艣l przewodni膮 i inspiracj臋. Zwyk艂ych osiem liter tworz膮cych 艂ad, kt贸ry niekoniecznie musi by膰 porz膮dkiem. Osiem – jak o艣miu animator贸w, jak 贸smy dzie艅, w kt贸rym za Chrystusem Po艂amanym – bez r臋ki, bez nogi i bez ludzkiej twarzy, szli艣my z mi艂o艣ci膮 na Golgot臋. Zwyk艂ych […]

C贸rki Rauela

Oddaj臋 Ci Panie swoje korale, nie b臋d臋 nosi膰 ju偶 ich. Milczeniem swym wy艣piewam Tobie, rozta艅cz臋 szept, ukoj臋 krzyk. Pozwol臋 zasn膮膰 mojej mowie by艣 m贸wi艂 Ty – Stra偶niczka Ciszy. Kolejny raz i jeszcze jeden powstan臋 by dla Ciebie 艣ni膰. Zn贸w chwyc臋 czas i Twoim niebem otul臋 go – Pani Wytrwa艂o艣ci. Oddaj臋 Ci Panie swoje korale, nie […]

Opanuj si臋!

Na wietrze w艂osy zbyt rozwiane, pogardy zimnej pe艂en wzrok, pr贸偶no艣ci膮 serce podrapane, zbyt dumny, niczym pawi krok. Wolno艣膰 bez prawdy i m膮dro艣ci, w mask臋 odziana pr贸偶na twarz, mi艂o艣膰 gnij膮ca od zazdro艣ci, zabierasz nim cokolwiek dasz. Opanuj si臋! Nic nie jest warta taka gra! Opanuj si臋! Sens inny 偶ycie w sobie ma! Uczciwo艣膰 dawno ju偶 sprzedana, […]

Synowie Ojca

Do 偶ycia! Do 偶ycia powo艂ani i do mi艂o艣ci! Wzbudzeni z zachwytu nad ofiarowaniem. Do szcz臋艣cia! Do szcz臋艣cia zaproszeni i do rado艣ci! Przej臋ci z podziwu nad obdarowaniem. Ku 艣wiat艂u! Ku 艣wiat艂u skierowani i ku m膮dro艣ci! Wzruszeni poznaniem dot膮d prawd nieznanych. Ku prawdzie! Ku prawdzie przeznaczeni i ku wolno艣ci! Skupieni we wn臋trzu spraw podejmowanych. W nadziei! W […]

Tak膮, jaka jest…

Odwa偶na i skryta – tak niepospolita. Cicha, 艣mia艂a, pierwsza – bardziej dziewicza, lepsza. Pi臋kna, zmienna i zwiewna – przy tym sta艂a i wierna. Uboga i skromna – bogata, ogromna. Cierpliwa, 艂agodna – 偶yczliwa, pogodna. Pe艂na mocnej wiary oraz 艂askawo艣ci, siebie samej nie szuka, nie lubi zazdro艣ci. Pysze si臋 sprzeciwia – pr贸偶no艣ci pozbywa. M膮dra i rozwa偶na […]

Nie wiem, czy Ci ju偶 m贸wi艂em?

Nie wiem, czy Ci ju偶 m贸wi艂em, 偶e ma rado艣膰 sw膮 przyczyn臋 czasem prost膮, oczywist膮, to zn贸w skryt膮, nieprzejrzyst膮. Nie wiem, czy Ci ju偶 m贸wi艂em, 偶e s膮 zmiany niespodziane, niczym nag艂e przeja艣nienie serc o偶ywcze poruszenie. Nie wiem, czy Ci ju偶 m贸wi艂em, 偶e s膮 chwile dzi臋kczynienia, za owocny czas m艂odo艣ci pi臋kny, czysty g艂os wdzi臋czno艣ci. Nie wiem, czy […]

Noc trzydniowa

Na skrzy偶owaniu alei Wyzwolenia i Nadziei nieprzejednane 艣wiat艂o jak krew – czerwone. Tam, gdzie On, i艣膰 nam teraz nie mo偶na. To jest jego godzina, nasza jeszcze nie nadesz艂a. Ale przyjdzie… jak z艂odziej! Umrze wtedy wszystko, co z艂e, stare i brudne. I zdawa膰 si臋 b臋dzie, 偶e umiera te偶 wszystko co dobre, pi臋kne i czyste. Lecz tak […]

呕yczenia

Niech zakwita, co do kwiatu podobne. Niech zachwyca, co podziwu godne. Niech si臋 budzi, co po nocy zaspane. Niechaj czeka wszystko, co oczekiwane. Niech nie smuci, co radosnym bywa. Niech nie brudzi, co oczyszcza, obmywa. Niechaj pi臋knym, co pi臋kne b臋dzie. Niechaj mi艂o艣膰 zawsze i wsz臋dzie… Niechaj jest czysta, pi臋kna, kwitn膮ca mi臋dzy usty gor膮ce si臋 tl膮ca, […]

Danu艣ka

Danu艣ka! We wczesny ranek pe艂ny dzbanek zimnej wody wprost na g艂owy kto艣 wylewa nam. Danu艣ka! Ci膮gle poduszka mi do uszka czule m贸wi, 偶e tak lubi za mn膮 d艂ugo spa膰. Ref. Danu艣ka! Gdy noc zbyt kr贸tka, to pobudka w straszny koszmar zmienia si臋, kt贸ry dopada w ko艅cu mnie i wtedy my艣l臋 sobie, 偶e zamiast jogurtu kupi臋 […]

Nika

Nika, Nika, Nika, Nika Do Do, Domi Nika, Nika, Nika, Nika Do Do Pokory czar, bezcenny dar, zakwita zn贸w bez zb臋dnych s艂贸w piosenka. Radosny gwar, s艂oneczny 偶ar, wytrwa艂y trud, bez zb臋dnych nut muzyka. Zachwyt noc膮 w 艣rodku dnia, podmuch s艂o艅ca wiatru blask, w zgie艂ku ulic cisza gra. Nika, Nika, Nika, Nika Do Do, Domi Nika, […]

Pani Bo偶enka

Gdy ostry g艂贸d wali Ci臋 z n贸g, to w chwilach tych pomo偶e Ci pani Bo偶enka. Gdy marsza kiszki graj膮 Twe walcz膮c o s艂uszne prawa swe, pani Bo偶enka. Gdy nie masz si艂, by dalej i艣膰, bo w brzuchu rwie wierci i ssie, pani Bo偶enka ukoi b贸l, zn贸w b臋dzie cool, z艂agodzi g艂贸d i zniknie ch艂贸d, nie b臋dziesz […]

Na 艁oazowym wirsycku

Hej, godoli mi ch艂opaki: ,,Tomu艣, bracie! Nie bedzies baby mia艂! Hej! Nie bedzies baby mia艂! Na 艁oazowym stanies wirsycku z ciupask膮 swoj膮, na flecie bedzies gra艂! Hej! Na flecie bedzies gra艂!” Ref. Hartuj swe kolana, 艂od nocy do rana, sara艅ce zajadaj i wode zimn膮 lej! 艁umacniaj dusycki i cytoj ksi膮zecki, pokore 艂oblekaj i wode zimn膮 […]

List do Agnieszki

Ja tam zbytnio nic nie m贸wi臋. Patrz臋 sobie tylko czasem. Widz臋, my艣l臋, lecz nie pytam. Zabronili: Alt wraz z Basem. Nie, to nie! I tak wiem swoje! Taki 艣lepy to nie jestem. Nie przypadkiem si臋 we dwoje r臋ka w r臋k臋 chodzi miastem? B臋dzie akcja! Tak co艣 czuj臋. Wi臋cej, ju偶 jest! I to jaka! Mo偶e myl臋 […]

艢wi膮teczne 偶yczenia

Niech si臋 narodzi raz jeszcze, na nowo rozpali, poruszy gdzie艣 w 艣rodku i wzruszy g艂臋boko. Niech b臋dzie zn贸w wa偶ny, zn贸w s艂odki i pierwszy i cho膰 nie jedyny to najukocha艅szy. Ostro艂臋ka 24.12.1999.  

Trzech rzeczy…

呕ycia – co si臋 艣mierci nie boi, Wiary – co si臋 w膮tpi膰 nie l臋ka, Prawdy – co przed k艂amstwem nie kl臋ka, 偶ycz臋 Wam Drodzy moi. Kasi i Zenkowi w drug膮 rocznic臋 艣lubu. Warszawa 7.09.1999  

G艂uptasek

W臋z艂em Wierno艣膰 otulona spogl膮da pogodnie i niewinnym g艂osem pyta czy wygodnie. Czy nie 艣ciska nazbyt mocno, albo nie uwiera i czy tego co r贸偶ni膮ce nie zaciera. Czy nie ci膮偶y w czasie marszu, czy nie jest marudna i czy oby z ni膮 w臋dr贸wka nie nudna. Czy nie winna nieco w cieniu i w dyskrecji kroczy膰, czy […]

Pstre rymowanki

Obietnice i cacanki, zapewnienia i… – gadanie. Cisza, pogo艅 za my艣lami, szept, empatia, wzrok… – s艂uchanie. Elegancja i dostojno艣膰, dobrych manier gar艣膰… – zadbanie. Pierwszy powiew nami臋tno艣ci zaduszony … 艂zy… – czekanie. Szcz臋艣cie moje w Twoich r臋kach, Twoje w d艂oniach mych – zadanie. Jam Ci portem i przystani膮, Ty艣 okr臋tem mym – oddanie. Moc zgnieciona […]

Ub艂ogos艂awionej

Podnie艣 oczy droga moja pi臋kna przyjaci贸艂ko t臋czy. Swe oblicze jasne ods艂o艅 niech zachwyca. Zawstydzeniu pozw贸l odej艣膰 wraz z dziewcz臋cym niepokojem. Niech rozkwitnie w pe艂ni blasku – Tajemnica. 艢wiatu cia艂o Twe niech 艣piewa g艂osem pe艂nym rado艣ci. P艂odnym w Tobie ukochana me poznanie. B膮d藕 odwa偶na i spokojna w Tobie me upodobanie, moje szcz臋艣cie i m艂odzie艅cze mi艂owanie. Warszawa […]

Na uroczysto艣膰 za艣lubin Mariusza i Ani

Bez odwrotu ta droga! Czy to smutne? Nie s膮dz臋. Czy niepewne? Z pewno艣ci膮. Czy to trudne? A kt贸偶 z tych co ni膮 nie szli rzec tu mo偶e cokolwiek? A je艣li nawet mo偶e, to kto tego z uwag膮 i wiar膮 wys艂ucha? Naiwny, co mu uczciwo艣膰 od z艂ota cenniejsza? G艂upiec, co raz s艂owu danemu wiernym pozostaje? A […]

呕e jest mi艂o艣膰

呕e jest mi艂o艣膰 – przeczysta, ca艂a pi臋kna i tw贸rcza, kt贸ra serca zak膮tki najciemniejsze otula. 呕e jest mi艂o艣膰 – 艂askawa, pe艂na czu艂ej dobroci, kt贸ra inno艣膰 rozumie, b艂臋dy wszelkie wybacza. 呕e jest mi艂o艣膰 – cierpliwa, nieugi臋ta i ufna, czekaj膮ca z nadziej膮 na t臋sknoty spe艂nienie. 呕e jest mi艂o艣膰 – w to wierz臋, 偶e to Nieba przedsionki, kiedy cz艂owiek […]

Bezsenno艣膰

Po艣r贸d nocnej ciszy, mi臋dzy mn膮, a 艣cian膮, wolna cz臋艣膰 poduszki, nieuca艂owana. Bezs艂owne dobranoc zamyka powieki. Okrywa t臋sknot膮, kt贸ra czas uprzedza. Obrazy powabne z ulicy, z tramwaju, znajome z widzenia lub tylko z u艣miechu i te bardziej bliskie z rozmowy czy z ta艅ca, wracaj膮. Raz jeszcze pami臋膰 dnia przynosz膮. Po艣r贸d my艣li zwiewnych przemykaj膮 wdzi臋cznie, raz ukradkiem, […]

Tym, kt贸rych jeszcze nie ma, a kt贸re ju偶 kocham

By艂em tam m贸j drogi Synku, gdzie niepewno艣膰 w s艂uszno艣膰 sprawy, niczym 艣lepiec i艣膰 kaza艂a za natchnieniem swego serca. By艂em tam C贸reczko moja, gdzie czysto艣ci膮 pogardzano i gdzie 艣miesznym moje 偶ycie by艂o w oczach wielu. By艂em tam – lecz tylko chwil臋, gdy dziewcz臋ta nierozs膮dne wdzi臋kiem swoim zaprasza艂y bym nie czeka艂 d艂u偶ej. By艂em tam Kochani moi. Kiedy […]

Wieczorne westchnienie

Szukaj膮 dziewcz臋ta ch艂opc贸w no a ch艂opcy dziewcz膮t, aby w nich odnale藕膰 Boga twarzy stron臋, kt贸rej w sobie samych odnale藕膰 nie mog膮. Niech nie braknie im mi艂o艣ci w Mi艂o艣ci szukaniu, a kwiaty nie s艂u偶膮 za grunt pod nogami. Niech brzemieniem lekkim b臋dzie im czekanie. Ciebie dzi艣 prosimy – wys艂uchaj nas Panie. Agnieszce Kupis. Warszawa 10.01.1999.  

Szukaj膮cym m臋stwa

Wiedz, 偶e 偶ycie uroku nabiera gdy zaanga偶owa膰 si臋 w jego sprawy cz艂owiek nie l臋ka zanadto. Gdy wbrew temu co wok贸艂, on sw膮 艣cie偶k膮 pod膮偶a, kt贸ra dziwn膮 w oczach wielu si臋 wydawa膰 mo偶e. Bo nie ka偶dy potrafi twarz膮 w twarz z samotno艣ci膮 si臋 zmierzy膰. Lecz szcz臋艣liwym ten, co za wszelk膮 cen臋, na byle jakie towarzystwo jej […]

Prawa M艂odo艣ci

鈥濵艂odo艣膰 ma swe prawa鈥 – powiadaj膮 ludzie, czasem zbyt pochopne wnioski wyci膮gaj膮c. Bowiem jej uroda i niepowtarzalno艣膰 kryj膮 si臋 nie w troski wszelkiej pozbawieniu lecz w zdolno艣ci szczeg贸lnej do czynienia Mi艂o艣ci celem swego 偶ycia. A Ta Troskliwo艣ci siostr膮 jest najbli偶sz膮. Obie z Prawdy zrodzone – matki Wolno艣ci i Dobra. A Prawdy odkrycie to droga do […]

Wiersz dla oczekiwanej

Ci膮gle czekam droga moja siostro, kt贸r膮 znam i nie znam na Twe czu艂e zaproszenie do szukania Ciebie w Tobie. Ci膮gle ufam, 偶e z poznania 艢wi臋tej Woli kwiat rozkwitnie, kt贸ry b臋dzie znakiem jawnym, 偶e nam wybra膰 siebie warto. A gdy zechcesz mnie, to razem zbudujemy dom na skale. Zaprosimy potem dzieci aby z nami zamieszka艂y. B臋d臋 […]

Wsp贸lne dary

Wszystko ju偶 gotowe. Chleb jak 艣nieg i obrus bia艂y, i wino jak krew – takie czerwone. Jasny p艂omie艅 艣wiecy miga niespokojnie i kielich spragniony tajemnicy wiary. Ksi膮dz na nog臋 drug膮 cicho przest臋puje. 鈥濩zas ju偶… 艢wi臋ty czeka… ko艅czcie!鈥 A Ty patrzysz na mnie cierpliwie i ufnie. I g艂os tu偶 za g艂osem i struna przy strunie, piosenk膮 […]

Wierszyk urodzinowy

M贸wi膮 czasem ludzie, 偶e B贸g tam i tutaj znowu by艂 widziany i to jednocze艣nie, 偶 nie prosi艂 nigdy 鈥瀋hwil臋 tu poczekaj鈥, bo rozmow臋 z kim艣 tam gdzie艣 prowadzi艂 w艂a艣nie. Nigdy tak nie by艂o, aby nie mia艂 czasu, aby nie m贸g艂 tam by膰, gdzie go widzie膰 chciano. W gwarze miejskich ulic i milczeniu las贸w chwa艂臋 jednocze艣nie […]

Mimo wszystko

Cho膰 艣wiat zdrad臋 umi艂owa艂 i nie widzi w niej nic z艂ego. Cho膰 przysi臋gi nie dochowa艂 aby 偶ycia strzec wiernego. Cho膰 ju偶 ma艂o kto z artyst贸w 偶on臋 ma m艂odo艣ci swojej. Chocia偶 w艣r贸d mi艂osnych rozm贸w gubi si臋 znaczenie poj臋膰. Chocia偶 cz臋sto ludzie bior膮 w zamian za to nic nie daj膮c. Chocia偶 domy wci膮偶 si臋 dziel膮 wiar臋 w […]

List do starszego brata

Bracie m贸j! Czy wiesz, 偶e wci膮偶 walcz臋 aby krwi m艂odzie艅czej 偶ywio艂 pos艂usznym sobie czyni膰? Czy wiesz, 偶e s膮 noce, kiedy cia艂o g艂odne wyrwa膰 chce si臋 mej woli? I 偶e s膮 takie chwile, gdy uciekam przed sob膮 aby siebie ocali膰? M贸dl si臋 za mnie i wspieraj bym jak Ty sta艂 si臋 kiedy艣 m臋偶em i ojcem prawym. […]

Meldunek ON呕 1掳 – Pisarzowa 1998

We wszech艣wiecie, na planecie co si臋 ziemi膮 zowie, na p贸艂nocnej jej p贸艂kuli tu偶 przy Limanowej, jest ci wioska, czysto-polska, co w艣r贸d wzg贸rz si臋 chowa. Jednym s艂owem w pe艂nej krasie pi臋kna Pisarzowa. Z czerwca ko艅cem, z letnim s艂o艅cem – zdziwi膰 was to mo偶e – gdy na okolicznych polach dojrzewa艂o zbo偶e, w pustej zwykle o tej porze […]

Mi艂o艣膰

Mi艂o艣膰 – oszpecona nimfa w muzyce Disco Polo, k艂amstwem okryta przez zdrajc贸w ma艂偶e艅skich, zgaszone 艣wiat艂o w sercach egoist贸w i przeciwniczka czysto艣ci w oczach po偶膮dliwc贸w. Lecz wci膮偶 si臋 rodzi i ufnie w臋druje w nadziei spotkania m臋偶nego Cyrenejczyka. Renacie Koli艅skiej. Wracaj膮c z rekolekcji w Pisarzowej. Nowy S膮cz 11.07.1998.  

Trudna decyzja

M贸wili 偶e nie mo偶na mie膰 i wr贸bla i go艂臋bia mog艂yby si臋 zadzioba膰 chcia艂em mie膰 go艂臋bia lecz by艂 tylko wr贸bel uroczy bardzo bardzo lecz chcia艂em mie膰 go艂臋bia m贸wili 偶e lepszy wr贸bel w gar艣ci ni偶 go艂膮b na dachu mo偶e i tak – my艣la艂em lecz wypu艣ci艂em wr贸bla teraz nie mam ju偶 prawie nic nic pr贸cz wspomnienia o uroku […]

Wiersz dla przysz艂ej 偶ony

chcia艂bym tam by膰 gdzie w blisko艣ci oddech贸w kszta艂tem bioder Twoich zachwyci si臋 pierwsze spojrzenie m艂odzie艅ca kiedy d艂o艅 wci膮偶 nie艣mia艂a dr偶膮cym czu艂ym gestem w艂osom Twym pomo偶e nago艣膰 piersi odkry膰 gdy w mi艂osnym u艣cisku tak cudownym i czystym bo z oddania na zawsze otwart膮 si臋 staniesz chcia艂bym tam by膰 i mocno Ci臋 trzyma膰 za r臋k臋 Warszawa 11.05.1998 […]

Z 偶ycia mego – dla Moniki

Stale co dwa lata, w mie艣cie Koszalinie konkurs gitarowy w maju si臋 odbywa. Ze szk贸艂 艣rednich w Polsce, kiedy kwiecie艅 minie przyje偶d偶a tam ka偶dy, kto nie藕le pogrywa. By艂em tam ostatnio. Lecz do艣膰 lichym skutkiem zako艅czy艂 si臋 wyst臋p ze mn膮 w g艂贸wnej roli. Niesmak po grze s艂abej zast膮pi艂em smutkiem co mi mia艂o ul偶y膰 w niezbyt szcz臋snej […]

M艂odzie艅cze marzenia

Dziewcz臋cych spojrze艅 zrywa膰 kwiaty, u艣miech贸w p膮ki wiosn膮 rwa膰, w zapach ich w艂os贸w by膰 bogaty i z ciep艂a d艂oni czu艂o艣膰 bra膰. Sta膰 si臋 rycerzem broni膮c stale chwa艂y nale偶nej im i czci. I poszukiwa膰 wci膮偶 wytrwale jak dla nich dobrym mo偶na by膰. Wsparciem by膰 silnym gdy noc duszy przyjdzie pukaj膮c w serca drzwi i starszym bratem co […]

Wigilijny ca艂us z Ew膮 co imieniny mia艂a

Siedz膮c raz przy stole zastawionym obiadem, my艣l takow膮 w ksi膮偶ce pewnej wyczyta艂em, 偶e z pisaniem ksi膮偶ki – wed艂ug pewnej pani – jest jak z 艣wie偶ych zbior贸w z lasu owocami. Bowiem najpierw przez wiele lat si臋 trudzisz aby, drzewka ros艂y zdrowo, lecz nie g艂usz膮c trawy, aby 艣wiat艂o s艂o艅ca dotrze膰 mog艂o 艣mia艂o wsz臋dzie tam, gdzie by go […]

Postudni贸wkowa wdzi臋czno艣膰

Gdy s艂贸w brakuje, serce niech powie wi臋cej w nim Prawdy, ni偶eli w g艂owie. Wi臋c Ci napisz臋, 偶em jest Ci wdzi臋czny: za wiecz贸r, kt贸ry tak by艂 tanecznym, my艣li wymian臋 podczas rozmowy, mo偶no艣膰 odej艣cia gdym mia艂 powody, pobyt go艣cinny w liceum progach, powr贸t gazikiem, a nie na nogach, za Ani臋, Zenka, Wiol臋, jej ch艂opca, wdzi臋k poloneza i […]

Czas to mi艂o艣膰

Zachwyt nad nowym dniem, gwarny 艣wit, 艂zawy zmierzch, drogi ju偶 wida膰 kres. Czas to mi艂o艣膰 m贸wi膮. Wezm臋 st膮d par臋 chwil ciep艂ych, gar艣膰 spojrze艅 Twych, dobrych s艂贸w s艂odki smak. Czas to mi艂o艣膰 m贸wi膮. Wierz臋, 偶e pewnego dnia przyjdziecie tu, gdzie jestem ja. W domu Ojca mego sw贸j pok贸j mam. Czekam wi臋c i ufam, 偶e dobrze wam […]

Wierszyk dla Asi

Czas – nie ko艅, w miejscu nie postoi; 偶ycie – nie samoch贸d, nie umie si臋 cofa膰; a chwila – nie mucha, lecz do chwytania jej zach臋cam i niczym dzban kwiatami jej przyozdabiania. Asi 呕ochowskiej Warszawa 18.11.1997  

Osiemnastka Siksy Borczonowej

Bogu艣 – dzielna kr贸lewno! W zwi膮zku ze 艣wi臋tem Twoim my艣l przedstawi臋 Ci jedn膮 co si臋 w umy艣le moim pojawi艂a niedawno, tocz膮c si臋 rytmem swoim. Bywa tak na tym 艣wiecie, 偶e nie 艂atwo jest dostrzec jaki艣 cel w ci膮g艂ym trudzie. 鈥濩i臋偶ko si臋 czego艣 wyrzec, kiedy nie wiesz co b臋dzie鈥 – mawia艂 poczciwy starzec. I tak ka偶dy […]

艢wiros艂awie m贸j drogi!

Jam Ci Zorro rumiany, co mu latem bociany oddech w piersi wstrzymuj膮. Gdy nad 艂膮k膮 szybuj膮c w ho艂dzie odkry膰 Darwina, kt贸ry艣 z ptak贸w zaczyna bety ludziom roznosi膰, wtedy chce mi si臋 prosi膰, by si臋 wolnostrzelectwo mego 偶ycia cho膰 nieco kr贸tszym sta艂o. Albowiem trudno czeka膰 jest codzie艅. Teraz gdy po Jurkowie szaro艣膰 go艣ci w mej g艂owie, […]

O艣wiadczyny

(szlachcic i ch艂opka podczas spaceru) – Rzec bym chcia艂 Tobie, co nosz臋 w sobie ju偶 z tydzie艅 chyba. – Na obiad ryba, dzi艣 b臋dzie znowu. – Nie znam powodu, dlaczego w艂a艣nie za dnia i we 艣nie my艣l臋 o Tobie. – Kupi艂am sobie now膮 sukienk臋, kt贸ra gdy w艂o偶臋 wygl膮da pi臋knie, oraz korale. – My艣l臋 wytrwale co […]

Dwie Piosenki na Wojta i Beaty wesele!

*** Filuta kumpla psa lubi艂a Beata. Normalny Zbycha pies? Nieprawda! Co艣 w nim jest. Ma zaro艣ni臋ty tors i dziarsko brzmi膮cy g艂os, nie wiele 艂at, lecz lat za sob膮 ma ju偶 szmat. Kesz go wo艂ali, duzi i mali, tak偶e Beata i Wojtka tata. Ale on s艂ucha艂 si臋 Zbycha. Nikogo wi臋cej. Bo WIERNY BY艁! Nikogo wi臋cej. Bo […]

Wakacje

Szukam tu, szukam tam, za mamon臋 czas sw贸j dam. Wierzy膰 chc臋 jednak, 偶e wa偶niejszy jestem ni偶 wr贸bel. Warszawa lipiec 1996  

Nowe wyciery

Cho膰by艣 najbardziej fajne i modne, nowiu艣kie portki mia艂 sobie kupi膰, czy s膮 m贸j drogi dosy膰 wygodne, zbyt nie obcis艂e pami臋taj sprawdzi膰. W przeciwnym razie nigdy nie zaznasz chwili wytchnienia podczas siedzenia. Za to wszelakich ucisk贸w doznasz. Warszawa 10.10.1996  

Ewula – Konewko!

… raz kolejny widz臋 drzewko ponad stawem, gdzie nad ranem kaczki i go艂臋bie pary wierne, rozganiaj膮 mary, kt贸re noc膮 tutaj w艂a艣nie, sprzeczki tocz膮 oraz wa艣nie. Jest to centrum Ujazdowskich, le艣nych bor贸w podwarszawskich. Tu niespe艂na temu rok uczyni艂em na bok skok ju偶 nie id膮c do 艁azienek, w kt贸rych by艂em w ka偶dy dzionek. Zn贸w ujrza艂em ow膮 艂awk臋, […]

Projekt u Masiaka

O ja nieszcz臋sny! Krwisto-bolesny los nasta艂 dla mych, trudem zoranych grzbietowych wi臋kszych i 偶ebrowych mniejszych wspornik贸w cia艂a (twardych jak ska艂a). Bole艣膰 t臋 znosz臋, ale nie wnosz臋 w pokorze swojej protest贸w. Koj臋 porywcze serce, kt贸re w rozterce zerka z Tw膮 stron臋. Ach! Jak偶e p艂on臋! Szukam sposobu sumienia g艂odu aby nie wzmaga膰. Nie chc臋 odk艂ada膰 owej mo偶no艣ci […]

Majowe wspomnienia

Drzew w艂osy rozwiane wiatru ciep艂ym tchnieniem, wplecione w me my艣li pe艂ne zabiegania, przywracaj膮 cisz臋 otulaj膮c cieniem wytrwa艂ej, m艂odzie艅czej woli mi艂owania. Niepo艣piechu pejza偶 zachwyci艂 mnie nowy. Podszed艂em wi臋c bli偶ej. Delikatnie palcem zepchn膮艂em na ziemi臋 kropl臋 wspomnie艅 z trawy, kt贸ra 艣wiadkiem by艂a czas贸w gdym by艂 malcem. Czas贸w dawnych krople, niczym sznur korali rozprys艂 si臋 po ziemi suchej […]

Filozofia

Obrazki, obrazki, kolorowe brzaski, na rado艣膰 dla laski, gdy ca艂kiem bez maski na wierzch twarzy blaski wystawiaj膮c naklejam na szar膮 tektur臋. 呕ycie pe艂ne trudu, brudu, gwar贸w, szmer贸w i polaryzacji, kt贸re ze swej racji do dzie艂a nak艂ania, potu wydzielania. Nie b贸j si臋 m艂odzie艅cze walki w dobrej sprawie. Niech 偶ycie nie p艂ynie tylko na zabawie. Lecz w […]

Kartki 艣wi膮teczne 95

*** Bogusiu droga! Jako, 偶e chwila gdy B贸g na 艣wiecie naszym zawita zbli偶a si臋 dosy膰 szybko i 艣mia艂o, to te偶 Ci 偶ycz臋, aby nie ma艂o chwil szcz臋艣cia by艂o. Aby wci膮偶 lepiej, bardziej pomy艣lnie oraz weselej by艂o w Twym 偶yciu od tego dnia, kiedy Marysia syna nam da. I niechaj zdrowie Ci臋 nie opuszcza troszcz si臋 […]

Drogiemu Niutkowi

Zamy艣leniem wiecz贸r dzisiejszy ogarniam, z za mg艂y owoc my艣li rwa膰 si臋 staram, na bok odstawiaj膮c kosz zbior贸w dzisiejszych, by mnie nie rozprasza艂. Albowiem dla wi臋kszych spraw czas sw贸j zaprz臋gam w rydwan uniesienia, co zaw臋偶y膰 mo偶e rzek臋 oddalenia. Obraz Tw贸j w pami臋ci swojej przywo艂uj臋. Mistrz serca dok艂adnie portret namaluje. Trwam w oczekiwaniu. Czy b臋dziesz podobna? W […]

O sztuce dzielenia

Drzewo czasem bywa w kolorze zielonym z regu艂y na wiosn臋. Jesieni膮 br膮zowym p艂aszczem si臋 przykrywa. A w zimie na bia艂o farbuje dok艂adnie sw膮 koron臋 ca艂膮. Powiedz mi dziewczynko jaki z tego mora艂? Prosty niczym dawny gregoria艅ski chora艂, lecz bogaty w tre艣ci, mn贸stwo w sobie mie艣ci zal膮偶k贸w na bardzo m膮dre opowie艣ci. Ano tak si臋 maj膮 wznios艂o艣ci […]

Bu藕ka Danu艣ka

Z dzi臋kczynieniem w progi Twoje spiesz臋 ze ten czas tak niecodzienny i fajowski ze wszech miary. Za 艂askawo艣膰 zrozumienia gdym k艂opocz膮c si臋 nie ma艂o brakiem forsy si臋 podzieli艂. Za herbat臋 oraz pizz臋, 偶e艣 nie mog艂a zje艣膰 jej ca艂ej. Za rozmowy o muzyce. I winogron sznur zielony, 艣lizgi parkiet, nap贸j z jab艂ek. Za orzeszki, chrupki s艂odkie, […]

Przy艣piewka ludowa

Powiadaj膮 ludzie, 偶e ja malowany. A ja u Matuli dobrze wychowany. To i Ola, i Mariola dobrze zna. Gdy niedziela Mama je艣膰 mi da. To i Ola… Pomagam mej Nusi zajada膰 go艂膮bki, kotlety, kurczaki, nale艣niki w pi膮tki. To i Ola… Papryk臋 i kugiel, zup臋, pomidorki, z jab艂ek konfitury, kiszone og贸rki. To i Ola… Dzi臋ki Ci […]

Dobra rada

S艂uchaj ma艂y Niutos艂awie bo Ci wa偶ne gadam rzeczy. Bajek od dzi艣 na noc dla mnie ucz si臋 pilnie jak nale偶y. To膰 to wstyd, bym w kwiecie wieku mia艂 zasypia膰 bez powiastki. Je艣li nie chcesz wi臋c mie膰 grzechu ucz si臋 bajek. Popatrz gwiazdki nigdy bajek nie s艂ucha艂y, wi臋c si臋 m臋cz膮 w 艣rodku nocy. A i potem […]

Niech 偶yje Polska

Tak bym cz臋sto chcia艂 wiedzie膰 o czym w Niebie gadaj膮. Jakie plany na przysz艂o艣膰? Jak ten 艣wiat oceniaj膮? Co jest dobrze wybiera膰 w kolejno艣ci najpierwszej? Czy nie mo偶e by膰 innej drogi do nieba l偶ejszej? M贸wi膰 prawd臋? Czy zawsze? I czy dobro jest wzgl臋dne? Czy pracowa膰 na czarno, gdy pieni膮dze niezb臋dne? Kumplem by膰 wyk艂adowcy, albo 艣ci膮g臋 […]

Ujazdowskie woja偶e

Miarowymi klapni臋ciami zb臋dno艣ci ptasich czas mi up艂ywa艂 w parku nad stawem, snuj膮c si臋 z wolna ku nocy co zgasi膰 mia艂a zbudzone s艂o艅ce nad ranem. Wiern膮 towarzyszk膮 podr贸偶y jego by艂a muzyka gitar膮 wzbudzona. Dawno co prawda, lecz teraz z mego wolkmana dobrze do艣膰 odtworzona. Jak zreszt膮 jedna z wielu miejscowych – – 艂awka, na kt贸rej zasiad艂em […]

Co tu du偶o gada膰

Glorii i chwa艂y, czci, uwielbienia godzien jest lato艣 czas wybawienia spod niemocy w艂adczej, despoty ostoi, zguby w niecno艣ci haniebnej zbroi. Co na rok przesz艂o okry艂o 偶a艂ob膮 Jasnog贸rskich rycerzy, kt贸rzy z go艂膮 g艂ow膮 w szranki deszczu stawali w boju pielgrzymkowym szlachetnym i godnym by go nazwa膰 zdrowym. Wi臋c gdy nawa艂 wiatr贸w mocno nieprzychylnych wyrwa艂 mi negatyw […]

Na trudne chwile

Czasem nie 艂atwo nam na 艣wiecie bywa. Nie wszystko si臋 tak jak trzeba uk艂ada. Zrozumienia szukasz w gwiazdach, albo lesie. Tak ci臋偶ko jest przyj膮膰 to co 偶ycie niesie. Szukasz siebie gdzie艣 w cieniu hen daleko od s艂o艅ca, pragniesz lec w zapomnieniu, jak najbli偶ej by膰 ko艅ca. Ale to nie przynosi ulgi sercu, poniewa偶 s膮 rzeczy, przed […]

Babki na lato

Co ja tu jeszcze robi臋 o tej porze gdy s艂o艅ce lipcowe pra偶y po po艂udniu? Ryj臋 angielski i gram na gitarze. Opala艂 zapewne b臋d臋 si臋 w grudniu. Babki na ulicach krew spokojn膮 burz膮, b艂ogiego spokoju zaznawa膰 nie daj膮. Cia艂a swego wdzi臋ku eksploduj膮c burz膮 oddech zapieraj膮, dreszcze wywo艂uj膮. I my艣li kosmatych staj膮 si臋 powodem. Pilnowa膰 si臋 zatem […]

Wielkie dzieje ma艂ej Oli

鈥- 9 miesi臋cy鈥 Mama z Tat膮 tak z lubo艣ci nie chc膮c ju偶 pogrywa膰 w ko艣ci przy tym na nic czas roztrwania膰 si臋 zacz臋li zastanawia膰, co tu zrobi膰 dla ludzko艣ci by pod藕wign膮膰 j膮 z ma艂o艣ci, oraz jakim to sposobem step uczyni膰 偶yznym l膮dem. Dw贸ch umys艂贸w pracy efekt daj臋 s艂owo to nie defekt, bo pocz臋li siks臋 ma艂膮 […]

Zenek B臋benek

Dwadzie艣cia cztery razy Ci przysz艂o wiosn臋 powita膰 na 艣wiecie Bo偶ym. Wi臋c wiersz Ci pisz臋 & 艣l臋 偶yczenia, by艣 czwarte tyle na spoko do偶y艂. W lubo艣ci, lovo艣ci i zrozumieniu, pokoju, t臋偶y藕nie ducha i cia艂a, zdrowiu umys艂u bystro艣ci oka, by si艂a woli wci膮偶 by艂a nie ma艂a. Tego Ci 偶yczy brat z krwi i ko艣ci (w marzeniach czasem […]

Kinia

艁ups – z kanapki spad艂o co艣 ukradkiem. 艁ups – gra nieproszenie d藕wi臋k wyda艂a. 艁ups – Donkichot z wiatrakami walczy. 艁ups – na 鈥濻pecjali艣cie鈥 w kinie by艂a. 艁ups – zlew co by艂 brudny zmy艂a, 艁ups – pierwszego dnia tu偶 po przyje藕dzie. 艁ups – i 鈥濬orest Gumpa鈥 zobaczy艂a. 艁ups – a zaraz za艣nie. Cii… Kindze Op臋chowskiej Warszawa […]

Aralateta. Ta co ju偶 lat osiem i dziesi臋膰 w sumie ma.

Jeszcze chwila i kl膮膰 b臋d臋 je艣li zn贸w mi si臋 nie uda. To ju偶 pi膮ty raz si臋 trudz臋 aby zacz膮膰. Znowu skucha! Wi臋c dotrzymam obietnicy. Ma膰 ladacznic w wianek z艂o驴臋, puszcz臋 w 艣wiat a potem znowu w tw贸rcz膮 prac臋 si艂y w艂o偶臋, aby w ko艅cu cho膰 namiastka wiersza dla Ci臋 zaistnia艂a, wtedy mo偶e z g贸rki p贸jdzie. Ju偶 […]

Satyra na leniwych animator贸w

Jedno 偶ycie masz, kilka tysi臋cy dni. Je艣li chcesz zachowa膰 twarz musisz dzielny by膰. S艂uchaj m膮drych rad i w pokor臋 oblecz si臋. Plam臋 dajesz wi臋c teraz s艂uchaj mnie. We藕 si臋 dzi艣 do roboty! Nie rycz! Nie ma偶 si臋! Nie jest przecie偶 tak 藕le. Wczoraj by艂o gorzej, jutro kolejny dzie艅. Szans臋 now膮 masz, daj臋 znowu j膮 Ci […]

Betisz 18

Wszak偶e Nicponiem nikt si臋 nie staje zaraz po wyj艣ciu z rodzicy 艂ona. Jednak po pierwszym chrzcie pieluchowym do nicpowato艣ci nie d艂uga droga. Z pocz膮tku ostro偶nie, na reakcj臋 patrz膮c kroczek po kroczku czyni kandydat. Tu zbije wazon, tam m艂odsz膮 siostr臋 i m贸wi膮 rodzice – 鈥瀟o jest aparat!鈥 Wi臋c Szczyl si臋 cieszy bo jest Aparatem. Zawsze to […]

Janosikowe 艣wi臋to

Za g贸rami, za lasami gdzie skowronek 艣piewa艂 cosik w ma艂ej chatce, tu偶 przy lesie 偶y艂a Anna. Ot Janosik. Do艣膰 poczciwa kobiecina. Z wilkiem w zgodzie zawsze 偶y艂a, przez co losu Kaptureczka oraz Babci nie dzieli艂a. A i Jag臋 co Marysi臋 oraz Jasia upiec chcia艂a dnia ka偶dego o poranku s艂owem 鈥瀢itaj鈥 pozdrawia艂a. W okolicy wszystkie smoki […]

Piosenka

Z gliny i z 偶ebra uczyni艂e艣 j膮. Tak – dla niej samej, lecz i dla mnie. Bym t臋skni艂, czeka艂, da艂 jej koc gdy zimno, by przykry艂a si臋. Ramieniem s艂u偶y艂 przy ka艂u偶y, kurtk膮, gdy deszcz jesienny pada, ust膮pi艂 miejsca w autobusie, pom贸g艂 torb臋 nie艣膰. Niech b臋dzie dzie艅 ten uwielbiony, gdy z 偶ebra sta艂a si臋 kobieta. Tak […]

Ca艂kiem dla Doroty

Bo nie jest 艂atwo z tysi膮ca cudownych jedn膮, najlepsz膮 rzecz dla siebie wybra膰 spok贸j i rado艣膰 w sobie zachowuj膮c, gdy偶 w ko艅cu z czego艣 trzeba zrezygnowa膰. Gdy chcesz nies艂ychanym zosta膰 gitarzyst膮 to z marze艅 zrezygnuj o byciu siatkarzem. Jest niemo偶liwe pot臋偶nie grza膰 w pi艂k臋 i delikatnych mie膰 d艂oni za razem. Lecz problem prawdziwy wtedy powstaje, […]

Nie znajduj臋 s艂贸w aby Ci powiedzie膰 – dzi臋kuj臋

Za wiecz贸r, noc ca艂膮 i dzie艅 do pi臋tnastej, za taniec, s艂odko艣ci i d艂ugie rozmowy, za u艣miech i fotel, obiad przy stoliku, herbat臋 w kawiarni i spacer czadowy. Cudowne 鈥瀓u偶 chod藕my鈥 w sklepie muzycznym, balony nad ranem, nowe znajomo艣ci, za wielk膮 cierpliwo艣膰 gdym sp贸藕ni艂 si臋 … 鈥瀟roch臋鈥, 鈥瀦a rok zn贸w matura鈥 co w sercu mym go艣ci. […]

No bo Ci臋 lubi臋!

Zm臋czony jestem dniem, kt贸ry nasta艂 zbudzony rankiem o wschodzie s艂o艅ca. I cho膰 ju偶 wiele w nim uczyni艂em to jak na razie nie wida膰 ko艅ca. Senno艣ci膮 znu偶one powieki moje do snu wzywaj膮 do艣膰 natarczywie. Lecz ja si臋 nie dam ot tak pokona膰, bo dzielny jestem. To rzek艂szy zasn膮艂. Dalej poemat na 艣wi臋to Twoje pisz臋 dnia nast臋pnego […]

Witaj Bogda!

Ju偶 nie d艂ugo, tak pod wiecz贸r za dni chyba z osiemna艣cie na 艣wiat w chwale Cz艂owiek przyjdzie pok贸j 艣wiatu nios膮c w darze. Zagubionym wska偶e drog臋, s艂abym mocy swojej doda, 艣lepym bielmo z oczu zdejmie, dla spragnionych b臋dzie woda. Tym, co szcz臋艣cia nie brakuje, kt贸rzy s艂u偶膮 mu z mi艂o艣ci b艂ogos艂awi膰 b臋dzie, aby w sercu rado艣膰 mog艂a […]

Co by艣 zawsze by艂a dzielna!

Hej偶e pi臋kna Ciemnow艂osa, kt贸r膮 wszyscy Wojtu艣 zw膮. Lub te偶 Wandal co niekt贸rzy, albo Wanda Ci co chc膮. Wst臋p co prawda mi nie wyszed艂 nazbyt dobrze my艣l臋 sobie. Lecz niestety tak ju偶 bywa gdy si臋 ma zielono w g艂owie. Nie od trawy, albo trocin tylko marze艅 kolorowych o karierze gitarzysty i staro艣ci latach b艂ogich. Zanim spe鲁ni膮 […]

Ewka i siedemnastu konewnik贸w

鈥濩o Ci napisa膰 w my艣lach si臋 gubi臋 czy…鈥 – tu przerwa艂 s艂贸w dalszych nie znaj膮c, potem dopisa艂 – 鈥…bardzo Ci臋 lubi臋.鈥 Prawd臋 napisa艂. Jak zajcem zaj膮c. Bo w ko艅cu 艂garstwo nie w jego stylu, to膰 by艂 harcerzem chyba z dwa lata. A jeszcze wcze艣niej do zuch贸w chodzi艂, w siatk贸wk臋 grywa艂. A jego Tata dumnym by艂 […]

Dwadzie艣cia lat min臋艂o – um parira

鈥濧 lato艣 zimn膮 jest tego roku鈥 na krze艣le siedz膮c rzek艂em raz sobie, na klas臋 ca艂膮 zerkaj膮c z boku i my艣li mierniczych nie maj膮c w g艂owie. Cho膰 to ju偶 marzec, 艣nieg jeszcze le偶y. Nie tak bywa艂o dawnymi czasy. A tu ju偶 w szkole ostatni rok bie偶y. Brakowa膰 mi b臋dzie ch艂opak贸w z klasy, kiedy w 艣wiat p贸jd臋 […]

Dla Tej, co faceci za Ni膮 szalej膮

Hej偶e ksi膮偶臋ta i zacni panowie! Wszyscy co zw膮 si臋 d偶entelmenami! Wzywam was dzisiaj na 艢wi臋to Kobiet, wi臋c chwalcie dzie艅 ten razem z nami! To nie przypadek, 偶e dzisiaj w艂a艣nie od was 偶膮damy mi艂o艣ci dowod贸w. Tradycj膮 ju偶 jest dzisiejszy dzionek, kt贸ry dostarcza mn贸stwa powod贸w, by kwiaty da膰 kobiecie swojej – wybrance serca, siostrze lub matce. Obieca膰 […]

Oj pi臋knie si臋 wystroi艂 marcowy poranek

Pewna bardzo pi臋kna pani maj膮c dosy膰 dobry zamiar rzek艂a do swojego m臋偶a: 鈥濻艂uchaj, ch艂op贸w mamy nadmiar w domu naszym. Za to kobiet troch臋 ma艂o鈥 – powiedzia艂a 鈥濩贸rek dot膮d ani jednej, a ja tak bym bardzo chcia艂a.鈥 M膮偶 tej pani g艂ow膮 kiwn膮艂. Rzek艂鲁: 鈥濼o prawda, te偶 tak my艣l臋. Bardzo kocham Ciebie 偶ono do bociana list wi臋c […]

Dla Tej co tak ma艂o latek ma

Pani moja, ma kr贸lewno mych rozmy艣la艅 wierna muzo cudu Bo偶y, anio艂eczku co zachwyca oczy – r贸偶o. Jam nie godzien Twej mi艂o艣ci lecz mi艂owa膰 Ciebie pragn臋. Ca艂ym sercem, 偶yciem swojem strzec Ci臋 po wsze dzionki moje. Nie chc臋 Ciebie jako 偶on臋 bo o szcz臋艣cie Twe zabiegam. Stary jestem, Ty艣 jak 艂ania po偶膮dania si臋 wystrzegam. Pozw贸l jeno […]

Stara Sowa – lat dziewi臋tna艣cie

S膮 czasem takie dni szczeg贸lne jak ten, gdy kto艣 bliski ci ma 艣wi臋to swe. Wi臋c ciesz si臋 z nim bo fajnie jest gdy kto艣 bliski ci ma 艣wi臋to swe. Siedem i pi臋膰, r贸偶nica ta w wyniku da co艣 ko艂o dwa. To tak jak Ty, to tak jak ja, to tak jak my, jak Ty i […]

Siedemna艣cie Kulek mia艂am

Czy jeste艣 du偶a, czy te偶 malutka, czy masz lat siedem, czy siedemna艣cie, czy艣 jest blondynk膮, czy wr臋cz przeciwnie jedno si臋 liczy, a to no w艂a艣nie… W zdaniu poprzednim sensu nie szukaj bo pr臋dzej ig艂臋 w sienie odnajdziesz. Ja jeno gra膰 na gitarze umiem i gdzie偶 by mi tam pisa膰 poprawnie. Lecz czasem przyjd膮 dni tak […]

Piosenka

Czasami masz wszystkiego do艣膰. Po prostu nie chce Ci si臋 nic. Lecz nie martw si臋, jest taki kto艣, kto mo偶e wr贸ci膰 si艂y Ci. Jeszcze dzi艣. Gdy wszystko w ko艂o wpienia Ci臋, a serce jednak dawa膰 chce, to wtedy Ty powstrzymaj 艂zy i twardo powiedz – 鈥瀔ocha膰 chc臋鈥. Jeszcze dzi艣. Wi臋c sko艅cz ju偶 z tym i […]

Pani Mi艂o艣膰

Kim偶e jeste艣 o wspania艂a, pi臋kna pani o pi臋ciu twarzach? Czy艣 rado艣ci膮 dnia ka偶dego? Czy艣 jest 偶arem w otwartych ranach mego serca pal膮cym okropnie? Tak bardzo zapomniana. Tak mocno wypaczona. Tak strasznie inna gdy艣 jest ze mn膮, gdy艣 w ramiona me wtulona. Kt贸r膮 z czterech strasznych masek w艂o偶臋 dzi艣 na Twe oblicze? Dzi艣 nie by艂em dla […]

Szesnaste urodziny

Dawno, dawno temu, gdzie艣 przed osiemnastu laty 偶y艂 sobie pewien cz艂owiek – pi臋kny, niebogaty. A, 偶e serce mia艂 wielkie i dusz臋 jak 艂za szybko dam臋 oczarowa艂. Ach jak bardzo j膮 mi艂owa艂. Mi艂o艣膰 szybko do艣膰 wzrasta艂a Ona bardzo go kocha艂a. Maj膮c wsp贸lnie dobr膮 wol臋, tak stworzyli ma艂膮 Ol臋. Lecz im ci膮gle by艂o ma艂o, wi臋c ju偶 teraz […]

Barb贸rka 91 w rodzinie Si贸dek

Dwadzie艣cia lat ju偶 prawie dochodzi jakem Barb贸rk臋 zacz臋li obchodzi膰. Dzie艅 to szczeg贸lny w pobliskiej wiosce. O Jezus, Maria! Trza si臋 nachodzi膰 w ch艂odzie, zawiejach, deszczowym dniu by dzie艅 ten uczci膰 nale偶ycie. A to nie tak 艂atwo sklepy nawiedza膰 gdy Nuka wspomina o swoim bycie. Nie ka偶dy w prawdzie z rodu Dawida dw贸dziech膮 szczyci膰 b臋dzie si臋 […]