Wrzosowisko Mostówka • Ranczo na Sówce Bujenka • Treblinka • Plaża Liwcowa w Urlach

June RoadCamp 2024
Powody wyboru takiej, a nie innej trasy oraz jednodniowego wypadu były dwa:
1. Hania w Urlach miała biwak harcerski i chcieliśmy ją odwiedzić
2. Adaś w niedzielę rano miał turniej piłkarski

Plan był więc taki, by w całości wyprawy finalnie wylądować w Urlach na – jeśli to będzie możliwe – ognisku harcerskim, po drodze zahaczając o fajne miejsca względnie nie daleko od siebie położone.

Za pierwszy cel obraliśmy więc Wrzosowisko w Mostówce.

Wrzosowisko Mostówka

Dla znawców tematu – w filmie nazwałem ich „fachowcami” 😉 – wrzosowisko w czerwcu nie powinno zaskoczyć brakiem kwitnących wrzosów. Zaskoczyło 😉 Ale i tak było fajnie, bo mieliśmy wędrówkę „szczytem Sachary” 😉

Z Wrzosowiska Mostówka, a właściwie ze Szczytów Sachary wyruszyliśmy w stronę Rancza na Sówce Bujenka.

Nim jednak dotarliśmy do Rancza, zatrzymaliśmy się na chwilę „w lasku” 😉 a tam zobaczyliśmy domek pełen pająków 😉

Ranczo na Sówce Bujenka

Na Ranczu zaskoczenia nie było. A raczej było zaskoczenie miłe. Miały być tam Alpaki i Wielbłąd. Były. A dodatkowo widzieliśmy świnki morskie, konie, osły, kozy, owce, kury, kaczki, papugi, króliki, białego pawia, szopa oraz ptaki, które nazywałem strusiami, a które strusiami nie były 🙂

Zresztą, sami zobaczcie 🙂

Widzieliśmy też łabędzia i kotka z obciętą łapką. I ten kotek stał się mimochodem dobrym preludium do naszego kolejnego celu wyprawy – obozu koncentracyjnego w Treblince.

Obóz koncentracyjny w Treblince

Treblinka to miejsce pełne poruszającej symboliki. „Samotność starości”. Janusz Korczak. Kamienie. Znane miejscowości. Nigdy więcej.

W swych duchowym poszukiwaniach (czytam właśnie „Zamek wewnętrzny” Teresy z Avila) w zestawieniu z tym wierszem Korczaka zrodził się we mnie na nowo duch „wojownika” (bardziej, niż ostatnimi czasy – „pustelnika”).

W filmie ta część wyprawy wspierana jest muzyką z filmu „Lista Schindlera”, Lacrimosą Mozarta i piosenką „Mamo tyś płakała” w wykonaniu Sanah i Igora Herbuta.

Naszym ostatnim celem wyprawy były Urle. Celowaliśmy w plażę na Liwcem. Spodziewaliśmy się, że harcerki będą obozowały blisko rzeki.

Urle – Plaża „Liwcowa”

Harcerki odnaleźliśmy (chciałoby się powiedzieć „przypadkiem”, choć zatrzymaliśmy się dosłownie 50 metrów od miejsca ich obozowania).
Na ognisku finalnie jednak nie zostaliśmy (to dobra decyzja respektująca słuszne prawa „harcerskiej klauzury”).

Rozkoszowaliśmy się piaskiem, Liwcem i kolacyjką nad wodą o zachodzie słońca 🙂

W drodze powrotnej nie oglądaliśmy już bajek 😉

Do domu dotarliśmy o 22:00 💪